Bezpłatna pomoc prawna

pomagamy od 2010 roku

Reklama

Adoptowany pies śmiertelnie potrącony przez samochód

Pytanie: Adoptowałam pieska zaczepiłam. Po tygodniu wyrwał się z szelek wpadł pod samochód i zginął. Teraz schronisko mi zarzuca że nie dopilnowałam straszy konsekwencjami. To był wypadek sama nie mogę sobie wybaczyć. Jakie grożą mi konsekwencje. Dla mnie to też tragedia. To była świadoma adopcja.

Odpowiedź: Po adopcji to Ty jesteś opiekunem psa i osobą chowającą zwierzę w rozumieniu art. 431 kodeksu cywilnego. Przepis ten dotyczy głównie szkód wyrządzonych przez psa (np. uszkodzenie auta, pogryzienie człowieka), a nie sytuacji, gdy pies sam ginie w wypadku. Jeżeli w zdarzeniu nie ucierpiał kierowca ani cudze mienie, nie ma tu takiego rodzaju szkody, za którą ktoś mógłby od Ciebie dochodzić odszkodowania.

Wykroczenie z art. 77 kodeksu wykroczeń (niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu psa) dotyczy sytuacji, gdy ktoś faktycznie nie panuje nad psem, puszcza go luzem, pozwala mu biegać po drodze itp. To, że pies wyrwał się z szelek podczas spaceru, zwłaszcza krótko po adopcji (gdy zwierzę jest lękliwe, płochliwe), zwykle traktuje się jako nieszczęśliwy wypadek, a nie jako znęcanie się czy świadome zaniedbanie. Odpowiedzialność karna (ustawa o ochronie zwierząt – znęcanie się, porzucenie) wchodzi w grę, gdy ktoś zwierzę świadomie krzywdzi albo rażąco zaniedbuje, a z tego co opisujesz, jest dokładnie odwrotnie – chciałaś dobrze, tylko stał się dramatyczny wypadek.

Reklama

Umowy adopcyjne przewidują obowiązek opieki, niewypuszczania psa bez kontroli, zapobiegania ucieczkom itd. Zdarza się, że schroniska wpisują tam straszące klauzule o odpowiedzialności karnej przy znęcaniu się, porzuceniu, rażącym zaniedbaniu, jednak to dotyczy skrajnych przypadków (np. wyrzucenie psa, głodzenie). Utrata psa w wypadku, mimo że był na szelkach, nie jest naruszeniem umowy w takim sensie, żeby ktoś mógł Cię za to ścigać; to raczej ból i żal po obu stronach niż podstawa do dochodzenia roszczeń.

W tekstach o adopcjach i odpowiedzialności prawnej podkreśla się, że opiekun ma obowiązek starannej opieki, ale nie wymaga się od niego nierealnej absolutnej kontroli nad każdym odruchem przestraszonego psa. Sądy uznają odpowiedzialność, gdy właściciel wyraźnie nie zachował zwykłych środków ostrożności (np. agresywny pies bez kagańca, pies bez smyczy przy drodze), a nie przy pojedynczym wypadku mimo normalnych zabezpieczeń.

Reklama

Jeżeli schronisko nadal straszy konsekwencjami, to poproś ich, aby na piśmie wskazali dokładnie: z jakiego przepisu prawa miałaby wynikać Twoja odpowiedzialność oraz z jakiego konkretnie zachowania Cię oskarżają (porzucenie, znęcanie, brak opieki?). W razie jakiegokolwiek oficjalnego pisma lub wezwania warto skonsultować się z lokalnym prawnikiem albo darmową poradnią (np. przy OIRP, ORA, NGO prozwierzęcych). Bardzo ważne: to, że siebie obwiniasz, jest naturalne przy traumatycznym wypadku, ale prawo nie oczekuje od Ciebie rzeczy niemożliwych – masz być starannym opiekunem, nie wszechmocnym. Tu wygląda to na tragiczny przypadek, a nie na Twoją winę w sensie prawnym.

Reklama

15 marca, 2026

kategoria porady

tag