Alimenty na dziecko którego miało nie być
Pytanie: Otoż przed ślubem ustalilismy z mężem, że oboje nie chcemy mieć dzieci (mąż ma też zachowane rozmowy, na ten temat). Jednak pomimo zalozonej spirali zaszłam w ciąże. Byly rozmowy o wyjedzie do Czech, ale zaczął budzić sie we mnie jednak instynkt macierzyński. Pokochałam to dziecko, nie wyobrażałam sobie, że moglabym je.. zabić. W 5 mcu wyprowadzilam się od meża z domu jego rodziców (prawnie). Córeczka ma 3 tygodnie, a ja zastanawiam się czy mam szansę na alimenty. Mąż twierdzi, że ma dowody na to, że dziecka nie chciał i zaden sąd mi alimentow nie przyzna. Czu ma rację, czy jednak warto zawalczyć??
Odpowiedź: Obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dziecka powstaje z chwilą jego urodzenia i trwa, dopóki dziecko nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie. To, że rodzice umówili się, że nie chcą dzieci, nie ma żadnego znaczenia dla sądu – nie można się umówić na zrzeczenie się obowiązku alimentacyjnego wobec dziecka. Również argument, że on ma dowody na to, że nie chciał dziecka, nie jest dla sądu podstawą do oddalenia powództwa o alimenty – liczy się fakt urodzenia dziecka i jego potrzeby oraz możliwości zarobkowe ojca.
Alimenty są dla dziecka, nie dla Ciebie. Mają pokrywać koszty utrzymania i wychowania: mieszkanie (część czynszu, media), wyżywienie, ubrania, środki higieniczne, leki, wizyty lekarskie, szczepienia, ewentualne żłobek/opiekunka w przyszłości itd. Sąd zawsze bierze pod uwagę usprawiedliwione potrzeby dziecka oraz możliwości zarobkowe i majątkowe ojca – nie tylko to, ile oficjalnie zarabia, ale ile mógłby zarabiać przy swoim wykształceniu i stanie zdrowia. Przykładowo, jeśli miesięcznie wydajesz na dziecko np. 1.500–2.000 zł, a mąż ma standardowe możliwości zarobkowe, to sąd może zasądzić alimenty w granicach odpowiadających części tych kosztów, np. 700–1.200 zł albo więcej, w zależności od sytuacji. Sąd oczywiście nie będzie wymiernie negatywnie oceniał Cię za zmianę decyzji w ciąży – masz pełne prawo zmienić zdanie, zachować ciążę i urodzić dziecko. Żadne screeny ani nagrania rozmów o aborcji w Czechach, czy niechęci do dzieci nie znoszą faktu, że jest urodzone dziecko, które ma konstytucyjne i kodeksowe prawo do utrzymania od obojga rodziców. Mąż może co najwyżej próbować na tej podstawie budować narrację bycia zmuszonym, ale z punktu widzenia prawa rodzinnego i alimentów jest to bez znaczenia – odpowiedzialność za dziecko istnieje z mocy prawa, a nie z umowy między Wami.