Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Nieuk / kłamca prof. Wojciech Sadurski o skardze nadzwyczajnej i kasacyjnej

komentarzy 11

W sobotę (25.11.2017 r.) w „Fakty po faktach” produkował się (z zacietrzewieniem przeciwko PiS i ich funkcjonariuszom) niejaki profesor Wojciech Sadurski. Wyczytałem później w Wikipedii że jest to polski prawnik, filozof, politolog, profesor nauk prawnych, profesor Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji, profesor Uniwersytetu w Sydney, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, publicysta, komentator polityczny.

Facet jest bezczelnym nieukiem – ignorantem albo kłamcą wciskającym Polakom ciemnotę. Otóż stwierdził on we wskazanym wyżej programie między innymi to, że skarga nadzwyczajna jest niepotrzebna, bo przecież istnieje instytucja skargi kasacyjnej i skarga nadzwyczajna tylko ją zastąpi, co nie ma sensu. Facet ten nie wie albo udaje że nie wie, że:

1. W sprawach cywilnych skarga kasacyjna przysługuje powyżej określonej wartości przedmiotu sporu; powyżej 10 tys. zł w sprawach pracy, powyżej 50 tys. zł w sprawach cywilnych i powyżej 75 tys. zł w sprawach gospodarczych. A przecież większość spraw o zapłatę dotyczy kwot niższych niż minimalny próg uprawniający do wniesienia skargi kasacyjnej.

Skarga nadzwyczajna natomiast, zgodnie z art. 86 prezydenckiego projektu ustawy o SN, przysługuje od każdego prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie. Bez względu na wartość przedmiotu sporu.



2. Podstawy do skargi kasacyjnej to naruszenie prawa materialnego (przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie) oraz naruszenie przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Niedopuszczalna jest skarga kasacyjna oparta wyłącznie na zarzutach dotyczących ustalenia faktów, co potwierdza Uchwala Sądu Najwyższego 23 września 2005 r., Sygn. akt III CSK 13/05. A przecież mnóstwo (celowych) błędów w uzasadnieniach skandalicznych wyroków zarówno pierwszej jak i drugiej czyli odwoławczej instancji to właśnie „przeoczenia” i przekręcenia faktów! Oto przykład: Opis bezczelnych przekrętów sędziów w jednej sprawie – w dwóch instancjach. Część 1.

A proponowana skarga nadzwyczajna? Ano wchodzi w grę między innymi wtedy, gdy zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego – a orzeczenie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia (art. 86 ust 3 prezydenckiego projektu ustawy o SN)

Dlatego, sugeruję Wam przełączyć na inny kanał lub wyłączyć telewizor gdy zobaczycie na ekranie tego pana:

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 9 Ocena średnia: 4.3]

25/11/2017

Komentarze do 'Nieuk / kłamca prof. Wojciech Sadurski o skardze nadzwyczajnej i kasacyjnej'

Subscribe to comments with RSS

  1. Żyd.

    Anonim

    26 Lis 17 10:50

  2. A może i Żyd, nie ważne, może być i Szwed. Ważne, co mówi uważając się i będąc uważanym przez TVN za eksperta.

    admin

    26 Lis 17 11:29

  3. Na początek wprowadziłbym prawdziwą dwuinstancyjność postępowania – ustalenia faktyczne muszą być zaakceptowane przez 2 sądy, a jeśli sąd pierwszy ustali A, sąd drugi B – to ustalenie B jest de facto ustaleniem pierwszoinstancyjnym – wówczas powinna istnieć ścieżka to potwierdzenia przez trzeci sąd, czy B jest słuszne, a może jednak A (orzeczenie prawomocne), a jeśli jednak C, to wówczas orzeczenie jak I instancji. Mankamentem polskiego orzecnictwa jest bowiem „sądonajwyższowanie”, czyli orzekanie przez sąd najwyższej instancji inaczej, niż robiły to (często zgodnie z przepisami) sądy niższych instancji, gdzie nad tym ostatnim orzeczeniem nie ma już kontroli odwoławczej.

    Lech | blog o wekslach

    26 Lis 17 18:57

  4. Problem leży też w tym, że sąd II instancji czasem (chyba zwłaszcza jeżeli sędziowie wzięli łapówkę) podnosi czasem zarzuty (idiotyczne) których nie podniosła strona, które nie były rozpoznawane w I instancji. Zarzuty które nie mają poparcia w materiale dowodowym, w faktach. Tak jest na przykład w mojej sprawie do której prowadzi odnośnik w treści wpisu wyżej. I wtedy też nie masz kiedy na to zareagować, bo III instancji nie ma. Moja ta sprawa co prawda spełnia wymóg minimalnej wartości przedmiotu sporu do skargi kasacyjnej ale waśnie: skarga kasacyjna nie może być oparta na zarzutach dotyczących ustalania faktów.

    admin

    26 Lis 17 21:11

  5. Lech, a ile jest takich spraw w instancji odwoławczej, że sąd II instancyjny czyni własne ustalenia faktyczne inne niż poczynił sąd I instancji? Jeśli już sąd zmienia zaskarżony wyrok, to przeważnie z uwagi na inną ocenę prawną, a nie inne ustalenia faktyczne.

