Regres ubezpieczyciela za jazdę z przeterminowanym prawem jazdy
Pytanie: Moja znajoma prowadziła auto i doprowadziła do nie wielkiej stłuczki. Prowadziła nie swój samochód tylko swojego taty.
Na miejscu okazało się że posiada przeterminowane prawo jazdy gdyż były na 8 lat z powodu noszenia okularów.
Policja skierowała sprawę do Sądu i sąd orzekł grzywnę.
Koleżanką dostała dzisiaj pismo od ubezpieczalni Uniqa z wezwaniem do zapłaty w dość dużej kwocie ok 20 tys zł.
Ubezpieczalnia twierdzi że korzystając z prawa regresu mają prawo rzadac tych pieniędzy od niej osobiście.
Pytanie o podstawę prawną a także o pomoc w znalezieniu rozwiązania w tej sprawie.
Pytanie czy tak faktycznie jest czyli jak mówi prawo w związku z nieaktualnym dokumentem gdzie koleżanką nie zdążyła przedłużyć ważności prawo jazdy i badań, gdzye terminowość wynikał z faktu ważności badań lekarskich.
Koleżanka od razu po zdarzeniu odnowiła prawo jazdy oraz badania lekarskie do 2040 , czyli okulary miała adekwatne do wady wzroku w chwili zdarzenia.
Pytanie czy zawsze przeterminowany plastik jest traktowany jako brak uprawnień .
Uprawnień nikt nie cofnął jej a jedynie badania straciły ważność.
Pytanie czy od razu z tym tematem koleżanka powinna iść do rzecznika finansowego. Czy ma szansę na odwołanie się od tego roszczenia o zapłatę? zapłaty.
Odpowiedź: Twoja koleżanka faktycznie jest w grupie ryzyka tzw. regresu z OC (zwrotu wypłaconego odszkodowania), ale to nie znaczy, że bezwzględnie musi zapłacić. Towarzystwo Ubezpieczeniowe powołuje się na art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, który daje mu prawo żądania zwrotu wypłaconego odszkodowania, jeżeli kierujący nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym. Branża ubezpieczeniowa traktuje przeterminowane prawo jazdy tak, jak brak wymaganych uprawnień. Dokumentem potwierdzającym uprawnienia jest właśnie prawo jazdy; po upływie terminu ważności dokument formalnie nie potwierdza już uprawnień. W takiej sytuacji ubezpieczyciele z góry przyjmują, że w chwili zdarzenia kierujący nie miał wymaganych uprawnień, co uruchamia roszczenie regresowe. Regres natomiast to kwota wypłacona poszkodowanym z OC, czyli koszt naprawy, auta zastępczego, ewentualnych innych świadczeń. Wystarczy, że samochód poszkodowanego był drogi lub szkoda była kwalifikowana jako szkoda całkowita i powstaje szkoda rzędu kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Obowiązuje zasada, że nie wolno prowadzić pojazdu, jeśli prawo jazdy utraciło ważność – w świetle przepisów traktowane jest to jak prowadzenie bez wymaganych uprawnień; grozi za to mandat tudzież inne sankcje. Jak już wspomniałem wcześniej, ubezpieczyciele a nawet część doktryny przyjmują bardzo formalistyczne podejście: skoro dokument nie jest ważny, to kierujący nie posiadał wymaganych uprawnień w rozumieniu art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Jednakże w literaturze i orzecznictwie (np. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, sygn. akt III SA/Po 926/13) pojawia się też rozróżnienie: uprawnienia nadaje decyzja administracyjna starosty, a prawo jazdy jest dokumentem potwierdzającym te uprawnienia. Można więc argumentować, że jeśli decyzja o nadaniu uprawnień nie została cofnięta/zawieszona, a jedynie skończyła się ważność blankietu, to kierujący faktycznie posiadał uprawnienia, choć naruszył obowiązek posiadania ważnego dokumentu.
W opisanym przypadku istotne jest to, że powodem wydania prawa jazdy tylko na czas określony był stan zdrowia (wada wzroku) – uprawnienia są uzależnione od okresowych badań. Skoro koleżanka bezzwłocznie po zdarzeniu drogowym przeszła badania i uzyskała orzeczenie oraz nowe prawo jazdy do 2040 r., to można próbować wykazać, że także w dniu kolizji spełniała wymogi zdrowotne, czyli faktyczna zdolność do prowadzenia była zachowana i przeterminowany dokument miał charakter czysto formalny.
Sprawdźcie w wezwaniu z UNIQA podstawę prawną regresu (powinni wskazać art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych), wyliczenie kwoty (koszt napraw, inne świadczenia), termin zapłaty, pouczenia o możliwości złożenia odwołania/reklamacji. Od takiej decyzji ubezpieczyciela zawsze można się odwołać w formie reklamacji; ubezpieczyciel ma 30 dni (w skomplikowanych sprawach 60 dni) na odpowiedź. W odwołaniu warto podnieść m.in., że koleżanka posiada decyzję o nadaniu uprawnień do kierowania (nie cofnięto ich, nie zatrzymano, nie orzeczono zakazu), że przeterminowanie dokumentu wynikało wyłącznie z przeoczenia terminu, a nie utraty zdolności do kierowania, że badania lekarskie wykonane zaraz po zdarzeniu potwierdziły brak przeciwwskazań (można załączyć orzeczenie lekarskie), że stopień zawinienia jest znikomy (czysto formalny charakter naruszenia) i regres w pełnej wysokości jest sprzeczny z zasadami współżycia społecznego oraz zasadą proporcjonalności. Najpierw składa się reklamację do ubezpieczyciela, a dopiero w razie odmowy/niezadowalającej odpowiedzi – wniosek do Rzecznika Finansowego.
Jeśli UNIQA podtrzyma stanowisko, pozostaje wniesienie skargi do Rzecznika Finansowego, a w ostateczności spór sądowy – wtedy sąd ocenia, czy roszczenie regresowe w tej konkretnej sytuacji jest zasadne co do zasady i co do wysokości. Jeżeli brak środków na opłacenie wpisu sądowego oraz adwokata, to polecam korzystne oferty pożyczek bankowych tutaj.