Bezpłatna pomoc prawna

pomagamy od 2010 roku

Reklama

Stan psychiczny a ryzyko podważenia testamentu

Pytanie: Chciałbym spisać testament. Zależy mi, aby nie było możliwości podważenia go w razie mojej śmierci. W internecie znalazłem informacje, ze opinia od psychiatry lub neurologa o poczytalności dołączona do testamentu i przechowywana u notariusza zamyka praktycznie drogę do próby podważenia testamentu. Jestem osoba poczytalną, ale zależy mi w 100% na niepodważalności testamentu. Czy taka – “medyczna” – droga jest konieczna i racjonalna? Czy istnieją inne, mniej radykalne rozwiązania?

Odpowiedź: Najbardziej racjonalnym rozwiązaniem jest sporządzenie testamentu notarialnego, przy dochowaniu kilku dodatkowych formalnych zabezpieczeń; rutynowe załatwianie sobie opinii psychiatry/neurologa niejako na zapas, zazwyczaj nie jest ani konieczne, ani też nie daje gwarancji niepodważalności testamentu.

Przede wszystkim powinno nasunąć się pytanie, kiedy w ogóle można podważyć testament. Otóż kodeks cywilny przewiduje trzy główne grupy przyczyn nieważności testamentu:
-brak świadomości lub swobody przy podejmowaniu decyzji i wyrażaniu woli (np. głębokie otępienie, psychoza, silne upojenie, ciężki epizod depresyjny z zaburzeniem osądu),
– błąd istotny (gdy testator, znając prawdziwy stan rzeczy, nie rozrządziłby majątku w dany sposób),
– groźba lub przymus (fizyczny/psychiczny nacisk na treść testamentu).
Dodatkowo dochodzą wady formalne (zła forma, brak własnoręczności, testament wspólny itp.), ale przy akcie notarialnym notariusz praktycznie eliminuje ten typ zarzutów.

Testament notarialny korzysta z domniemania poprawności jako dokument urzędowy – sąd przyjmuje, że notariusz sporządził go prawidłowo, a ciężar dowodu nieważności spoczywa na tym, kto kwestionuje testament. Podważenie takiego testamentu wymaga mocnych dowodów (dokumentacja medyczna, zeznania świadków, opinia biegłego), same podejrzenia czy konflikty rodzinne nie wystarczą.

Reklama

Orzecznictwo uznaje, że nie można stwierdzić nieważności na podstawie samych przypuszczeń co do stanu psychicznego testatora; potrzebne są dowody jednoznacznie wskazujące na brak świadomości i swobody w chwili sporządzenia testamentu. W praktyce ważny testament notarialny bywa podważany rzadko i tylko przy wyjątkowo problematycznym stanie zdrowia lub ewidentnych naciskach. Lekarska opinia o poczytalności może być dowodem, ale nie jedynym dowodem wystarczającym, który zamyka drogę do procesu. Sąd mimo tego (przy sporze) powoła biegłego psychiatrię/neurologa, który będzie oceniał stan z przeszłości na podstawie całego materiału (dokumentacja, zeznania świadków, treść testamentu) – także niezależnie od zaświadczenia uzyskanego za życia, a opinia sprzed kilku miesięcy czy lat może mieć ograniczoną wartość, jeśli w międzyczasie mogło dojść do istotnego pogorszenia stanu psychicznego. Z kolei sam notariusz nie posiada kompetencji psychiatry, a wzmianki w akcie o prawidłowym kontakcie, zachowaniu psychicznym nie wiążą sądu. Sąd Najwyższy przyjmuje, że przekonanie notariusza o poczytalności nie jest decydujące. Zdarza się, że przy osobach z realnymi podejrzeniami choroby psychicznej adwokaci zalecają niedawne zaświadczenie od psychiatry/neurologa, ale to raczej środek pomocniczy w trudnych przypadkach (np. demencja wczesna, choroba afektywna), niż standard dla osoby bez historii psychiatrycznej.

Dla osoby poczytalnej, bez istotnych problemów psychiatrycznych, racjonalny pakiet zabezpieczeń, to:
1. Forma: testament notarialny, nie własnoręczny – minimalizuje zarzuty co do formy i autentyczności, przenosi ciężar dowodu na kwestionującego.
​2. Szczegółowy wywiad u notariusza: warto poprosić, by notariusz dokładnie opisał w akcie okoliczności sporządzenia, brak nacisków, fakt, że stawia się Pan samodzielnie, rozumie treść rozrządzeń itd. (daje to dobry materiał dowodowy).
3. Świadkowie w tle: choć do testamentu notarialnego nie są potrzebni, w praktyce bywa pomocne, gdy osoby trzecie (np. pracownik kancelarii, ktoś zaufany) mogą później potwierdzić Pana normalne funkcjonowanie w dniu sporządzenia.
​4. Spójność z dokumentacją: jeżeli leczy się Pan przewlekle (np. neurologicznie, psychiatrycznie, uzależnienia), dbanie o to, by dokumentacja nie tworzyła obrazu całkowitej dezorientacji w okresie sporządzania testamentu (np. brak epizodów otępiennych w tym czasie) jest ważniejsze niż jedno „papierowe” zaświadczenie.

Reklama

Jeżeli za kilka lat sytuacja rodzinna się zmieni, warto wówczas sporządzić nowy testament, zamiast zostawiać stary, który nie odpowiada rzeczywistości – taki nowszy testament jest mniej podejrzany niż dokument sprzed 20 lat.

Konkludując, proponuję Panu umówić się do notariusza z jasną, przemyślaną koncepcją rozrządzeń (w tym świadomością zachowku – testament nie może go wyłączyć, tylko ewentualnie skomplikować dochodzenie). Poprosić notariusza, żeby w akcie znalazł się opis, że jest Pan w pełnym kontakcie, świadomy znaczenia czynności, przybył samodzielnie, działa z własnej woli i bez nacisków. Jeżeli był Pan lub aktualnie jest leczony psychiatryczne/neurologiczne z możliwym wpływem na poczytalność, to dopiero w takim przypadku rozważyć świeże zaświadczenie (blisko daty testamentu), ale bardziej jako dodatkowy dowód na tzw. wszelki wypadek, nie jako konieczny element.

Reklama

27 stycznia, 2026

kategoria porady

tag