Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Swobodna ocena dowodów przez sędziego

3 komentarze

Prawo sędziego (sądu) do swobodnej oceny dowodów jest moim zdaniem tym, co przede wszystkim czyni ten zawód tak prestiżowym, poważanym i wzbudzającym przestrach. Nie tyle to, że to od sędziego zależy np. jak wysokie będzie odszkodowanie albo ile lat odsiadki dostanie przestępca, choć to oczywiście też w tym kwalifikacja czynu. To właśnie prawo do swobodnej oceny dowodów przez sędziego sprawia, że nawet pożyczkodawca dochodzący przed sądem zapłaty pożyczki na podstawie umowy poświadczonej notarialnie i dodatkowo potwierdzenia przelewu tejże pożyczki na konto pożyczkobiorcy, nie może czuć się w stu procentach pewnym swego i należnego. Dlaczego?

Otóż pożyczkobiorca jako pozwany może wnieść sprzeciw w którym skłamie – podniesie na przykład, że pożyczkę zwrócił na ręce pożyczkodawcy lecz nie otrzymał (nie zażądał) pokwitowania. I poprosi swego kolegę aby poświadczył przed sądem, że tak było.

Sędzia, jako się rzekło, ma prawo do swobodnej oceny dowodu z przesłuchania pozwanego i świadka i jak zechce, to może uznać, że są to zeznania spójne, wiarygodne itp. i resztę sobie już sam dopowiedz pożyczkodawco. Załamanym i poirytowanym będąc, zapewne zechcesz wnieść apelację od wyroku oddalającego Twoje powództwo o zapłatę pożyczki w kwocie stu tysięcy złotych którą zdaniem sądu pozwany pożyczkobiorca Ci zwrócił. Tylko że sąd drugiej instancji zapewne napisze w uzasadnieniu wyroku oddalającego apelację, że sąd … no właśnie, że miał prawo do swobodnej oceny zgromadzonego materiału dowodowego. Jeżeli zatem Twym jedynym “argumentem” ma być to, że “jak można uwierzyć, że zwrócił mi 100.000,00 zł bez pokwitowania???!!!” to daj se spokój z apelacją, bo szkoda pieniędzy na opłatę sądową.

Powyżej podałem tylko przykład i zaznaczam, że wiem o sprawie która tak się skończyła przed sądem, tylko że pożyczka wynosiła 50.000,00 zł Jednak może być i 100.000,00 zł, bo prawo sądu do swobodnej oceny dowodów nie jest ograniczone kwotą roszczenia.

Bezpłatne porady: poczta@pamietnikwindykatora.pl

3 listopada, 2020

kategoria windykacja

tag

Komentarze do 'Swobodna ocena dowodów przez sędziego'

Subscribe to comments with RSS

  1. Jestem jedną z licznych osób które nie mają wątpliwości co do tego, że wiele błędów sędziowskich w wyrokach to błędy popełnione celowo a skoro celowo, to sędzia popełniający taki błąd jest przestępcą. Miałem wiele spraw cywilnych (w tym gospodarczych) o zapłatę i na podstawie takich moich doświadczeń pisze tę notkę. Setki spraw w których występowałem jako powód ponieważ zawarłem umowę powierniczego przelewu wierzytelności. Złudzeń nie pozostawia w szczególności fakt, że niesprawiedliwy wyrok w sądzie pierwszej instancji nie zostaje skorygowany w sądzie drugiej instancji; sądy obu instancji mylą się tak oczywiście i że tak powiem naiwnie, że nie ma wątpliwości żadnych iż celowo.

    Najpewniej takie działania celowe są przestępstwem korupcji czyli skandaliczny wyrok krzywdzący jedną ze stron zostaje wydany po przyjęciu (obiecaniu) korzyści majątkowej albo osobistej od (prawnika) strony przeciwnej. Rzadko kiedy jednak można udowodnić, iż doszło do obiecania / wręczenia takowej korzyści. Jednak nawet bez dowodów na to, skoro ewidentnie widać że błędy są popełniane celowo, to w grę wchodzi przynajmniej przestępstwo niedopełnienia obowiązków (przekroczenia uprawnień). Wyzwaniem natomiast może być zmuszenie prokuratora (środowiskowo skołtunionego z gangsterami w sędziowskich togach) do przedstawienia zarzutów, choć sprawa wygląda jednoznacznie i prokurator nie powinien mieć wątpliwości. A jeżeli nawet zarzut przedstawi, to jeszcze inna przeszkoda się pojawia a mianowicie uchylenie immunitetu a w tej kwestii decydują koledzy po fachu sędziego – przestępcy.

