Czy można przeklinać w pubie?
Pytanie: Właściciel pubu bardzo pilnuje żeby nikt z gości nie przeklinał. Zwraca uwagę bardzo grzecznie, ale stanowczo. Według mnie, to normalne, że ktoś zwłaszcza po wypiciu kilku piw zaklnie czasem w towarzystwie podczas rozmowy. Czy istnieje jakiś przepis zabraniający przeklinania np. właśnie w pubie gdzie przecież nie przebywają dzieci?
Odpowiedź: Art. 141 Kodeksu wykroczeń stanowi, że kto w miejscu publicznym używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 zł albo nagany. Przepis dotyczy właśnie słów nieprzyzwoitych, czyli typowo wulgaryzmów, i nie uzależnia odpowiedzialności od obecności małoletnich. Liczy się fakt, że to jest miejsce publiczne. Za miejsce publiczne uważa się przestrzeń dostępną dla nieokreślonej liczby osób, do której każdy może wejść, choćby w danej chwili był tam tylko jedną osobą. W orzecznictwie jako miejsca publiczne wskazuje się m.in. sklepy i inne obiekty dostępne powszechnie; pub spełnia te kryteria, bo jest lokalem handlowo‑rozrywkowym otwartym dla klientów.
W praktyce mandat za parę przekleństw przy piwie nie jest może bardzo częsty, ale formalnie policja czy straż miejska mogą ukarać za wulgaryzmy słyszalne w pubie, bo to nadal miejsce publiczne. Mandat lub wniosek do sądu pojawia się zwykle, gdy przeklinasz głośno, uporczywie, wobec obcych ludzi, ktoś wezwie policję/straż miejską i wskaże Cię jako sprawcę, wulgaryzmy wywołują zgorszenie, oburzenie otoczenia. Jeśli przeklinaniu towarzyszy krzyk, awantura, zaczepianie innych, można to podciągnąć pod art. 51 k.w. – zakłócanie spokoju, porządku publicznego lub spoczynku nocnego, zagrożone grzywną, ograniczeniem wolności, a nawet aresztem. Gdy wulgaryzmy są kierowane personalnie (“ty…”) i godzą w cześć konkretnej osoby, to może zostać uznane za zniewagę lub zniesławienie z kodeksu karnego (prywatny akt oskarżenia).
Właściciel pubu ma prawo ustalać własne zasady kultury w lokalu (regulamin, „dress code”, zakaz wulgaryzmów) i konsekwentnie je egzekwować, np. prosząc o zmianę zachowania, a w razie odmowy – o opuszczenie lokalu. Takie działanie jest zgodne i z prawem, i z obowiązującym przepisem o wulgaryzmach w miejscach publicznych. To, że “w tym pubie wszyscy klną”, nie znosi przepisów; to raczej kwestia tolerancji obsługi i współgości, dopóki nikt nie czuje się realnie urażony i nie wzywa służb.