Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Czy Wy w ogóle rozumiecie o co chodzi z publikowaniem dłużnika w internecie?

komentarze 2

W pewnym wątku na tym blogu pewna pani (podejrzewam nie tylko, ja że to pracownica KRD) nie zrozumiała mego wywodu zgodnie z którym skuteczniejsze windykacyjnie czyli w odzyskiwaniu długów od wszystkich BIG-ów łącznie jest wpisywanie długu i dłużnika w internecie. Oczywiście oznacza to umieszczenie tych informacji na jakiejś stronie internetowej (blog, forum, giełda wierzytelności, firmowa strona www…) po czym wyszukiwarka Google „zasysa” te dane. I każdy za darmo może sprawdzić czy taki owaki figuruje w internecie. Sprawdzają nie tylko kontrahenci ale też znajomi którzy wcale się nie spodziewają znaleźć go jako takiego czyli jako dłużnika… Wstyd, prawda? No i o to chodzi wierzycielowi. No i ta pani na to, że ciekawe kto akurat na moim blogu (wskazałem kategorię wpisów z dłużnikami) będzie ich szukał.

No nie rozumie, jak Boga kocham, nie rozumie… Chodzi właśnie o to, że wystarczy, że w wyszukiwarce Google wpisze dane tej osoby / firmy i jeżeli jest o niej wpis na moim albo innym blogu / giełdzie długów/ firmowej stronie internetowej, to go w Google zobaczy!

Zobaczcie u mnie do kategorii dłużnicy. Kategoria ta została utworzona stosunkowo niedawno ale już i tak niektórzy dłużnicy są w wyszukiwarce wiadomej wysoko ulokowani gdy wpisać imię i nazwisko / nazwę i miejscowość a inni, później dopisani, przebijają się w górę.

No i teraz chodzi mi też o uświadomienie tych wyszukujących – sprawdzających, czy potencjalny kontrahent nie ma długów. Jak już nieraz pisałem, dopisz do nazwy / nazwiska i miejscowości siedziby / zamieszkania takie słowo jak „dłużnik”, „giełda wierzytelności”, i temu podobne (a nawet ‘oszust”), to Ci u góry odfiltruje z jakichś tam stron jak Facebook, GoldenLine, LinkedIn i innych. Jak masz mocą stronę a konkretnie taki wpis (poczytaj o pozycjonowaniu) to i bez tych dodatków znajdą go zainteresowani, w tym znajomi. A jak niezbyt mocną, to właśnie po wpisaniu kontekstowych, nazwijmy kluczowych słów. No albo będąc solidnym, przejrzy więcej niż czołową – pierwszą stronę wyników.

Przekażcie dalej tę niniejszą moją naukę (jak macie pytania to poniżej lub mailem do mnie) i nie dajcie bogacić się darmozjadom (nieskutecznym)! Twórzcie obywatelsko rejestr dłużników! Każdy na swojej stronie albo na publicznie dostępnej giełdzie wierzytelności ale wszystko wyłapie wyszukiwarka Google i tam będą szukani i znajdywani.

Aha, byłbym zapomniał. piszecie w tych publikacjach, że to jest oferta sprzedaży długu.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 4 Ocena średnia: 4.5]

kategoria rejestry długów

Komentarze do 'Czy Wy w ogóle rozumiecie o co chodzi z publikowaniem dłużnika w internecie?'

Subscribe to comments with RSS

  1. Dowiedziałem że jeśli windykacja długu jest bezskuteczna to mogę wystawić go na sprzedaż na giełdzie wierzytelności. Długi kupują firmy windykacyjne ale też może się zdarzyć że dług zakupiony zostanie w celu dokonania kompensaty. Na czym to dokładnie polega?

    Adam

  2. Załóżmy, że przykładowo podmiot A jest dłużnikiem podmiotu B. Podmiot czyli zarówno firma jak i osoba prywatna też. Pan natomiast jest wierzycielem podmiotu B czyli podmiot ten jest Pana dłużnikiem. Jeżeli wystawi Pan tą wierzytelność do sprzedaży na giełdzie wierzytelności pisząc ze dłużnikiem jest B, to może się zdarzyć że A zechce kupić ten dług. Zwróćmy uwagę, że A jest dłużnikiem B ale po zakupie długu od Pana stanie się jednocześnie wierzycielem B. Załóżmy, że A jest winien B kwotę 5 tys. zł. z tytułu niezapłaconej faktury a od Pana kupił dług B w kwocie np. 6 tys. zł. W takiej sytuacji zamiast płacić B owe 5 tys. zł. po prostu przedstawia do potrącenia tę wierzytelność którą kupił od Pana z wierzytelnością która B ma w stosunku do niego. Po dokonaniu takiej kompensaty A już nie jest dłużnikiem B, tylko B jest winien A 1 tys. zł. Oczywiście A będzie zainteresowany zakupem od Pana długu B jeżeli cena za którą Pan gotów jest ten dług sprzedać będzie niższa od wartości długu wraz z odsetkami, aby podmiotowi A opłaciła się transakcja i kompensata – potrącenie.

    admin

Skomentuj