Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Windykator z adwokatem przeciwko policji

komentarzy 5

Z godzinę temu maila otrzymałem:

Czytam regularnie Pana bloga i też zajmuję się windykacją ale dopiero od niecałych dwóch lat i tylko lokalnie. Od roku mam problemy z Policją. Nic nie mam na sumieniu, oni są złośliwi i szykanują mnie, proceder przybiera na sile. Niepotwierdzone informacje mam takie, że są w konszachtach z inną firma windykacyjną. Ostatnie ich szykany są zdecydowanie bezprawne i zamierzam wejść na drogę prawną przeciwko niektórym funkcjonariuszom. Po lekturze kilku Pana wpisów mam pytanie, jak Pan radzi, walczyć samodzielnie czy adwokata wynająć.

Różni są adwokaci. Wiem na przykład o takim, co imprezuje z policjantami i jego nazwisko policjanci wymawiają z sympatią i z uznaniem. Taki prędzej Ci zaszkodzi niż pomoże w sprawie przeciwko policji. Są jednak i tacy, co mają na rozkładzie udupienie policyjnych gnojów za celowe i rażące przekroczenia uprawnień itp. i nie kryją niechęci i pogardy generalnie wobec instytucji Policji. Znałem i takiego z tych pierwszych i znam jednego z tych drugich.

Poza tym jednak Szanowny Kolega powinien liczyć się i z tym, że dla adwokatów jest konkurencją. Wielokrotnie przekonałem się, że coś takiego jak etyka adwokacka to ściema i żenada, w istocie. Adwokat może Panu Koledze zaszkodzić z premedytacją gdyż jak wyżej. No, chyba że już Szanowny Kolega z jakimś współpracuje – zleca mu tematy dając zarobić, to inna może sprawa i po prostu trzeba się zapytać, co o tym sądzi.

Jeżeli zwłaszcza nie ma Pan oddanych współpracowników i prawnika, to sugerowałbym nawiązanie współpracy z prawnikiem, najlepiej z adwokatem. Zlecić od czasu do czasu sprawę, po prostu dać zarobić mimo iż sam Pan poradziłby sobie w tych sprawach. Tylko wie Pan, tu też na dwoje babka wróżyła. Może Pan trafić ot np. na takiego adwokackiego gnoja z policyjnymi koneksjami co to zamiast docenić, że Pan chce z nim współpracować, to zechce Pana udupić (razem z tymi policjantami) a raczej zmusić do zlecania mu i płacenia w nadmiarze.

13/08/2014

kategoria: prawnicy

Komentarze do 'Windykator z adwokatem przeciwko policji'

Subscribe to comments with RSS

  1. Ostatnio kumpel znający środowisko policyjne tak sobie filozofował, że kiedyś to tylko łapówy brali, a dziś z jednej strony wyrafinowane przekręty robią, z drugiej w prymitywną gangsterkę się bawią. Zdiagnozował, że problem leży w niskich pensjach w policji. Jednak co jak co, solidarność zawodowa chyba w tym środowisku panuje. Jednemu sprawę ktoś wytoczy, przyjdzie drugi i kolegę pomści. A już udowodnienie nieformalnych związków policji z konkurencyjną firmą to zadanie, któremu byle adwokacina nie podoła.

    PS. Gdzie się podział wpis po wczorajszym korku?

    dino

    13 Sie 14 18:01

  2. Przez pomyłkę skasowałem wczorajszy wpis (miałem skasować szkic innego wpisu).

    Ja nie wiem, czy o niskie pensje chodzi. W sprawach tego typu, jak sygnalizowana we wpisie, zapewne funkcjonariusze z wyższymi stopniami byliby sprawcami którzy chyba nie najgorzej zarabiają. Ja myślę iż po pierwsze, zawsze chce się mieć więcej a po drugie, to często po prostu źli, zdegenerowani, zawistni ludzie którzy na dodatek chcą pokazać, co to oni mogą, że mają władzę.

    Co do solidarności zawodowej, to i tam różnie bywa.

    admin

    13 Sie 14 19:30

  3. Sędziom kilka lat temu dwukrotnie podwyższyli gaże a dalej to samo. 😉

    yool

    14 Sie 14 13:36

  4. Niestety, to bardzo złe pojęcie „solidarności zawodowej” nadal funkcjonuje w tzw „organach”. Wynika ono chyba także i z milicyjnych zaszłości kiedy milicjant był kojarzony z „władzą”. Obecnie policjanci nadal są postrzegani jako „oni” a nie „my”, czyli ludzie którzy wywodzą się z tego społeczeństwa i dla niego pracują. I niewiele robią aby ten podział na „my” i „oni” zmienić. A poza tym u nas wciąż pokutuje mit „donosicielstwa”. Czyli jeśli ktoś widzi jakieś zło i zawiadomi o nim odpowiednią instytucję, to często postrzegany jest jako „konfident”. Chyba dlatego uczciwi policjanci tak rzadko reagują kiedy widzą jak ich koledzy naruszają prawo.
    Mnie bardzo podoba się w tej materii model brytyjski. Tam sąsiad który nie zawiadomiłby policji o jakimś zauważonym naruszeniu prawa, spotkałby się z ostracyzmem w swoim środowisku, bo oznaczałoby to że jest zwyczajnie nienormalny i aspołeczny. Zaś policja jest naprawdę blisko obywateli i funkcjonariusze uważają za rzecz normalną są od tego by przede wszystkim ludziom pomagać. Policjant działający na szkodę obywateli spotkałby się z takim samym ostracyzmem w swoim środowisku zawodowym jak sąsiad który nie zawiadomił policji o tym że coś niepokojącego się dzieje w okolicy.

    Szalony Kefir

    24 Sie 14 10:12

  5. Poza tym policja brytyjska z całą powagą traktuje każde zgłoszenie obywatela. Zgłaszający w żadnym razie nie odczuwa iż jest natrętem. A u nas ? Zgłaszający często traktowany jest jak zło konieczne, zatruwające policjantom pracę…..

    Szalony Kefir

    24 Sie 14 10:14

Skomentuj