    Gość

    27 Lis 17 15:37

  6. Ja odpowiem. Ile? Zapewne sporo w skali kraju całego, skoro wśród moich spraw było takich niemało. Jak napisałem, polega to nierzadko na tym, że sąd II instancji przyznaje rację stronie która wniosła apelację, w zakresie wytkniętych błędów popełnionych przez sąd I instancji, ale wymyśla (wchodząc niejako w rolę strony przeciwnej która takich zarzutów nie podniosła!) nowe bzdurne argumenty niemające odzwierciedlenia w dowodach, w stanie faktycznym. Pokrzywdzony przez taki „sąd” dowiaduje się o tym dopiero w uzasadnieniu wyroku oddalającego apelację i już nic nie może zrobić.

    admin

    27 Lis 17 17:11

  7. @gość:

    „Jeśli już sąd zmienia zaskarżony wyrok, to przeważnie z uwagi na inną ocenę prawną”

    Inna ocena prawna też powinna podlegać dwuinstancyjności, czyli powinna mieć możliwość oceny również przez inny sąd.

    Bo jeśli nie – to po co się bawić w dwuinstancyjność. Wyrok sądu rejonowego/okręgowego jest od razu prawomocny. To też miałoby swoje zalety, przede wszystkim związane z szybkością postępowań.

    Lech | blog o wekslach

    28 Lis 17 10:53

  8. Żadne dodatkowe środki zaskarżenia nie byłyby potrzebne, gdybyśmy mieli mądrzejszych sędziów w niższych instancjach. Po co komu sędziowie, którzy świadomie lub nieświadomie się mylą. Tacy nie wykonują swojej pracy należycie, a mimo tego otrzymują wysokie wynagrodzenia i mają dodatkowe przywileje. Normalnie to każdy inny pracownik zostałby wyrzucony z pracy. W tej naszej jednak szarej rzeczywistości wydaje się konieczne stworzenie dodatkowej drogi podważenia prawomocnych już wyroków, które nie są praworządne, ale pod warunkiem wyciągnięcia konsekwencji wobec sędziów wydających takie wyroki w niższej instancji – bo przecież krzywdy ludzkie nie mogą pozostać bezkarne.

    komentator

    29 Lis 17 23:30

  9. Tak jest, pisałem o tym kiedyś (może nieraz). Na zbite mordy wylecieliby z prywatnej firmy, z w miarę normalnej państwowej też. A jakbyśmy mieli normalną prokuraturę, to z 231 kk byliby oskarżeni i tez skończyłyby się przekręty. Oj, wróć, zapomniałem, że kolesie z kasty zapewne nie zgodziliby się na uchylenie im immunitetu w sprawie takich oczywiście umyślnych niedopełnień obowiązków.

    admin

    30 Lis 17 06:55

  10. Wszystko fajnie, tylko że skarga nadzwyczajna jest pomyślana wyłącznie dla „skrzywdzonych przez sądy członków PiS”.

    Prwa taka jest, że mianowani przez PiS sędziowie będą w dupie mieli skargi zwykłych obywateli. Trzeba być tępym aby się nie zorientować w tej serwowanej nam maskaradzie.

    Ja się obawiam jednego: Ziobro zgarnie jakieś grube łapówki jako „darowiznę na rzecz Solidarnej Polski” od korporacji, na jego rozkaz przejęty SN skasuje paręnaście korzystnych uchwał, a wówczas zacznie się jazda bez trzymanki ze skargami. Windykacje i fundusze sekurytyzacyjne już przebierają nóżkami, gdyż kością w gardle stoją im orzeczenia III CZP 29/16 i III CZP 17/17. To taki przykład, ponieważ tematów znalazłoby się sporo więcej.

    Mówiąc krótko, trzeba być kretynem by popierać PiS i te ich reformy. To zwykłe upartyjnienie sądów, żeby Kaczyńki i Ziobro załatwili swoje prywatne porachunki. Pierwszy z Tuskiem za Smoleńsk, drugi z lekarzami za zabicie starego.

    Sędzia Kryże

    9 Gru 17 19:53

  11. Ja nie popieram reform PiS. Jednak uważam, że wprowadzenie instytucji skargi nadzwyczajnej to krok w dobrą stronę i sam z kilkoma wyrokami spróbuję z niej skorzystać. Tylko krok w dobrą stronę a nie dobre rozwiązanie, remedium. Będą tam podobno ławnicy stali („etatowi”) którzy mogą przystać do korupcyjnej grupy przestępczej i nic się nie zmieni albo może czasami zmieni, bo ta III instancja może w niektórych sprawach będzie bała się wymyślić jeszcze jeden idiotyzm aby podtrzymać wyrok. Poza tym, ławnik będzie chyba jeden a sędziów kilku.

    Powinni być przysięgi losowani z dużej populacji, jednorazowo. Tak jak w USA. O wiele trudniej takich skorumpować.

    admin

    9 Gru 17 20:23

Skomentuj