Dochodzenie zwrotu kosztów akcji ratowniczej po zalaniu posesji bez faktur
Pytanie: Dwa lata temu zalało moją posesję. Zgłosiłam szkodę na nieruchomości. Szkoda została uznana. W międzyczasie firma wykonała prace ziemne w celu ratowania mienia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że te czynności mogą być tzw. akcją ratowniczą, za którą również można uzyskać odszkodowanie. Nie mam żadnych dokumentów księgowych potwierdzających zakres wykonywania prac oraz koszt. Wtedy nie było mi to potrzebne. Teraz chciałabym to zgłosić, tylko w jaki sposób wystąpić do ubezpieczyciela w momencie kiedy nie posiadam żadnych dokumentów? Jedynie co posiadam to zdjęcia zalanej posesji oraz zdjęcia przeprowadzonych prac ziemnych.
Odpowiedź: Z art. 826 kodeksu cywilnego wynika obowiązek ubezpieczającego ratowania mienia i ograniczania rozmiaru szkody. Ten sam przepis nakłada na ubezpieczyciela obowiązek zwrotu uzasadnionych i udokumentowanych kosztów działań ratowniczych (prewencyjnych), do wysokości sumy ubezpieczenia, nawet jeśli okazały się bezskuteczne. Eksperci Rzecznika Finansowego wskazują, że zwrot przysługuje np. za wypompowanie wody, prace zabezpieczające, doraźne naprawy, uprzątnięcie szkód itp. – pod warunkiem racjonalności i udokumentowania. Wspomniane przez Ciebie prace ziemne ratujące posesję przed dalszym zalaniem, mieszczą się w typowej akcji ratowniczej w rozumieniu tego przepisu, tylko trzeba to wykazać.
Ubezpieczyciele standardowo oczekują rachunków lub faktur, ale żaden przepis nie stanowi, że tylko takim dokumentem można udowodnić koszt – ważne są odpowiednio udokumentowane wydatki. Skoro nie masz rachunków, warto niejako stworzyć inną dokumentację: 1. Szczegółowy opis prac: kiedy były wykonywane, przez kogo, jaki był zakres (np. wykonanie rowów odwadniających, nasypów, drenażu, usunięcie namułu itd.), jak długo trwały. 2. Zdjęcia “przed” oraz “po”– już nimi dysponujesz, a to bardzo istotny dowód. 3. Oświadczenia osób, które wykonywały prace (np. właściciel firmy, pracownicy, sąsiedzi) – kto co robił, kiedy, za jaką szacunkową kwotę, na jakiej powierzchni. 4. Ewentualna umowa ustna – możesz poprosić wykonawcę, aby teraz wystawił pisemne oświadczenie z wyceną, nawet jeśli wówczas nie wystawił faktury. 5. Oferty porównawcze – możesz zebrać aktualne oferty firm na podobny zakres prac, aby pokazać orientacyjny koszt takiej robocizny i sprzętu (koparka, wywóz ziemi, materiał).
Do ubezpieczyciela więc możesz wystąpić z dodatkowym roszczeniem w ramach już istniejącej szkody, powołując się na ten sam numer szkody/polisy. Napisz, że w związku z tym zdarzeniem zostały podjęte działania ratownicze (prace ziemne) w celu ograniczenia rozmiaru szkody, o których nie wiedziałaś, że podlegają odrębnemu rozliczeniu, i dlatego nie zostały wcześniej zgłoszone. Wskaż, że domagasz się zwrotu kosztów działań ratowniczych na podstawie art. 826 kodeksu cywilnego. Opisz szczegółowo prace ziemne i kto je wykonywał. Oszacuj koszt prac – jeżeli płaciłaś gotówką bez rachunku, to opisz, ile zapłaciłaś, komu, za co, bo nawet jednostronne oświadczenie jest jakimś dowodem. Dołącz oświadczenie od osoby, która prace wykonywała, z opisem zakresu i orientacyjnej ceny. Możesz dodać orientacyjną kalkulację na podstawie obecnych ofert lokalnych firm. Załącz wspomnianą dokumentację zdjęciowa. Możesz w tym piśmie zwrócić się o przeprowadzenie oględzin lub opinii rzeczoznawcy co do konieczności i szacunkowego kosztu tych prac.
