Wypowiedzenie umowy o pracę z odprawą po dłuższym zwolnieniu lekarskim
Pytanie: Wróciłam po 3-miesięcznym zwolnieniu zdrowotnym do pracy i praktycznie powiedziano mi, że zostanę zwolniona. Odsunięto mnie od dotychczasowego projektu i nie mam obecnie żadnego przydziału, nie ma też podobnej pozycji, którą mogliby mi zaproponować. Zaoferowano mi rozwiązanie umowy już teraz za porozumieniem stron, z winy pracodawcy; otrzymałabym w takim wypadku 4 i pół odprawy wysokości miesięcznej pensji, plus 3-miesięczny okres wypowiedzenia w trakcie którego musiałabym wykorzystać wszystkie dni urlopowe na ten rok. Zasugerowano mi, że jeżeli oferty nie przyjmę, raczej i tak niedługo dostanę wypowiedzenie. Nie mam wglądu do umowy ani niczego na piśmie, ponieważ “dostanę dokumenty dopiero jak się zdecyduję na tę opcję”, równocześnie sugerując, że miałabym je podpisać jak najszybciej po otrzymaniu. Nie rozumiem, jak może im się opłacać ta oferta, jeśli i tak mieliby mnie zwolnić w czasie najbliższych miesięcy?
Odpowiedź: To, że proponują tak wysokie pakietowe odejście (4,5 pensji + 3 miesiące wypowiedzenia plus wykorzystanie urlopu), wynika raczej z ich chęci ograniczenia ryzyka i uporządkowania sytuacji niż z czystej ekonomii miesiąc do miesiąca. Rozwiązanie za porozumieniem stron z przyczyn niedotyczących pracownika (np. likwidacja stanowiska, reorganizacja) daje im większą pewność, że nie będziesz kwestionować wypowiedzenia w sądzie pracy. Wypowiedzenie jednostronne wymaga istnienia realnej, konkretnej przyczyny i poprawnego udokumentowania procesu (konsultacje związkowe, dobre uzasadnienie, brak dyskryminacji czy odwetu za chorobę). To zawsze jest dla pracodawcy pewne ryzyko przegrania sporu i zapłaty odszkodowania lub przywrócenia do pracy. Po dłuższej chorobie pojawia się też ryzyko zarzutów, że zwolnienie ma związek ze stanem zdrowia, co jest prawnie bardzo wrażliwe i może być uznane za dyskryminację lub naruszenie zasady równego traktowania.
Jeżeli i tak planują redukcje / likwidację stanowisk, to muszą liczyć się z odprawą ustawową (do 3 miesięcznych pensji, zależnie od stażu) oraz okresem wypowiedzenia; dodatkowe 1,5 miesiąca na rękę to dla nich zakup świętego spokoju i rezygnacji z roszczeń z Twojej strony. Koszt potencjalnego sporu sądowego (honoraria prawników, czas menedżerów, ryzyko przegranej i odszkodowania) bywa dla firmy wyższy niż dorzucenie kilku pensji ekstra w umowie ugodowej. Brak dostosowanego stanowiska, projektu, gdy formalnie jesteś zatrudniona, generuje im też problem organizacyjny tego rodzaju, że ktoś Cię musi mieć w strukturze, rozliczać, planować, a jednocześnie nie mają dla Ciebie realnych zadań.
W Twojej sytuacji powinien zastanawiać brak jakichkolwiek dokumentów przed podjęciem decyzji oraz presja, żeby szybko podpisać rozwiązanie umowy, to klasyczny sygnał, że pracodawca chce maksymalnie ograniczyć Twoją możliwość spokojnego skonsultowania treści np. z prawnikiem lub związkiem zawodowym. Faktyczne odsunięcie od projektu i brak przydziału może być później przedstawiane jako likwidacja stanowiska / reorganizacja, ale jeżeli dopiero co wróciłaś po długiej chorobie, to ich motywacja może być mieszana, a to jest coś, co sąd mógłby badać.
Nie podejmuj decyzji bez otrzymania projektu porozumienia na piśmie i bez czasu na analizę (minimum kilka dni). W umowie powinno być stwierdzone jasno jako powód “z przyczyn niedotyczących pracownika” oraz dokładne wyliczenie wszystkich świadczeń. Skonsultuj treść z prawnikiem prawa pracy lub z inspekcją pracy lub ze związkiem zawodowym przed podpisaniem; to jest dokładnie sytuacja, w której podpisem rezygnujesz z części potencjalnych roszczeń za stosunkowo wysoką, ale jednorazową kwotę.
Zastanów się, jakie masz realne alternatywy, tj. czy chcesz walczyć o utrzymanie etatu, lepsze warunki, czy raczej i tak w perspektywie roku myślisz o odejściu, a ta oferta jest po prostu tzw. miękkim lądowaniem.