Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

„suma oszacowania co to jest”

komentarzy 5

Ktoś wpisał w wyszukiwarce – „suma oszacowania co to jest”. W postępowaniu egzekucyjnym jest to szacunkowa wartość przedmiotu którą komornik lub biegły sądowy określa aby wyznaczyć cenę wywoławczą tegoż przedmiotu do licytacji. Już w wielu przypadkach nasuwały mi się wątpliwości co do rzetelności wyceny a konkretnie czy aby przedmiot nie został oszacowany zbyt wysoko.

Weźmy na przykład licytację pojazdu. Na pierwszej licytacji cena wywoławcza wynosi 3/4 sumy oszacowania i nie dochodzi do skutku z powodu braku chętnych. No, trudno, myślę sobie, pewnie te 3/4 to jeszcze nie jest super okazja, może suma oszacowania była troszkę zawyżona zważywszy stan techniczny pojazdu, albo potencjalni kupcy czekają na drugą licytację, bo wtedy cena wywoławcza wynosić będzie tylko 1/2 sumy oszacowania i na pewno samochód zostanie sprzedany. Tak, na pewno:



I to wszystko w temacie, cóż więcej mam napisać… No może jeszcze to, że nikt z potencjalnie zainteresowanych nie dowiedział się o licytacji, nie wiem. Wydaje mi się jednak, że w każdym mieście i miasteczku są osoby polujące na okazje komornicze i takie osoby sprawdzają bezpośrednio u komorników czy nie szykuje się jakaś atrakcyjna licytacja. Tak mi się wydaje, ale czy tak jest w rzeczywistości, tego nie wiem.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 1 Ocena średnia: 5]

06/11/2012

Komentarze do '„suma oszacowania co to jest”'

Subscribe to comments with RSS

  1. Co znaczy, że facet może w terminie nieprzekraczającym 14 dni przejąć na własność ruchomość nie sprzedaną w trakcie drugiej licytacji?

    To znaczy, Komornik może przejąć? Czy dłużnik (który de facto nie ma kasy na koncie)

    Noname

    6 Lis 12 09:18

  2. Tam jest napisane kto może przejąć: wierzyciel.

    admin

    6 Lis 12 10:01

  3. Czyli w hipotetycznej sytuacji, gdyby dłużnik miał jednego wierzyciela i ten wierzyciel byłby zainteresowany jakimikolwiek pieniędzmi, musiałby wpłacić kasę za auto na konto komornika, który to następnie po potrąceniu swoich 15% przekazałby tą pomniejszoną kasę z powrotem na konto wierzyciela?

    Noname

    6 Lis 12 10:22

  4. Pieniądze komornik przekazuje „z powrotem” wierzycielowi który nabył auto natomiast nie mam pewności co do tego, czy w takim przypadku potrąca opłatę stosunkową – prowizję o której piszesz. Zadzwoniłem przed chwila do znajomej pani komornik i powiedziała, że takiego przypadku jeszcze nie mieli żeby wierzyciel przejął ruchomość na własność ale jej zdaniem komornik pobrałby wówczas tę prowizję gdyż jest to bądź co bądź wpłata do komornika i nie ma tu znaczenia że to nie jest wpłata licytacyjna.

    admin

    6 Lis 12 11:08

  5. W każdym mieście może i są osoby polujące na okazje, ale też mają ograniczony budżet. Nie licytują wszystkiego, bo po prostu ich nie stać.
    A jak taki Kowalski ma się dowiedzieć o licytacji? W mieście gdzie pracuję jeden z kilku komorników zwykł regularnie informować o licytacjach ruchomości na www. Ogłoszenia w prasie jak są, to dotyczą nieruchomości. W sądzie widzą co prawda zawiadomienia, ale w wydziale k… karnym. Jak ktoś nie jest świadkiem, oskarżonym ani pokrzywdzonym, to w życiu ich nie zobaczy. Nawet jakby chciał, to na bramce w sądzie tyle problemów mu będą robić, że drugi raz nie przyjdzie.

    Czy samorząd komorniczy kiedyś się obudzi i wymyśli, że teraz kupuje się przez internet? Również tak powinny być prowadzone licytacje, co wymaga oczywiście zmian w prawie, o które trzeba zabiegać. K… mać, jakbym sprzedawał dostawczaka za 11 tys., to na otomoto, a nie przez ogłoszenie na sądowym korytarzu. I kupiec by się od razu znalazł.

    Ogłoszenia w prasie o licytacjach nieruchomości to też przeżytek, kto dziś w ogóle gazety kupuje? Jeszcze jak komornik jest świnia, to drobnym maczkiem pisze, co jest licytowane, a wołami – nazwisko dłużnika. Widział ktoś ogłoszenie o licytacji komorniczej nieruchomości z jej zdjęciem? A przecież każdy pośrednik nieruchomości wie, że takie oferty przykuwają wzrok.

    A jaki to koszt wydrukować ulotki z podaniem najbliższych licytacji i podaniem strony www, na której są informacje o kolejnych? Można też, zamiast pisać nikomu niepotrzebne nazwisko dłużnika, podać stan faktyczny. Np. „licytowany przedmiot należy do firmy, której prezes jest teraz w więzieniu, a pracownicy czekają na pensje. Uzyskana z licytacji kwota pozwoli spłacić zadłużenie wobec nich”. I już taki Kowalski by pomyślał, że biorąc udział w licytacji, spełnia doby uczynek. A tak myśli „kurcze, komuś się noga podwinęła w interesach i teraz ma komornika, nie będę licytował, bo facet straci swoją własność, a wzbogaci się ZUS, skarbówa, bank albo inne cholerstwo”.

    dino

    6 Lis 12 17:43

Skomentuj