Czy muszę oddawać byłemu partnerowi pieniądze za wspólne życie?
Pytanie: Żyłam z facetem 5 lat . Teraz chce abym mu oddała pieniądze za Wszystko co kupował dla mnie i moich dzieci łącznie z jedzeniem. Policzył że jestem mu winna 200 000zł. Pralkę, lodówke też on kupił. Nigdy nie było mowy o tym ze mam mu za to oddać. On nie chce rzeczy tylko pieniądze. Nie stać mnie nawet na 50 tyś. Jak to wygląda prawnie?
Odpowiedź: Żyliście w konkubinacie (związek nieformalny), a nie w małżeństwie, więc nie obowiązuje Was wspólność majątkowa ani przepisy o traktujące o tzw. zwykłych potrzebach rodziny z Kodeksu rodzinnego. Między partnerami w związku nieformalnym rozliczeń dokonuje się na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu i ewentualnie o darowiźnie, a nie tak jak między małżonkami. Sądy przyjmują, że wydatki na wspólne życie, jak czynsz, jedzenie, rachunki, benzynę na wspólne wyjazdy itp., traktuje się jako koszty konkubinatu, a nie pożyczkę dla partnera. Takie codzienne nakłady zasadniczo więc nie podlegają rozliczeniu, ponieważ nie da się ich traktować jako świadczenia bez podstawy prawnej (bezpodstawne wzbogacenie) – podstawą było właśnie wspólne życie i obie strony korzystały z tego na bieżąco. Oznacza to, że jego żądanie, aby oddała mu Pani pieniądze za wszystko, co kupował do jedzenia i generalnie na życie, jest sprzeczne z dominującą linią orzeczniczą – jego szanse powodzenia w sądzie w tym zakresie są bardzo nikłe.
Z kolei to, co kupował Pani lub dzieciom (np. ubrania, telefon, zabawki, biżuterię), jest co do zasady traktowane jako darowizna, chyba że umawialiście się, że to pożyczka czy też po prostu, że ma Pani kiedyś oddać pieniądze. Jeżeli nigdy nie było mowy o zwrocie, ani nie podpisywaliście żadnych umów pożyczki ani oświadczeń uznania długu, to z punktu widzenia przepisów prawa, on nie może zamienić tego w Pani dług, bo mu się odwidziało po rozstaniu. Zmiana nastawienia, rozstanie, złość czy poczucie wykorzystania nie może być podstawą do roszczeń z takich tytułów, jeżeli nie zawarto wspomnianych umów, jeżeli nie zobowiązała się Pani do zwrotów.
Jak chodzi o pralkę, lodówkę i inne AGD, to należy tu rozróżnić dwie kwestie: własność rzeczy i jego rzekome żądanie pieniędzy zamiast rzeczy. Jeżeli pralka, lodówka, TV, meble itd. były kupione na jego dane (faktury, paragony, przelewy z jego konta z tytułem np. “zakup pralki”), to może próbować udowodnić, że są jego własnością i żądać ich zwrotu jako rzeczy, a nie dowolnej kwoty według własnego abstrakcyjnego uznania. Udowodnienie, że to tylko jego własność, prawdopodobnie jest w jego przypadku niego trudne. Co istotne przy tym, to nawet jeśli pralka czy lodówka są jego, to co prawda, może mieć wobec Pani roszczenie o zwrot rzeczy lub jej równowartości w pieniądzu, ale to wymaga sądowego postępowania i udowodnienia własności.
Jak wspomniałem na wstępie, rozliczenia po rozpadzie związku nieformalnego opiera się na bezpodstawnym wzbogaceniu: ktoś otrzymał od drugiej strony istotną korzyść majątkową bez podstawy prawnej i powinien ją zwrócić. Jednakże sądy przyjmują w takich sprawach, że nie rozlicza się codziennych wydatków na utrzymanie, jak żywność, rachunki za media, paliwo, itd. Rozliczenia wchodzą w grę wyjątkowo, gdy chodzi o duże inwestycje, np. generalny remont Pani mieszkania za jego pieniądze, spłata Pani kredytu, zakup nieruchomości na Panią za jego środki itd., przy czym znów – trzeba być w stanie to udowodnić.
Pozew o zapłatę (zwroty) ma prawo złożyć, ale to on musiałby przed sądem udowodnić, że istniał konkretny dług, pożyczka, umowa albo bezpodstawne wzbogacenie na Pani rzecz na kwotę, którą wskazuje. Co do codziennych wydatków na życie i prezenty linia orzecznicza jest raczej dla pani korzystna, więc jego szanse są niewielkie. Z kolei komornik prowadzi egzekucję na podstawie tytułu wykonawczego i jeżeli nie udowodni swych roszczeń (szanse ma bardzo małe), to nie będzie podstawy do egzekucji komorniczej, ponieważ sąd jego powództwo oddali.