Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Windykacja poprzez rozpowszechnianie niepochlebnych informacji o dłużniku

skomentuj

Pytanie: Słyszałem, że jedną z metod skutecznej windykacji jest rozpowszechnianie niepochlebnych informacji o dłużniku i czasem pod wpływem takich działań dłużnik spłaca dług. Czy Wasza firma windykacyjna stosuje takie metody, bo słyszałem, że tak, i czy jest to zgodne z prawem.

Odpowiedź: Zależy, co rozumiemy pod pojęciem niepochlebnej informacji. Za niepochlebną informację można uznać nawet taką tylko o tym, że ktoś jest dłużnikiem w sytuacji kiedy to termin zapłaty faktury albo zawrotu pożyczki minął. Tym samym u potencjalnych kontrahentów traci wiarygodność finansową i to bez wnikania w to, co jest przyczyna powstania przeterminowanego długu. Owszem, może to też oznaczać, że dłużnik jest nierzetelny, nieuczciwy a nawet że jest oszustem, jednak wcale nie musi takim być ponieważ nie można wykluczyć że chciałby dług oddać ale zabrakło mu pieniędzy, jego firmę dotknął kryzys, kontrahent jemu nie zapłacił. Dlatego nie należy, nie wolno takich epitetów o dłużniku rozpowszechniać, kiedy nie ma się dowodów wskazujących dobitnie na to, że użycie ich jest uzasadnione. Tylko sąd w postępowaniu karnym jest władny orzec czy dłużnik dopuścił się oszustwa czy też nie. I dlatego, nie dysponując stosownym orzeczeniem sądowym w sprawie karnej, nie wolno nikogo mianować oszustem, lepiej też powściągnąć się od używania jakichkolwiek innych niepochlebnych ocen w stosunku do dłużnika. Jednak nawet wówczas kiedy dłużnik został już prawomocnie skazany w takiej sprawie za oszustwo, to publikowanie o nim informacji z użyciem zwłaszcza określenia „oszust” nie jest usprawiedliwione poza przypadkami gdy takie upublicznianie służy obronie społecznie uzasadnionego interesu. Najbezpieczniej więc rozpowszechniać tylko suche fakty o zadłużeniu, bez ocen dłużnika i to tylko formalnie w celu znalezienia nabywcy na wierzytelność przysługująca nam od dłużnika. Trzeba wiedzieć jak to robić (w jakiej formie publikować) i jak dotrzeć z taką informacją do podmiotów potencjalnie zainteresowanych. Tak na marginesie – jeżeli dysponujemy wierzytelnością która jeszcze nie została stwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądowym, to zawsze istnieje choćby minimalne (ale zawsze) ryzyko, że dłużnik zakwestionuje istnienie długu (w danej wysokości). I może stać się tak, że sąd oddali powództwo o zapłatę a wówczas możemy mieć problem jeśli okaże się że publikowaliśmy informacje które okazały się być nieprawdziwe, tym samym naruszając dobra osobiste podmiotu figurującego w tych informacjach jako dłużnik.

17/11/2014

Skomentuj