Roszczenie byłej partnerki o zwrot nakładów w mieszkanie partnera
Pytanie: Mój syn spotykał się z pożal się Boże dziewczyną 3 lata. Mieszkali w jego mieszkaniu na który on spłaca kredyt hipoteczny. Ona się do tego kredytu dokładała plus połowę za rachunki jako że mieszka. Na całe szczęście poszedł po rozum do głowy i się rozstali z różnych przyczyn. Dama wyliczyła że jest jest winien 21600 za czas miesięcy które ona mu dawała na cześć spłaty . W każdym miesiącu do kredytu. Czy on jej ma to oddawać? Jako niepewnie pobrane. Oczywiście odgraża się że pójdzie do sądu. Czy ma szansę wygrać?
Odpowiedź: Raczej brak podstaw prawnych, żeby syn miał jej oddawać wspomniane 21.600 zł; ona miałaby z duży problem z wykazaniem roszczenia i szanse na wygraną są bardzo dyskusyjne. Kluczowe jest, jak sąd zakwalifikuje te wpłaty. Typowa sytuacja przy wprowadzeniu się partnerki do mieszkania partnera to umowa użyczenia – ona mieszka, a w zamian partycypuje w kosztach (media, czynsz, czasem część raty kredytu). Przy użyczeniu biorący do używania ponosi zwykłe koszty utrzymania i nie może żądać ich zwrotu od właściciela mieszkania.
Jeżeli brak pisemnej umowy pożyczki, obietnicy zwrotu ani ustaleń typu “zwrócisz mi to, jeżeli się rozstaniemy”, to sąd z dużym prawdopodobieństwem uzna te wpłaty za normalne koszty wspólnego życia, a nie niepewnie pobrane świadczenie. Jej roszczenie byłoby bardziej uprawnione, gdyby wykazała, że, jak zaznaczyłem już, istniała wyraźna umowa pożyczki na raty kredytu albo że jej wpłaty były ponad zwykłe koszty utrzymania, istotnie zwiększyły wartość mieszkania (np. duży remont, modernizacja) – wtedy można czasem mówić o zwrocie nakładów. Sama okoliczność, że dorzucała się do kredytu, bo mieszka w kredytowanym mieszkaniu, najczęściej jest traktowana jako wzajemne świadczenie: ona ma dach nad głową, on ma pomoc w opłatach, więc brak jest bezpodstawnego wzbogacenia po stronie syna.
Byli partnerzy po rozstaniu czasem próbują oprzeć roszczenia na nienależnym świadczeniu (art. 410 k.c.: odpadła podstawa świadczenia, bo związek się rozpadł) lub na bezpodstawnym wzbogaceniu – art. 405 k.c. Sądy jednak w takich sprawach podkreślają, że trzeba badać, jaki stosunek prawny łączył strony i jaki był cel świadczeń; jeśli celem było bieżące zaspokajanie potrzeb wspólnego gospodarstwa domowego, zwykle takie roszczenia nie zasługują na uwzględnienie. Bywają natomiast uwzględniane wówczas, gdy jedna strona sfinansowała coś ponadprzeciętnego, jak np. biznes partnera, duży remont, a nie zwykłe wspólne zamieszkiwanie. Oczywiście każda sprawa jest nieco indywidualna, jak i sąd w każdej sprawie ma swobodę oceny materiału dowodowego, ale praktycznie (w omawianej tu sprawie), jeśli ona tylko dokładała się do mieszkania, w którym mieszkała, szanse na zasądzenie całych 21 600 zł są raczej niewielkie.
Tym niemniej, syn na wszelki wypadek powinien na wszelki wypadek zabezpieczyć dowody na to, że była to po prostu partycypacja w kosztach wspólnego mieszkania (np. przelewy z tytułem “media”, “koszty mieszkania”), że nie było żadnej umowy, że kiedyś jej to zwróci i że ona przez cały czas korzystała z mieszkania, więc uzyskiwała korzyść ekwiwalentną swoim wpłatom. Gdyby bowiem mieszkała sama, zakładając że jako najemca lokalu, wówczas ponosiłaby koszty czynszu w wysokości porównywalnej z opłatami, jakie realizowała z tytułu pomocy w spłacaniu kredytu zaciągniętego przez partnera i z tytułu korzystania z mediów w mieszkaniu.