Czy ściąganie na egzaminie jest przestępstwem?
Ściąganie na typowym egzaminie szkolnym czy akademickim nie jest przestępstwem w Kodeksie karnym, ale w pewnych sytuacjach może już wypełniać znamiona konkretnych przestępstw.
Gdy celem egzaminu jest uzyskanie dokumentu urzędowego (np. prawo jazdy, uprawnienia zawodowe), korzystanie z niedozwolonej pomocy może być potraktowane jako wyłudzenie poświadczenia nieprawdy z art. 272 k.k. (kara do 3 lat pozbawienia wolności). W praktyce tak właśnie kwalifikowano ściąganie na egzaminie na prawo jazdy z użyciem kamery i słuchawki; zapadały wyroki skazujące (np. 2 lata więzienia w zawieszeniu) oraz unieważnienie egzaminu i cofnięcie uprawnień.
Z kolei jeśli ktoś idzie na egzamin za inną osobę i posługuje się jej dowodem osobistym, to może odpowiadać z art. 275 k.k. za posłużenie się cudzym dokumentem tożsamości (do 2 lat pozbawienia wolności). Osoba pomagająca (podpowiadająca, obsługująca na słuchawkę po drugiej stronie) może odpowiadać jako pomocnik w przestępstwie, o ile główne zachowanie zostanie zakwalifikowane jako czyn zabroniony.
Na zwykłych sprawdzianach albo na egzaminach na studiach konsekwencje są najczęściej dyscyplinarne: unieważnienie pracy, ocena niedostateczna, warunek, postępowanie dyscyplinarne, a w skrajnych wypadkach skreślenie z listy studentów. Odpowiedzialność karna pojawia się głównie wtedy, gdy wynik egzaminu prowadzi do wystawienia dokumentu (świadectwa, dyplomu, uprawnień) i można wykazać, że egzaminator został podstępnie wprowadzony w błąd co do samodzielności pracy.