Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Szukaj wiatru w Wielkiej Brytanii

komentarzy 8

I znowu jakiś dłużnik wyjechał z Polski:

Posiadam dłużnika, który mieszkał w Polsce ale obecnie przebywa na terytorium Wielkiej Brytanii. Należność do odzyskania od dłużnika wynika z umowy kredytowej, której jestem żyrantem. Dokonuję spłat ponieważ dłużnik nie spłacał rat, obowiązek spadł na mnie. Sprawa trafiła do sądu w Polsce. Czekam obecnie za wyrokiem. Kwota na obecną chwile to prawie 9tyś zł i nie stanowi całości umowy. Ponieważ nadal spłacam kredyt. Moje pytanie brzmi: czy Państwa firma podjęła by się odzyskania należności? Jaki jest to koszt oraz jakie wymagane są dokumenty. Niestety nie posiadam adresu dłużnika. Wiem tylko w jakiej miejscowości przebywa.

Już kilka razy nachodziła mnie myśl, aby przyjmować sprawy do windykacji przeciwko dłużnikom którzy wyjechali nie wiadomo gdzie za granicę (tzn. wiadomo do którego państwa, ale adresu brak). Na pewno da się ustalić adres zamieszkania takiego dłużnika i zlecić egzekucję tamtejszemu organowi egzekucyjnego. W końcu Wielka Brytania to nie jest jakiś kraj Trzeciego Świata. A co rusz ktoś zgłasza się z podobna sprawą do windykacji. Roboty (proceduralnej) może być mnóstwo z takim ustalaniem adresu, ale można sobie obwarować w umowie tak wysoką prowizję, iż trud się opłaci. Chyba zainteresuje się tym i poddaję to pod rozwagę innym windykatorom – firmom windykacyjnym.

Jednak nie zawsze trzeba w takim wypadku szukać za granicą dłużnika. Często mają koto w polskim banku (przy okazji, niezłe oferty kont osobistych są tutaj). I wciąż mają adres zameldowania w Polsce a zatem można wnieść do polskiego komornika o egzekucję. Jak komornik będzie energiczny, to zajmie sprzęty mamusi / żonki w Polsce i dłużnik przyśle pieniążki zza granicy zaalarmowany przez rodzinę w Polsce. Niekonwencjonalna windykacja jak np. plakatowanie w miejscu zameldowania też może odnieść skutek, bo przecież dla mamy / żony to wstyd, że synka / mężusia jako dłużnika na murach i słupach publikują.

25/02/2014

kategoria: windykacja

Komentarze do 'Szukaj wiatru w Wielkiej Brytanii'

Subscribe to comments with RSS

  1. Faktycznie sporo jest zgłoszeń z UK i Niemiec. Trzeba by zrozumieć procedurę odpowiednika polskiego komornika tam i po problemie, w UK Polacy najczęściej pracują legalnie, wiec zwykle wejście na pensje, gorzej w Niemczech. Skazali Cie kiedyś za te plakatowanie?

    Ja

    25 Lut 14 09:19

  2. Nie skazali. Raz w ramach ugody z prywatnego oskarżenia przeprosiny w prasie opublikowałem ale to było z 7 lat wstecz kiedy to zdarzało się na plakatach zawierać słowa jak „nieuczciwy” albo i „oszust”.

    admin

    25 Lut 14 09:21

  3. Dokładnie, jeżeli napiszemy zgodnie z prawdą, że taki a taki nie oddał pieniędzy to nie ma w tym pomówienia. Podajemy przecież prawdę 🙂

    zenek

    25 Lut 14 12:14

  4. A zazwyczaj ludzie wstydu boją się najbardziej. Pomijam naszych posłów, im to wszystko wisi, łącznie z narodem 😉

    zenek

    25 Lut 14 12:15

  5. Może być za to pozew o ochronę dóbr osobistych, to nic że prawdę napiszesz. A czy powództwo zostanie uwzględnione czy nie, to inna rzecz. Najbezpieczniej plakatować jako ogłoszenie – dług na sprzedaż choć i tu jakieś tam ryzyko jest, ale ja to pier…olę. Dla wymiaru sprawiedliwości znaczenie może mieć, czy masz już wyrok (czy dałeś zarobić prawnikowi, czy próbowałeś da zarobić komornikowi)…

    admin

    25 Lut 14 12:58

  6. „Jak komornik będzie energiczny, to zajmie sprzęty mamusi / żonki w Polsce i dłużnik przyśle pieniążki zza granicy zaalarmowany przez rodzinę w Polsce. Niekonwencjonalna windykacja jak np. plakatowanie w miejscu zameldowania też może odnieść skutek, bo przecież dla mamy / żony to wstyd, że synka / mężusia jako dłużnika na murach i słupach publikują.”

    CHAM!!! Komornik nie może zająć dobytku rodziny, jeśli nie jest on we władaniu dłużnika. Sam adres zameldowania, b….nie, nie wystarczy. Czytam ten twój debilny pamiętnik z nudów i wynajduję takie kwiatuszki, że głowa boli.

    Grzegorz Wermes

    8 Mar 14 06:56

  7. Spokojnie. To jak ty rozumiesz „rzeczy we władaniu dłużnika”? Jeżeli dłużnik jest tam zameldowany, to komornik nie musi dociekać, czy dłużnik wyjechał tylko na wczasy za granicę, czy też na stałe.

    admin

    8 Mar 14 07:24

  8. Nie ma szans sciagniecia dlugu jak ktos mieszla na stale zagranica poniewaz tamtejsze prawo chroni taka osobe i maja to gdzies po drugie jesli nawet uda sie ustalic adres to koszty windykacji przewyzszaja czasami dlug i zawsze liczcie sie z tym ze osoba ta ma za soba inne prawo i wezwie policje a ci skutecznie potraktuja was paralizatorem gdyz to ich teraz obywatel i to co zostawil w poprzednim kraju ich nie obchodzi musialaby sie odbyc sprawa w panstwie ktorym mieszkaja ale naprawde nie zycze nikomu takich kosztow

    Bozena

    13 Sty 16 16:48

Skomentuj