Zgłoszenie podejrzenia choroby zakaźnej cudzego dziecka przed wyjazdem szkolnym
Pytanie: Wyobraźcie sobie sytuację: zbliża się wycieczka szkolna, dzieci mają spędzić ze sobą cały dzień w zamkniętym autokarze. Jeden z rodziców dowiaduje się o poważnej, zakaźnej chorobie bakteryjnej w domu innego ucznia, a samo dziecko w tym czasie mocno kaszle. (Nie chodzi do szkoły ale na wycieczkę ma jechać). Rodzic ten, z troski o zdrowie własnego dziecka i całej klasy, zgłasza ten fakt dyskretnie wychowawcy, aby szkoła mogła to zweryfikować.
W odpowiedzi rodzina tego dziecka wszczyna publiczną awanturę, oskarża zgłaszającego o „nękanie” i straszy policją. Finalnie sprawę zgłosiła i czekam na przesłuchanie
Stąd moje pytanie do Was: Czy Waszym zdaniem rodzic ma prawo (i obowiązek) zgłosić nauczycielowi obawy o zdrowie dzieci przed wspólnym wyjazdem? Czy dbanie o to, by chore dzieci nie zarażały zdrowych w autokarze, to zwykła odpowiedzialność, czy Waszym zdaniem to już „wtrącanie się” w cudze sprawy?
Odpowiedź: Rodzice są zobowiązani do troski o zdrowie własnego dziecka, ale też do współdziałania ze szkołą w zapewnianiu bezpieczeństwa innym uczniom. Wycieczka szkolna to zorganizowana forma wypoczynku, a przepisy i poradniki Ministerstwa Edukacji Narodowej kładą nacisk na obowiązek informowania organizatora o stanie zdrowia dzieci i potencjalnych zagrożeniach. Szkoły mają własne procedury postępowania przy chorobach zakaźnych, które zakładają reagowanie na objawy i zgłoszenia podejrzeń oraz kontakt z rodzicami i sanepidem.
Regulaminy i procedury wielu szkół mówią wprost, że w razie podejrzenia choroby zakaźnej należy niezwłocznie odizolować ucznia, poinformować dyrekcję i rodziców a w przypadku potwierdzenia choroby powiadomić Sanepid. Takie działania służą ochronie całej grupy, szczególnie w warunkach bliskiego kontaktu, jak w czasie całego dnia spędzonego w autokarze. Nauczyciel jako opiekun wycieczki ma obowiązek ocenić ryzyko i ewentualnie podjąć decyzję o wyłączeniu chorego dziecka z wyjazdu lub o podjęciu dodatkowych środków ostrożności, a zgłoszenie rodzica jest dla niego istotną informacją.
Zgłoszenie dokonane dyskretnie, bez publicznego piętnowania dziecka, w oparciu o konkretne informacje (zakaźna choroba w domu, kaszel u dziecka) mieści się w granicach odpowiedzialnego działania rodzica. Wtrącanie się w cudze sprawy zaczynałoby się tam, gdzie ktoś bez podstaw rozpowszechnia plotki, ujawnia dane wrażliwe lub agresywnie domaga się konkretnych decyzji wobec cudzego dziecka, a w opisanej sytuacji mówimy raczej o przekazaniu informacji do osoby odpowiedzialnej – wychowawcy, co jest społecznie oczekiwane. Z punktu widzenia zdrowia publicznego, przy chorobach zakaźnych zaleca się ograniczanie ekspozycji innych dzieci na potencjalnie chore osoby, zwłaszcza w zamkniętych przestrzeniach jak autokar.
Nękanie w rozumieniu prawnym wymaga uporczywości i zamiaru dręczenia, natomiast jednorazowe, dyskretne zgłoszenie obaw wychowawcy z troski o zdrowie dzieci takich znamion nie wypełnia. Policja ma obowiązek przyjąć zawiadomienie, ale dalej będzie badać, czy doszło do jakiegokolwiek czynu zabronionego; przedstawienie spokojnie swoich motywów, jak ochrona zdrowia dzieci, realizacja obowiązku rodzicielskiego, jest w takiej sytuacji kluczowe. Takie konflikty najczęściej kończą się na poziomie wyjaśnień, a szkoła powinna mieć jasne procedury komunikacji z rodzicami w razie chorób, co zmniejsza pole do zaistnienia takich konfliktowych sytuacji.