Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Koń by się uśmiał czyli kilka słów o przedawnieniu ale nie tylko

komentarze 4

I znów skomentuję mail, znaczy się nowy:

Witam w 2009 roku sprzedałam konia Pani K. zam. w M., na podstawie umowy kupna sprzedaży, umowa w załączniku. Dług nie uległ przedawnieniu gdyż systematycznie wysyłałam jej wezwania do zapłaty. Proszę mi powiedzieć jaki byłby koszt ściągnięcia długu od Kupującej, ile byście Państwo wycenili swoją usługę? Dodam iż w przyszłym miesiącu będę już miała wyrok sądowy, aktualnie toczy się sprawa sądowa.

Wysłanie wezwania do zapłaty w świetle prawa nie powoduje przerwania biegu przedawnienia choć moim zdaniem, powinno, jeżeli dłużnik otrzymał wezwanie (a nie że po dwukrotnym bezskutecznym awizowaniu zostało zwrócone nadawcy). Nie przerywa jednak (i oczywiście nie wznawia) i już.

Nie ma się jednak co zamartwiać, bo po pierwsze, jak sprawdziłem, umowa została zawarta pomiędzy osobami prywatnymi a nie pomiędzy przedsiębiorcami a takie roszczenia przedawniają się z upływem lat dziesięciu; zarówno jak chodzi o np. prywatną pożyczkę jak też właśnie w przypadku sprzedaży kunia (nie ważne, czy wierzchowiec to był, czy kuń pociągowy).

A z chwilą wniesienia pozwu bieg przedawnienia został przerwany.

Bardziej jednak śmieszne (a dla komorników – irytujące) jest to, że wierzyciel po uzyskaniu wyroku zamierza zlecić sprawę firmie windykacyjnej miast złożyć do komornika wniosek o wszczęcie egzekucji. Takich „sposobów myślenia” obserwuję coraz więcej. Ludzie, do firmy windykacyjnej trzeba było (może szybko udałoby się dług zwindykować, bez sądu) zamiast pozew wnosić a jak już masz wyrok albo niebawem będziesz mieć, to aż prosi się zlecić egzekucję komornikowi. Jak ściągnie, to wraz z Twoimi kosztami a firma windykacyjna prowizją nie może obciążyć dłużnika, obciąży Ciebie. A jak komornik nie ściągnie, to wtedy do firmy windykacyjnej udaj się.

04/02/2014

kategoria: przedawnienie

Komentarze do 'Koń by się uśmiał czyli kilka słów o przedawnieniu ale nie tylko'

Subscribe to comments with RSS

  1. Ciekawie, uzasadniając, że nic się nie przedawniło wskazać na „wysyłanie wezwań do zapłaty”, ale „zapomnieć” o tym, że wniesiono pozew (co tylko napomknięto na końcu) 🙂

    Przemek | Blog o egzekucji

    4 Lut 14 19:37

  2. No, gdyby termin przedawnienia wynosił dwa albo może i trzy lata a przedawnienie nie byłoby przerywane (i nie było ale ona myśli inaczej), to wniesienie pozwu nic by nie dało. 😉

    A co do tego:

    Dodam iż w przyszłym miesiącu będę już miała wyrok sądowy

    to ciekawe, skąd takie przekonanie. Pewnie jej rozprawę wyznaczyli. Żeby się nie zdziwiła, jak sąd odroczy…

    admin

    4 Lut 14 19:48

  3. Szkoda, że banki i inne „chwilówki” nie gloryfikują zasady, że dłużnika nie można obciążyć kosztami zlecenia dochodzenia roszczeń firmie windykacyjnej.

    Krzysztof | Konsument w sieci

    4 Lut 14 22:39

  4. Jak pisałem ową część wpisu do której odwołujesz się Krzysztofie, to tak sobie pomyślałem, że ktoś zechce to skomentować jak Ty. Jednak nie chciało mi się wtedy dodać tego, co niniejszym dodaję: można dłużnika obciążyć takimi kosztami o ile stosowny zapis znajdzie się w umowie. I w zasadzie, to prywatna pani Kowalska wszak też może taki zapis w umowie uczynić. Trzeba by wpisać, do wysokości jakiej kwoty.

    admin

    4 Lut 14 23:29

Skomentuj