Były partner ogłosił upadłość konsumencką i ma udziały w Twojej spółce
Pytanie: Moj były partner miał 25% udziałów w spółce. Nic do niej nie wniósł, nie pracował. Miał udziały. Dziś zadzwonił do mnie syndyk z informacją, że te udziały podał we wniosku jako własność o upadłość konsumencką. Zadeklarował, że nie pracuje, ma załamanie nerwowe jest na utrzymaniu partnerki co totalnie nie jest prawdą, ponieważ pracuje w Niemczech, bardzo dobrze zarabia i tam prowadzi swoje bujne życie, po nieodpowiedzialnych decyzjach jakie podjął w Polsce robiąc tonę długów i uciekając za zachodnią miedzę. Prosiłam żeby się wypisał ze spółki, bo ściągnie na mnie problemy których narobił swoimi decyzjami i ja poniosę odpowiedzialność za nieswoje decyzje, za to swoją ciężką pracą. Nie chciał, teraz już wiem dlaczego. Patrzył mi w oczy i przysięgał, że żadnej upadłości nie będzie ogłaszał uwierzyłam….sad wydał wyrok o upadłości, ja zostałam z syndykiem na głowie i przymusem wykupu udziałów za niemałe pieniądze Spotkanie z syndykiem i moim prawnikiem mam w poniedziałek. Czy da się tu jakoś uniknąć sprzedaży przez syndyka tych udziałów, albo odkręcić wyrok o upadłości konsumenckiej która została wydana na zakłamanych oświadczeniach?
Odpowiedź: Udziały w spółce z o.o. są składnikiem majątku dłużnika, więc wchodzą do masy upadłości i syndyk ma obowiązek je spieniężyć na rzecz wierzycieli. Od chwili ogłoszenia upadłości to syndyk wykonuje prawa z udziałów upadłego (głosuje, decyduje, a docelowo sprzedaje udziały, jeżeli znajdzie nabywcę albo dogada się ze wspólnikami). W praktyce w małej, spółce, gdzie jedynym potencjalnym zainteresowanym udziałami jest drugi wspólnik, syndycy zazwyczaj i tak kończą na rozmowie z Tobą, bo praktycznie nie mają zbytu na takie udziały. Ty z kolei jako udziałowiec, nie masz prawnego obowiązku kupować udziałów.
Wycena udziałów w spółce z o.o. w upadłości konsumenckiej jest bardzo elastyczna: liczy się realna zbywalność, zadłużenie spółki, perspektywy zysku, ryzyko sporów, uzależnienie spółki od Twojej osoby i wiedzy itd. Jeżeli bez Ciebie spółka de facto nie ma wartości (bo nie pracuje tam, nic nie wniósł, a biznes opiera się na Twojej pracy i know‑how), to argumentujesz, że pakiet 25% jest dla rynku w praktyce bezwartościowy i jedyną osobą, która cokolwiek może dać, jesteś Ty – więc cena powinna być symboliczna. Jeżeli udziałów nie da się sprzedać za istotną cenę (brak chętnych, spory między wspólnikami, brak dywidend, ryzyko dopłat), syndyk może wnioskować o wyłączenie ich z masy upadłości – wtedy wracają do upadłego (nie kupujesz ich). Dla syndyka to też często wygodne – mniej pracy, gdy realna wartość jest znikoma, a koszty szukania kupca i sporządzania opinii przewyższają potencjalny wpływ.
Ponadto, po nowelizacji art. 182¹ k.s.h. pojawiły się poważne wątpliwości co do tego, czy syndyk w ogóle ma możliwość sprzedawać udziały zewnętrznemu podmiotowi, jako że nie wolno kierować oferty do nieoznaczonych adresatów ani ich reklamować. I niektóre sądy upadłościowe stoją na stanowisku, że sprzedaż udziałów w trybie “ogłoszenie – każdy może kupić” jest niedopuszczalne, co utrudnia syndykowi zbycie mniejszościowych udziałów małej spółki. To kolejny argument na to, że realny rynek na te 25% praktycznie nie istnieje, więc racjonalne jest wyłączenie udziałów z masy albo sprzedaż Tobie za symboliczną cenę. Proponuję obrać na spotkaniu strategię: zamiast “nie kupię w ogóle”, to lepiej zakomunikować: “jeśli już, to cena musi odpowiadać realnej, znikomej wartości – i to trzeba udokumentować”.
Jak chodzi o fałszywe oświadczenia we wniosku o ogłoszenie upadłości, to opisałaś sytuację, gdzie były partner podał we wniosku m.in. że nie pracuje, ma załamanie nerwowe, jest na utrzymaniu partnerki, podczas gdy faktycznie dobrze zarabia w Niemczech i prowadzi normalne życie. Podanie nieprawdziwych danych we wniosku o ogłoszenie upadłości (zwłaszcza pominięcie majątku, przychodów) może spełniać znamiona przestępstwa składania fałszywych oświadczeń lub oszustwa na szkodę wierzycieli. Z perspektywy sądu upadłościowego istotne jest bowiem to, czy dłużnik zataił majątek, dochody lub celowo doprowadził do niewypłacalności – te okoliczności wpływają na plan spłaty i możliwość umorzenia zobowiązań, a w skrajnych wypadkach mogą prowadzić do uchylenia postanowienia o upadłości albo odmowy oddłużenia. Można złożyć pismo do sądu upadłościowego, wskazując na konkretne, weryfikowalne kłamstwa we wniosku (np. umowa o pracę / działalność w Niemczech, wysokość dochodów, faktyczne miejsce pobytu, majątek, ewentualne przelewy na inne osoby), z wnioskiem o weryfikację tych danych. Sąd może to uwzględnić przy zatwierdzaniu planu spłaty, ewentualnie przy ocenie, czy dłużnik działał w złej wierze. W praktyce częściej wpływa to na to, że były partner nie dostanie pełnego oddłużenia, niż na samo cofnięcie upadłości.
Ponadto, art. 233 § 6 k.k. przewiduje odpowiedzialność karną za fałszywe oświadczenie składane wobec organu państwa. Wniosek o ogłoszenie upadłości jest składany pod rygorem odpowiedzialności karnej za podanie nieprawdy, co sądy i doktryna wiążą z odpowiedzialnością z art. 233 k.k., ewentualnie art. 286 k.k. (oszustwo). Znów jednak, należy jednak liczyć się z tym, że nawet skuteczne postępowanie karne prawdopodobnie nie skasuje samej upadłości, a tym bardziej nie zwolni automatycznie syndyka z obowiązku likwidacji udziałów. Wpływa natomiast na jego wiarygodność, plan spłaty i szanse na pełne oddłużenie.
Bardzo ważne rozgraniczenie: długi, które były partner pozaciągał w Polsce jako osoba fizyczna, nie przechodzą na Ciebie tylko dlatego, że jesteście wspólnikami w spółce z o.o. albo byliście parą. Wspólnik spółki z o.o. nie odpowiada za zobowiązania spółki swoim majątkiem, a tym bardziej nie odpowiada za własne, osobiste długi innych wspólników.