Zwrot kosztów błędnej diagnostyki pojazdu
Pytanie: Błędna diagnostyka w ASO – byłem w serwisie dwukrotnie z tym samym błędem, za samą diagnostykę zapłaciłem prawie 2000 zł, za drugim razem zasugerowano mi wymianę elementów za ponad 30 tysięcy złotych, zabrałem więc auto do drugiego ASO na drugą opinię, gdzie z marszu wykluczono przyczyny wskazane przez pierwszy serwis, a ostatecznie (po kilkumiesięcznej batalii) rozwiązano problem, który powodowała wadliwa część (warta kilkaset złotych).
Napisałem więc reklamację do pierwszego ASO z żądaniem zwrotu kosztów diagnostyki, ASO odrzuciło moją reklamację, twierdząc że działało zgodnie z wytycznymi producenta, na moją prośbę o przesłanie konkretnych wyników testów, stanowiących przesłankę do postawienia takiej, a nie innej diagnozy, serwis kompletnie ją ignoruje i kolejny raz odrzuca reklamację.
Wiadomość do producenta skutkuje podtrzymaniem decyzji serwisu… Czy gra jest warta świeczki i mam podstawy, by dalej ubiegać się o zwrot kosztów?
Odpowiedź: W opisanej sprawie istnieją realne podstawy, żeby dochodzić zwrotu kosztów diagnostyki (a potencjalnie także odszkodowania), ale trzeba liczyć się z koniecznością sporu sądowego i dowodu, że pierwsze ASO wykonało usługę nienależycie. Szanse rosną, jeśli dysponujesz mocnymi dowodami z drugiego ASO (protokół, opis błędnej diagnozy, faktury, korespondencja).
Umowa z ASO (zlecenie naprawy/diagnostyki) to klasyczne zobowiązanie – serwis odpowiada za nienależyte wykonanie usługi na podstawie art. 471 k.c. (za szkodę, nienależyte wykonanie oraz związek przyczynowy). Błędna diagnoza, która prowadzi do niepotrzebnych kosztów (wysoka diagnostyka, zbędne propozycje napraw za dziesiątki tysięcy) jest traktowana w doktrynie i orzecznictwie jako nienależyte wykonanie zobowiązania i analogicznie rozważa się błędy diagnostów na stacjach kontroli pojazdów. To, że serwis powołuje się na działanie zgodne z wytycznymi producenta, nie wyłącza odpowiedzialności serwisu i aby się od niej uwolnić, musi wykazać brak swojej winy, a nie tylko powołać się na taki argument, że działali zgodnie z wytycznymi producenta.
Musiałbyś jednak udowodnić, że pierwsze ASO postawiło diagnozę, która była błędna lub rażąco nieprofesjonalna w świetle późniejszych ustaleń drugiego ASO (np. natychmiastowe wykluczenie wskazanych przyczyn, wskazanie innej przyczyny usterki – znacznie tańszy faktyczny powód). Po wtóre – że poniosłeś szkodę majątkową, czyli koszt dwóch diagnostyk (zwłaszcza tej pierwszej, nielimitowanej do realnej korzyści) i ewentualne inne koszty wynikłe z błędnego działania pierwszego serwisu (np. holowanie, dodatkowe przestoje, czas dojazdu – jeżeli da się je udokumentować). I wykazać, że istnieje związek przyczynowy, czyli gdyby ASO rzetelnie zdiagnozowało usterkę (jak drugie ASO), nie poniósłbyś tych kosztów diagnostyki lub nie zgodziłbyś się na dalsze kosztowne kroki.
Mając powyższe na uwadze, należałoby wystosować przedsądowe wezwanie do zapłaty a w nim precyzyjnie wskazać podstawy prawne (art. 471 k.c. – nienależyte wykonanie umowy), zażądać zwrotu konkretnej kwoty (min. te około 2.000 zł za diagnostyki) z terminem np. 7 – 14 dni. Do tegoż wezwania załączyć faktury, zlecenia, korespondencję, pisma/raport z drugiego ASO na okoliczność podważenia rzetelności pierwszej diagnozy. Nie zawadzi złożyć też skargę do centrali/importera i ewentualnie do UOKiK lub miejskiego/powiatowego Rzecznika Konsumentów; prawdopodobnie nie wymusi to zapłaty, ale bywa skuteczną dźwignią negocjacyjną. Jeżeli Twoje roszczenia nie zostaną uznane przez ten pierwszy ASO, wnieś do sądu pozew o zapłatę z wnioskiem o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu mechaniki/diagnostyki pojazdów na okoliczność prawidłowości działań ASO i zasadności poniesionych kosztów.
Czy “gra jest warta świeczki”, rozważ sam. Sprawa jest, jak to mówią, do wygrania. Trzeba jednak liczyć się z koniecznością powołania biegłego (zaliczka na opinię). Z Twojego opisu (drugie ASO z miejsca wyklucza ich diagnozę, faktyczna usterka za kilkaset zł) wynika, że argumenty masz mocne, ale decydujące może być to, jak przedstawi to biegły.