Roszczenia z umowy ubezpieczenia przedawniają się z upływem 3 lat, licząc od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie objęte ubezpieczeniem lub od chwili, gdy dowiedziałaś się o roszczeniu – zależnie od sytuacji i konkretnych postanowień. Skoro zalanie miało miejsce dwa lata temu, to wciąż mieścisz się w ogólnym 3‑letnim terminie, co przemawia za tym, żeby działać jak najszybciej, najlepiej od razu wysłać wniosek listem poleconym lub elektronicznie przez panel klienta.
Ubezpieczyciel zapewne będzie podkreślał brak faktur i może próbować ograniczyć lub odmówić wypłaty, ale to nie wyklucza roszczenia z góry. Jeśli odmówi zwrotu kosztów albo zaproponuje rażąco niską kwotę, możesz złożyć reklamację, a następnie wniosek o interwencję do Rzecznika Finansowego, a w razie bezskutecznej interwencji – wnieść powództwo o zapłatę.
Dostałem odmowę wypłaty odszkodowania od ubezpieczyciela za zalanie sufitu i chciałbym zapytać osoby, które miały podobne doświadczenia, czy warto się dalej odwoływać i walczyć o swoje.
Sytuacja wygląda następująco: dach w naszym domu jest stary, ale był regularnie konserwowany raz w roku. Przed zdarzeniem nie było żadnych wcześniejszych problemów ani przecieków.
Podczas intensywnych opadów doszło do zalania, jednak woda pojawiła się tylko w dwóch miejscach w sypialni, a nie w całym pomieszczeniu czy innych częściach domu. Może to wskazywać, że dach nie był całkowicie nieszczelny, tylko w jednym konkretnym miejscu doszło do przecieku w trakcie bardzo silnych opadów.
Była też osoba z ubezpieczalni na oględzinach, ale oględziny dotyczyły tylko zalania wewnątrz pomieszczenia. Nie było żadnych oględzin dachu ani sprawdzenia pokrycia dachowego z zewnątrz.
Mimo to w decyzji napisano, że odmowa nastąpiła na podstawie dokumentów i dowodów wskazujących na nienależytą konserwację dachu, ale nie jest dla mnie jasne, na jakiej podstawie zostało to faktycznie ustalone.
Ubezpieczyciel odmówił wypłaty, powołując się na zapis o nienależytej konserwacji dachu.
Moje pytanie brzmi: czy w takiej sytuacji warto składać odwołanie i dalej walczyć o odszkodowanie, czy takie sprawy zazwyczaj kończą się już na decyzji ubezpieczyciela?
zalany
22 cze 26 o 16:00
W Twojej sytuacji zdecydowanie warto się odwołać, bo decyzja ubezpieczyciela jest do podważenia merytorycznie. Powołuje się na rzekomą nienależytą konserwację dachu, ale nie przeprowadził oględzin dachu z zewnątrz i oceniał tylko zalany sufit, więc jego wnioski co do konserwacji są nieudokumentowane. Dach był co roku konserwowany, nie było wcześniejszych przecieków, a zalanie dotyczyło dwóch punktów przy silnych opadach, co wygląda bardziej na incydentalne uszkodzenie niż na wieloletnie zaniedbania. W odwołaniu proponuję zażądać pełnej dokumentacji likwidacji szkody, dokładnie opisać i udokumentować konserwacje dachu (faktury, oświadczenia, zdjęcia), wytknąć brak oględzin dachu i zażądać wskazania konkretnych dowodów na rzekomo nienależytą konserwację. Można by też uzyskać opinię niezależnego rzeczoznawcy budowlanego i przygotować odwołanie tak, jakby sprawa miała trafić do sądu, bo w podobnych stanach faktycznych sądy często stają po stronie ubezpieczonego, o czym ubezpieczyciele oczywiście wiedzą.
admin
22 cze 26 o 16:10