Obowiązek pokrywania kosztów ciąży po rozstaniu z konkubiną
Pytanie: Bylem z kobieta w zwiazku nie formalnym, zrobilismy dziecko po czym rozstalismy sie czy musze placic jej za lekarzy i za inne rzeczy w trakcie trwania ciazy? Ona mnie straszy jakimis artykulami ze powinienem pokryc jej koszta przed i po porodzie. Cos tam zaczalem przelewac ale chce sie upewnic. Ubliza mi grozi ze ja tego dziecka na oczy nie zobacze ze zrobi wszystko, gdzie ja nornalnie chcialem sie dogadac dla dobra dziecka, bo fajnie jakby dziecko mialo obojga rodzicow. Spytalem o paragony czy faktury za wydatki zwiazane z ciaza to powiedziala ze ona mi nie bedzie nic skanowala ze nie potrzebuje mojej jalmuzny, nie dorobila sie w czasie zwiazku na mnie i sie nie dorobi ( od kiedy zwiazek polega na dorabianiu sie na drugiej osobie??).
Odpowiedź: W sytuacji, gdy rodzice nie są małżeństwem, decydujące znaczenie ma art. 141 k.r.o. z którego wynika, że ojciec niebędący mężem matki ma obowiązek przyczynić się do pokrycia wydatków związanych z ciążą i porodem. Ma też obowiązek partycypować w kosztach utrzymania matki przez co najmniej 3 miesiące po porodzie (okres porodu / połóg). Ten obowiązek może być przedłużony, jeśli wymagają tego szczególne okoliczności, jak np. komplikacje zdrowotne albo dłuższa niezdolność do pracy. Nie są alimenty na byłą partnerkę, tylko dość wąsko określone koszty ciąży, porodu i krótkiego okresu po porodzie.
Sądy zaliczają do takich kosztów m.in.:
– wizyty lekarskie i badania w ciąży (zwłaszcza prywatne), leki i suplementy zlecane w związku z ciążą, dojazdy do lekarza,
– koszty porodu (np. prywatna klinika, dodatkowa opieka, jeśli to racjonalne, a nie fanaberia ponad wasze realne możliwości finansowe),
– wyprawka dla dziecka (łóżeczko, wózek, fotelik, ubranka – w rozsądnym standardzie),
– odzież ciążowa, szkoła rodzenia, opieka położnej
– ewentualne inne konieczne wydatki lub straty majątkowe matki, np. utrata dochodu z powodu ciąży, jeśli są dobrze udokumentowane.
Sąd z reguły zasądza tylko część (często około połowy) takich kosztów, uwzględniając Waszą sytuację majątkową, a nie wszystko, czego była konkubina sobie zażyczy. Aby w sądzie cokolwiek mogła uzyskać, będzie musiała udowodnić ponoszone wydatki. Dowody to najczęściej paragony, faktury, potwierdzenia przelewów, umowy z lekarzami itd. Jeżeli część wydatków poniosłeś już Ty (przelewy na jej konto, zakupy rzeczy dla dziecka), to warto wszystko zachowywać, gdyż to będzie dowód, że już się dokładałeś. To, że aktualnie mówi “nie będę ci nic skanowała, nie potrzebuję jałmużny”, jest jej wyborem, ale osłabia jej pozycję dowodową, jeśli kiedyś wystąpi w tej sprawie na drogę sądową. Nie masz obowiązku płacić jej bez jakiejkolwiek podstawy, a masz obowiązek sprawiedliwie przyczynić się do pokrywania kosztów związanych z ciążą i porodem, najlepiej w sposób możliwy do wykazania (przelewy z tytułem, konkretne zakupy na faktury na ciebie itp.).
Roszczenia z art. 141 k.r.o. mającego zastosowanie w niniejszej sprawie przedawniają się po 3 latach od dnia porodu. To oznacza, że może w tym okresie wnieść pozew o zwrot kosztów ciąży, porodu i utrzymania przez minimum 3 miesiące po porodzie. Sąd wówczas będzie badał, jakie to powinny być kwoty w Twojej sytuacji (dochody, możliwości, realne koszty, ile do tej pory już zapłaciłeś). Niezależnie od tego, po urodzeniu dziecka pojawi się standardowy temat alimentów na dziecko, ale to osobna sprawa.
Groźby uniemożliwienia Ci kontaktów z dzieckiem są przede wszystkim naciskiem emocjonalnym, a nie opisem stanu prawnego. Kontakty z dzieckiem reguluje sąd na podstawie dobra dziecka, a nie na podstawie tego, czy byłeś wobec konkubiny uległy w kwestiach jej żądań finansowych. Jej groźby i obelgi możesz dokumentować.