    Jedynym środkiem do osiągnięcia skazania takich przestępców że być upublicznianie sprawy w internecie i w mediach z apelem do innych pokrzywdzonych aby się zjednoczyć. Tej presji mogą nie wytrzymać owi „prawnicy” oraz ich zwolennicy bzdurzący o niezawisłości sędziowskiej.

    A póki jest jak jest czyli korupcyjnie, to nasuwa się pytanie, jak sobie radzić w takiej sytuacji w windykacji, bo o windykacji jest ten blog. No cóż, unikać windykacji sądowej albo nawiązać współpracę z tzw. dobrym prawnikiem czyli takim który prawdopodobnie zna się z sędziami w danym sądzie. Jednak jeżeli zasugeruje Ci abyś przekazał jemu pieniądze na łapówkę, nie idź na to.

    lato

    26 Kwi 21 o 09:08

  2. Niektórzy degeneraci w togach (formalnie: sędziowie) są tak rozpasani, z takim poczuciem bezkarności (siły „solidarności” korporacyjnej – mafijnej więzi), tak aroganccy, cyniczni, bezczelni i mający w pogardzie obywateli – strony czyli „motłoch”, że piszą w uzasadnieniach wyroków coś w rodzaju że dwa pomnożone przez dwa równa się pięć. I jeszcze udają obrażonych, gdy ktoś z „motłochu” stwierdzi, że takie twierdzenie jest na poziomie debila a ponieważ sędzia z pewnością debilem nie jest, więc dopuszcza się takiej pomyłki celowo.
    Nie bój się nazywać ich jak należy, gdy piszą Ci w uzasadnieniu, że dwa pomnożone przez dwa równa się pięć i przytocz ten „debilizm”. Ostrożniejszy bądź natomiast w krytykowaniu ich za błędy, które obiektywnie rzecz biorąc, mieli prawo popełnić i miej świadomość tego, że czasem nie mogli orzec inaczej, gdyż nie miałeś dowodów wystarczających aby wykazać, że było jak było.
    Trzeba zreformować to dziadostwo ale to co się obecnie dzieje pod płaszczykiem reform, niewiele pomoże, potrzeba zmiany systemowej, oddania orzekania w ręce obywateli – ludu tak jak to jest w Stanach Zjednoczonych Ameryki i w niektórych innych krajach i działa to bardzo dobrze w takiej formie.

    hucpa

    26 Wrz 21 o 04:59

  3. Pisze się i mówi „sąd wydał wyrok”. Nie sędzia, nie trzech sędziów, tylko sąd. O, i mówi się też (i pisze), że „wyroków sądowych nie komentuje się, nie dyskutuje się”. Moim zdaniem taką „zasadę” puścili w eter jacyś skorumpowani sędziowie. Idzie gdzieniegdzie przeczytać coś takiego, że ta „zasada” ma budować zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Tak owszem, mogłoby być, ale degeneraci w togach niejako robią co mogą, aby to zaufanie podważyć i aby „motłoch” zawył, że król jest nagi.
    Budynek nie wydaje wyroków tylko ludzie – sędziowie. A skandaliczne, bezczelne wyroki a zwłaszcza uzasadnienia tychże wyroków należy komentować, piętnować tak samo jak sędziów, którzy je formułują. Gdy w podświadomości „motłochu” tkwi, że to sąd (niby boska siła) a nie sędzia wydał wyrok, to nie ma za kogo się „wziąć”. Należy zmienić świadomość „motłochu”. To nie sąd – mistyczna, boska siła, nie święty budynek steruje umysłami sędziów. To oni sami, to inicjatywa tych ludzi na których utrzymanie łożycie, o podatnicy – „motłochu” (ja też jestem ten „motłoch”, bez urazy więc).

    Anonim

    27 Wrz 21 o 02:50

Skomentuj