Ubezpieczyciel i policja utrudniają likwidację szkody po kolizji
Pytanie: W nasz samochód prawidłowo zaparkowany na poboczu na oczach żony i dziecka uderzył quad, którego kierowca w chwili zdarzenia był nietrzeźwy, około dwa promile. Cudem nie uciekł z miejsca zdarzenia, zawrócił i zostały zabrane mu kluczyki. Gość miał już zabrane prawko przez pijaństwo kilka lat temu. Drogówka nie chciała ujawnić nru polisy ubezpieczeniowej OC sprawcy ze względu na rodo, bo nie my tylko nasz samochód był uczestnikiem kolizji. Kazali szukać polisy na funduszu gwarancyjnym. Na funduszu jest status brak danych. Policjant powiedział tylko, że polisa jest w PZU. Pzu nie mogło namierzyć ubezpieczenia. Po kilku telefonach do nich i kilku dniach poinformowali mnie, że w środę przyjedzie rzeczoznawca wycenić szkody, ale nru polisy, ani informacji czy jest aktywna nie udostępnią. Dostałem informację od PZU, że jeżeli sprawca jest na razie podejrzany, a nie winny – ma mieć sprawę w sądzie – to do momentu zakończenia sprawy, czyli około pół roku nie możemy naprawić auta z polisy OC. Uszkodzenia wyceniane na około 30 tysięcy złotych. Auto warte może 35. Co możemy zrobić w takiej sytuacji? Ani auta naprawionego, ani zastępczego, bo nie dadzą, jeżeli nie wiedzą czy sprawca będzie winny. Czekamy na notatkę z policji, ale żeby ją wydać chcą żeby przyjść na przesłuchanie jako naoczny świadek zdarzenia. Innych bezstronnych świadków brak. Jest kamera w salonie fryzjerskim, pod którym auto było zaparkowane, ale właścicielka nie chce wydać nagrania, bo twierdzi, że kamera nie działa – podejrzewam, że boi się o skarbówkę jak to każdy salon fryzjerski. Okazuje się, że komendant policji, która wpierw przyjechała do interwencji – później dopiero drogówka z powiatowej – jest bliskim sąsiadem sprawcy i obawiam się mataczenia. Co zrobić, żeby naprawić auto, a grosza za to nie zapłacić? Zostaliśmy bez auta na pół roku? Co, jeśli sprawca powie, że to nie jego wina?
Odpowiedź: Nie, nie jesteście zmuszeni czekać pół roku bez auta. Z opisu wynika, że ubezpieczyciel nie ma prawa czekać na sam wyrok karny, jeżeli już można ustalić odpowiedzialność i wysokość szkody; co do zasady ma wypłacić odszkodowanie w 30 dni, jedynie w wyjątkowych przypadkach później, ale nie bezwarunkowo do końca procesu. Auto zastępcze też może przysługiwać z OC sprawcy na czas naprawy albo na czas, w którym nie możecie korzystać z samochodu po szkodzie. Zgłoście szkodę formalnie do ubezpieczyciela na piśmie i poproście o pisemną decyzję, jeśli odmawiają wypłaty lub przedłużają postępowanie. Ubezpieczyciel ma obowiązek samodzielnie wyjaśniać okoliczności i nie może zasłaniać się wyłącznie brakiem wyroku karnego w sprawie. Uzyskajcie od UFG identyfikację umowy OC na dzień zdarzenia po numerze rejestracyjnym lub VIN i dacie kolizji; system powinien pokazać numer polisy albo brak danych o polisie. Udajcie się na przesłuchanie jako świadkowie i jednocześnie poproście o wydanie notatki czy zaświadczenia o zdarzeniu albo o możliwość wglądu w akta, bo jako pokrzywdzeni macie interes w dostępie do materiału sprawy.
Zabezpieczcie własne dowody: zdjęcia auta, miejsca zdarzenia, nagrania z telefonów, dane świadków, rachunki za holowanie, parkowanie i ewentualny najem auta zastępczego. Monitoring warto formalnie zażądać na piśmie jak najszybciej, bo nagrania bywają nadpisywane; nagrania monitoringu są akceptowanym i niezbitym dowodem w sprawach karnych. Jeśli macie podejrzenie nacisku albo nierzetelnego prowadzenia sprawy, złóżcie skargę do przełożonego policjanta albo do regionalnego Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Wycofanie się sprawcy z uznania winy za kolizję nie musi utrudniać dochodzenia odszkodowania. Odpowiedzialność ustala się na podstawie całokształtu materiału: notatki policji, oględzin, zdjęć, zeznań świadków, ewentualnego monitoringu i opinii biegłego, a nie wyłącznie na podstawie jego twierdzeń. Jeżeli policja lub ubezpieczyciel zwleka, możecie też złożyć własne zawiadomienie i wniosek o zabezpieczenie monitoringu oraz o dołączenie Waszych zeznań do akt.
Jeżeli szkoda nie jest całkowita, możecie domagać się naprawy bezgotówkowej, czyli rozliczenia bezpośrednio między warsztatem a ubezpieczycielem. To, że sprawca jest jeszcze podejrzany w postępowaniu karnym, nie powinno samo z siebie być przeszkodą do likwidacji szkody, jeśli odpowiedzialność za zdarzenie można ustalić z materiału dowodowego. Przy wycenie około 30 tys. zł i wartości auta około 35 tys. zł trzeba też pilnować, czy ubezpieczyciel nie próbuje sztucznie zakwalifikować szkody jako całkowitej; to będzie zależeć od rzeczywistych kosztów naprawy i opinii rzeczoznawcy. Auto zastępcze z OC sprawcy przysługuje na okres, w którym faktycznie nie możecie korzystać z pojazdu, w tym na czas organizacji naprawy i samej naprawy. Warto złożyć osobny wniosek o auto zastępcze i wskazać, że samochód jest potrzebny do codziennego funkcjonowania rodziny. Jeśli ubezpieczyciel odmówi, poproście o pisemne uzasadnienie; to ważne do późniejszej reklamacji lub skargi.