Bezpłatna pomoc prawna

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

pomagamy od 2010 roku

Reklama

Rezygnacja z pracy po liście intencyjnym i odwołanie oferty

Pytanie: Znalazłem się w trudnym położeniu: otrzymałem list intencyjny na stanowisko do nowej firmy (z podpisanymi warunkami płacowymi i datami). W oparciu o ten dokument złożyłem wypowiedzenie u obecnego pracodawcy. Dziś, miesiąc przed końcem okresu wypowiedzenia, otrzymałem informację, że firma wycofuje się z zatrudnienia ze względu na “restrukturyzację”. Zaoferowali mi wypłatę ekwiwalentu za 2 tygodnie pracy, co w mojej ocenie nie rekompensuje szkody, jaką poniosłem rezygnując z bezpiecznego zatrudnienia.
Czy w takiej sytuacji (posiadając list intencyjny) mam realne podstawy, by walczyć o wyższe odszkodowanie (np. miesięczne wynagrodzenie)?
Czy ktoś z Was przechodził przez polubowne załatwienie takiej sprawy i może polecić, jak najlepiej rozegrać negocjacje?
Czy jest sens wchodzenia na drogę sądową, czy lepiej przyjąć to, co dają i szukać dalej?

Odpowiedź: Wiele zależy od tego, jak dokładnie sformułowany jest list intencyjny. Zwykły tzw. list intencyjny, to deklaracja zamiaru, bez zobowiązania. Natomiast umowa przedwstępna / promesa zatrudnienia, to konkretne zobowiązanie do zawarcia umowy o pracę w określonym terminie, na określonych warunkach. W orzecznictwie i praktyce prawniczej przyjmuje się, że sam list intencyjny nie tworzy obowiązku zatrudnienia, chyba że jego treść w istocie odpowiada umowie przedwstępnej, tzn. określono w nim konkretne strony, stanowisko, wynagrodzenie, data rozpoczęcia i wyraźne zobowiązanie do zawarcia umowy. Jeżeli więc dokument, który posiadasz, jest odpowiednio skonkretyzowany (stanowisko, pensja, data rozpoczęcia, podpisane przez pracodawcę, brak zastrzeżenia, że to tylko niewiążąca deklaracja), to można argumentować, że de facto jest to umowa przedwstępna o pracę, a nie tylko luźny list intencyjny.

Reklama

Jeżeli uda się obronić tezę, że doszło do umowy przedwstępnej, a pracodawca się z niej jednostronnie wycofał, zastosowanie mają przepisy kodeksu cywilnego o umowie przedwstępnej i odpowiedzialności odszkodowawczej. Zasadniczo przyjmuje się wtedy, że możesz żądać co najmniej tzw. ujemnego interesu umownego, czyli naprawienia szkody polegającej na tym, że zaufałeś obietnicy i przez to znalazłeś się w gorszej sytuacji niż gdybyś jej nie otrzymał. W praktyce może to obejmować m.in. utracone wynagrodzenie z dotychczasowej pracy za okres, w którym będziesz pozostawał bez dochodu, ewentualne koszty poniesione przez Ciebie w związku ze zmianą pracy (przeprowadzka, wynajem, dojazdy itp.). W komentarzach do podobnych spraw i artykułach prawniczych wskazuje się, że odszkodowanie z tytułu niezawarcia przyrzeczonej umowy o pracę zwykle nie przekracza 3-miesięcznego wynagrodzenia, ale oczywiście zależy to od okoliczności i decyzji sądu. Twoje żądanie w wysokości jednego miesięcznego wynagrodzenia nie jest więc na tle takich poglądów wygórowane.
Reklama

Reklama

Skomentuj