Inspekcje właściciela w wynajmowanym mieszkaniu
Pytanie: Wynajmujemy mieszkanie jakoś 5lat i jest coraz lepiej, co roku odwiedza mnie właścicielka (aneks do umowy z podwyżką wynajmu) i zagląda w różne rzeczy ostatnio w pralkę pod gumę czy wymyta a tym razem lodówkę, czy Wy to w ogóle prawnie jest normalne? Ja uważam, że to nie na miejscu, tym bardziej, że 3 lata temu wykupiła sobie ubezpieczenie tego mieszkania za które ja muszę płacić. (wynikło to po tym jak sąsiadka z góry delikatnie nam zalała sufit).
Odpowiedź: Ustawa o ochronie praw lokatorów i kodeks cywilny przewidują zasadniczo trzy kategorie sytuacji, gdy właściciel ma prawo wejść do lokalu:
– awaria powodująca szkodę lub realnie jej zagrażająca (zalanie, gaz, poważna usterka instalacji) – wtedy najemca musi niezwłocznie udostępnić lokal; w razie odmowy właściciel może wejść z policją/strażą miejska,
– okresowy przegląd stanu technicznego lokalu i wyposażenia oraz wykonanie niezbędnych napraw – po wcześniejszym umówieniu terminu z najemcą,
– wykonanie prac, które obciążają najemcę, a których ten nie wykonał, po zapowiedzi i w uzgodnionym terminie.
To, że jest właścicielką, nie daje jej prawa inspekcji Waszych prywatnych rzeczy (np. pod uszczelką pralki), jeśli lokal jest normalnie utrzymany i nie ma podstaw, by podejrzewać zniszczenia ponad zwykłe zużycie. Jeżeli w umowie najmu znajduje się zapis np. o corocznym przeglądzie, wtedy macie obowiązek wpuścić właścicielkę w wcześniej umówionym terminie, ale przegląd powinien dotyczyć stanu technicznego lokalu, ewentualnych szkód, a nie czegoś w rodzaju inspekcji sanitarnej w sprzętach. Jeżeli zaś w umowie nie ma nic o rutynowych kontrolach, to praktyka corocznych wizyt jest bardziej kwestią zwyczaju i dobrej woli i możecie ograniczyć zakres takiej wizyty do tego, co faktycznie jest potrzebne (ściany, okna, podłogi, instalacje, ogólny stan sprzętów, a nie grzebanie w zakamarkach). Jeśli czujecie się z tym niekomfortowo, macie pełne prawo grzecznie postawić granice: zgodzić się na krótki przegląd stanu mieszkania, ale odmówić szczegółowego kontrolowania czystości Waszych prywatnych rzeczy.
Ubezpieczenie mieszkania (mury, instalacje) nie jest obowiązkowe z mocy prawa ani dla właściciela, ani dla najemcy. Wielu właścicieli wykupuje polisę na lokal i czasem wpisuje do umowy, że koszt składki ponosi najemca; taki zapis jest dopuszczalny, jeśli się na niego zgodziliście podpisując umowę. Oddzielną kwestię stanowi polisa OC najemcy; właściciel może wymagać, byście mieli własne OC (np. na wypadek zalania sąsiadów), ale to zwykle jest osobna, niezależna polisa na Waszym nazwisku. Jeśli ubezpieczenie zostało niejako wymuszone dopiero po zalaniu przez sąsiadkę, a koszt wprost przerzucono na Was aneksem, to prawnie wiąże Was to o tyle, o ile świadomie przystaliście na nowe warunki (podpis).