Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Konfrontacja świadka (mnie) z podejrzanym

skomentuj

Pytanie: Jestem świadkiem i jednocześnie pokrzywdzonym w sprawie, ja zawiadomiłem prokuraturę. Do części zarzutów podejrzany będący jeszcze miesiąc temu moim pracodawcą przyznał się a do innych może nie, nie wiem. Policja zapewniała mnie że obejdzie się bez konfrontacji ale prokurator na zakończenie przesłuchania mnie, że możliwa będzie konfrontacja i żebym był do dyspozycji pod telefonem do końca tego tygodnia. Byłem najpierw przez policję przesłuchiwany a później prawie tyle samo i to samo zeznawałem prokuratorowi, w inny dzień. Nie chciałbym siedzieć obok podejrzanego i być konfrontowanym, chociaż ja prawdę zeznałem. Czy mogę odmówić udziału w takiej konfrontacji, jak coś takiego wygląda w ogóle, na czym polega?

Jak rozumiem, ten podejrzany – były pracodawca wie o tym, że to Pan doniósł przeciwko niemu do prokuratury?

Tak, wie. Nikt inny tego nie mógł zrobić.

Odpowiedź: Art. 172 Kodeksu postępowania karnego Osoby przesłuchiwane mogą być konfrontowane w celu wyjaśnienia sprzeczności. Konfrontacja nie jest dopuszczalna w wypadku określonym w art. 184 który stanowi w par. 1 że jeżeli zachodzi uzasadniona obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia, wolności albo mienia w znacznych rozmiarach świadka lub osoby dla niego najbliższej, sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, może wydać postanowienie o zachowaniu w tajemnicy okoliczności umożliwiających ujawnienie tożsamości świadka, w tym danych osobowych, jeżeli nie mają one znaczenia dla rozstrzygnięcia w sprawie.

Skoro jednak podejrzany wie, że to Pan jest świadkiem i na dodatek, jak wynika z tego co Pan dopisał mi, jest Pan jedynym świadkiem, to bezcelowe jest zastosowanie ww. art 184 kpc – nadanie Panu statusu świadka incognito czyli anonimowego. Nie uniknie Pan konfrontacji zatem.

Jak stanowi przytoczona wcześniej treść art. 172 kpc, chodzi o skonfrontowanie różniących się zeznań Pana i podejrzanego. Raz brałem udział w konfrontacji w charakterze świadka który złożył zawiadomienie, siedząc przed prokuratorem a obok mnie podejrzany. Nie byłem pokrzywdzonym, zawiadomienie złożyłem kierując się obywatelskim obowiązkiem. 🙂 Gdy dowiedziałem się o tym, że będziemy konfrontowani to byłem poirytowany, bo przecież co miałem zeznać, to wcześniej zeznałem i nic więcej nie mam do dodania i zeznań zgodnych z prawdą nie zmienię. Bez sensu wydawała mi się wówczas mająca nastąpić konfrontacja. A jednak…

Konfrontacja polegała na tym, że prokurator odczytywał mi zeznania podejrzanego i mogłem odnieść się do tychże a później podejrzanemu moje zeznania (albo w odwrotnej kolejności, już nie pamiętam) i on mógł odnieść się do tychże i cały czas byliśmy obecni przy tym obaj, siedzieliśmy obok siebie (a nico z tyłu adwokat podejrzanego). Niejednokrotnie podejrzany w toku tych czynności kwestionował niektóre fragmenty moich zeznań tzn. ich prawdziwość mówiąc jak to rzekomo naprawdę było, co ja rzekomo mu kiedyś mówiłem, jakie wydarzenia miały miejsce. A ja, aby wykazać, że uwagi podejrzanego są bez sensu, poruszyłem wtedy dodatkowe okoliczności o których wcześniej nie było potrzeby wspominać. Dzięki temu (jeszcze bardziej) stało się jasne, że podejrzany kłamie a ja mówię prawdę. 🙂 Gdy z kolei moje zeznania były odczytywane i podejrzany w kilku miejscach zakwestionował ich prawdziwość kłamiąc, jak to rzekomo było naprawdę, to ja odniosłem się do tych jego uwag logicznie wywodząc, że kłamie że brak jest w tych uwagach logiki, przytoczyłem kolejne dodatkowe okoliczności, dowody.

Później już mogłem sobie pójść a podejrzany musiał jeszcze zostać, możliwe że po to aby jeszcze inny zarzut usłyszeć po tej konfrontacji. 🙂 W odpowiedzi na moje „do widzenia” usłyszałem „do widzenia” nie tylko od prokuratora ale też od podejrzanego. Jest to jak „do widzenia” które jak dotąd najbardziej utkwiło mi w pamięci ze wszystkich „do widzenia” jakie kiedykolwiek, od kogokolwiek słyszałem, ze względu na intonację głosu. 🙂

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

18/11/2015

kategoria: świadek

Skomentuj