Bezpłatna pomoc prawna

pomagamy od 2010 roku

Reklama

Zlecanie i wystawianie fikcyjnych opinii w internecie

Pytanie: Czy zlecanie i dodawanie na zlecenie fikcyjnych opinii w wizytówce Google i na innych profilach firmowych jest bezprawne i jakie konsekwencje ewentualnie grożą za to?

Odpowiedź: Zlecanie i dodawanie fikcyjnych, nieprawdziwych opinii – zarówno pozytywnych o sobie, jak i negatywnych o konkurencji. jest bezprawne i może rodzić odpowiedzialność cywilną, administracyjną – UOKiK oraz karną. Fałszywe opinie wprowadzają konsumentów w błąd co do jakości usług lub produktów, co może być uznane za nieuczciwą praktykę rynkową (np. podstępne zachwalanie siebie, oczernianie konkurenta fikcyjnymi opiniami) oraz czyn nieuczciwej konkurencji. UOKiK ostrzega, że kupowanie, zlecanie lub publikowanie fikcyjnych recenzji narusza zbiorowe interesy konsumentów. W relacji między przedsiębiorcami może to być czyn nieuczciwej konkurencji.

Za wystawianie negatywnych opinii przysługują roszczenia z tytułu naruszenia dóbr osobistych (renoma, dobre imię) – żądanie usunięcia opinii, przeprosin, zadośćuczynienia pieniężnego, wpłaty na cel społeczny. Poza tym, roszczenia z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji – żądanie zaniechania, usunięcia skutków, odszkodowania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści. Do tego jeszcze odpowiedzialność kontraktowa wobec kontrahentów, gdy np. gdy agencja marketingowa świadczy takie usługi niezgodnie z prawem lub regulaminami serwisów. Przedsiębiorca, który padnie ofiarą fałszywych opinii, może skierować sprawę do sądu cywilnego i dochodzić wymienionych roszczeń zarówno od zlecającego, jak i autora opinii.

Jeżeli fikcyjne opinie dotyczą relacji z konsumentami (B2C), to prezes UOKiK może uznać takie działanie za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Grozi za to kara pieniężna do wysokości 10% obrotu przedsiębiorcy za poprzedni rok obrotowy za stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych, w tym handlu fikcyjnymi opiniami lub ich zlecaniem. UOKiK nakładał już kary na firmy oferujące lub publikujące fałszywe recenzje (dziesiątki tysięcy złotych w indywidualnych sprawach).

W określonych sytuacjach wchodzą w grę także przepisy karne. Pomówienie z art. 212 k.k. (rozgłaszanie nieprawdziwych zarzutów mogących poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do prowadzenia działalności) – dotyczy zwłaszcza fałszywych, oczerniających opinii o firmach lub osobach. Zniesławienie/znieważenie w sieci może skutkować grzywną, ograniczeniem wolności, a w pewnych wypadkach również karą pozbawienia wolności (zwłaszcza gdy użyto środków masowego komunikowania, jak publiczny serwis internetowy). Jeżeli fikcyjne opinie służą oszustwu (np. wyłudzaniu pieniędzy od klientów na podstawie fałszywie wykreowanego zaufania), można rozważać kwalifikację z art. 286 k.k. (oszustwo), zagrożone karą do 8 lat pozbawienia wolności.

Poza tym, fikcyjne opinie naruszają regulaminy platform (Google, portale z opiniami), co może skutkować usunięciem opinii, blokadą konta lub wizytówki firmy. Jeśli w fikcyjnych recenzjach wykorzystuje się cudze dane osobowe (np. podszywanie się pod klientów), możliwe są naruszenia RODO i sankcje ze strony organu ochrony danych.

Reklama

9 lutego, 2026

Skomentuj