Kolizja podczas wyjazdu z nieodśnieżonej stacji benzynowej
Pytanie: Podczas wyjazdu z stacji paliw sciągnęło zestaw z naczepa do rowu ponieważ podjazd nie był odśnieżony, uszkodziliśmy płot i kilka rzeczy w aucie. Musial przyjechać holownik koszt 6000 tysięcy. Co robić w tej sytuacji odpuścić czy walczyć o zwrot kosztów od właściciela stacji paliw?
Odpowiedź: Możesz próbować dochodzić zwrotu kosztów (holownik, naprawa auta i płotu), ale kluczowe będą dowody, że do zdarzenia doszło przez brak odśnieżenia (oblodzenie) i że nie popełniliście rażącego błędu w jeździe.
Zarządca terenu (tu: stacja paliw) ma obowiązek utrzymywać go w stanie zapewniającym bezpieczeństwo użytkownikom, m.in. odśnieżać i usuwać lód. Jeżeli szkoda powstała wskutek zaniechania (nieodśnieżony, śliski podjazd), może odpowiadać na zasadzie winy z art. 415 k.c. – za nienależyte utrzymanie terenu. Część orzeczeń uznaje, że prowadzący stację paliw odpowiada szerzej, tzn. jako prowadzący przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody (art. 435 k.c.), chyba że wykaże wyłączną winę kierowcy lub siłę wyższą.
Należy zabezpieczyć odpowiednie dowody wskazują na winę administratora stacji benzynowej, czyli zdjęcia, filmy terenu stacji w dniu zdarzenia (śnieg, lód, brak posypania, brak znaków ostrzegawczych), dane świadków (np. obsługa stacji, inni kierowcy) i ewentualne nagrania z monitoringu, dokumenty: rachunek za holowanie, kosztorys naprawy auta, dane właściciela uszkodzonego płotu (żeby uregulować tę szkodę lub mieć potwierdzoną wysokość). W pierwszej kolejności zgłasza się szkodę do ubezpieczyciela OC stacji (dane zwykle na stacji lub w regulaminie bądź na stronie www), a w przypadku braku odpowiedzi lub odmowy – pisemne wezwanie stacji do zapłaty z opisem zdarzenia, wskazaniem zaniedbań (nieodśnieżony zjazd) i dołączonymi dowodami. Stacja i ubezpieczyciel będą zapewne podnosić argumenty o współwinie lub wyłącznej winie kierowcy (zbyt szybka jazda, niedostosowanie prędkości, złe manewry zestawem itp.).
Bez mocnych dowodów (zdjęcia, świadkowie, monitoring) spór może być trudny, a proces sądowy czasochłonny i kosztowny. Warto jednak walczyć, jeżeli okaże się, że masz konkretne dowody na fatalny stan podjazdu (np. inni klienci też mieli problem, obsługa przyznała, że nieodśnieżone), kwota jest dla Ciebie istotna (6 tys. za holownik i koszty naprawy), jesteś gotowy ewentualnie wejść w spór z ubezpieczycielem i iść do sądu. Rozważ natomiast rezygnację na etapie zgłoszenia do ubezpieczyciela, jeżeli nie masz praktycznie żadnych dowodów poza własnym opisem i gdy teren był “średnio” przygotowany, ale da się zarzucić kierowcy znaczące błędy w technice jazdy (duży zestaw, duży mróz, nachylenie podjazdu) a nie chcesz ryzyka kosztów procesowych przy przegranej.