Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Wierzyciel za oceanem ale policja i sąd za miedzą

komentarze 2

Taki mail: Jestem właścicielem 2 firm informatycznych w USA. Zawarłem umowę z właścicielem firmy o takim samym profilu z Wejherowa, po zaanonsowaniu przez kolegę ze studiów, który teraz jest wspólnikiem firmy. Niestety, po ponad roku od rozpoczęcia realizacji projektu, po wpłaceniu w sumie 6700$ zaliczek nie mam kompletnie nic, a z ust właściciela usłyszałem, że pieniędzy mi nie zwróci. Moje firmy poniosły bardzo duże dodatkowe koszta związane z projektem. Jeżeli są państwo władni i zainteresowani odzyskaniem wyłudzonych kwot, uprzejmie proszę o kontakt via email, bądź telefonicznie (347)-…  oczywiście z prefix na USA.

Tak, wielu dłużników myśli sobie, że skoro wierzyciel jest za oceanem, to można go bezkarnie oszukać / nie oddawać pieniędzy, ale są w błędzie. Ustanów sobie w Polsce pełnomocnika – adwokata i ni9ech złoży w twoim imieniu zawiadomienie o oszustwie do jednostki policji / prokuratury w miejscu zamieszkania dłużnika. Możesz zostać przesłuchany w USA w tej sprawie, nie musisz przyjeżdżać do Polski ale procedury nie znam; adwokat powinien znać. Gdy dłużnik zobaczy, że „sprawa nie idzie w dobrym kierunku” to możliwe że zwróci pieniądze. Oczywiście można też uzyskać wyrok i niech komornik zajmie się egzekucją, ale najpierw spróbowałbym jak wyżej czyli zawiadomić o wyłudzeniu. Ja takiej sprawy nie przyjmę, bo może być tak, że zmotywujemy go do zapłaty, on przeleje pieniądze na Twoje konto firmowe a Ty mi prowizji nie zapłacisz a za około 670 USD to raczej nie będzie mi się chciało ścigać Cię w USA.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

18/11/2012

kategoria: wyłudzenie

Komentarze do 'Wierzyciel za oceanem ale policja i sąd za miedzą'

Subscribe to comments with RSS

  1. Zwróć uwagę że to ten ostatnie zdanie blokuje tak naprawdę możliwość dochodzenia. Jeśli ktoś nie ma już funkcjonującego sposobu na reprezentowaniu swoich interesów w PL, to będzie musiał płacić zaliczki…. żeby dochodzić w sumie nie tak wielkiej kwoty. Dla potencjalnego adwokata to też nie jest sprawa marzeń – spór o jakieś 20 tysięcy zł z powodem z USA i nietrywialną sprawą z rozgrzebanym projektem IT.

    gszczepa

    19 Lis 12 11:18

  2. Zaliczka dla polskiego adwokata to standard także jak chodzi o polskich klientów. Ja zakładam, że roszczenie jest bezsporne czyli że do tego czasu zleceniobiorca powinien (zgodnie z umową) wykonać przynajmniej określoną część projektu a skoro nie wykonał nic (jak pisze autor maila), to zleceniodawca ma prawo domagać się zwrotu pieniędzy. Jeśli dowody tego są bezsporne, to sprawa trudna nie jest a fakt, że powód przebywa w USA wydaje się nie mieć znaczenia. Podobnie jak chodzi o zawiadomienie o wyłudzeniu. Jest całkiem możliwe, że mamy tu do czynienia z dłużnikiem, który krajowemu wierzycielowi bałby się wyciąć taki numer i jak tylko otrzyma wezwanie od polskiego adwokata albo na policję to pieniądze zwróci.

    admin

    19 Lis 12 12:43

Skomentuj