Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Sędziowie jako świadkowie w sądzie zeznali, że popełnili przestępstwa?!

komentarze 3

Oto fragment maila: W dniu 12.01.2017. miałam kolejny termin rozprawy w Bielsku – sprawa o przywrócenie do pracy. Nie dowierzam sama sobie co usłyszałam – otóż sędziowie powiększyli mi rodzinę o jakiego kuzyna, którego podobno mam w Katowicach na ul. maja, a który prowadzi Kancelarię radcowską. A dlaczego, dlatego, że chcieli wyjaśnić jakoś dlaczego do pewnego momentu miałam opinie bardzo pozytywne, a potem tak nagle negatywne. Wyjaśniam, że pozytywne miałam dlatego (…), że niby oznajmiłam im, że odchodzę z sądu do kancelarii i potrzebuję dobrą opinię, więc wydali mi ją, żebym mogła pracować w kancelarii. Nie słyszałam nic bardziej niedorzecznego – tego kuzyna jak nie znam tak nie znałam, nie mam takiego, a któremu kuzynowi potrzebna byłaby opinia sędziów, przecież przyjąłby mnie do pracy bez niczego – oczywiście gdyby tylko istniał. A o opinie starałam się, owszem, ale dlatego, że startowałam na wolne stanowiska sędziowskie. Dowody na to są w aktach (…). I o to wniosłam, żeby dopuścili dowód z tych akt, to oddalili mój wniosek.

Ci wszyscy sędziowie doprowadzą mnie do choroby psychicznej, bo szczerze mówiąc nie mogę tych bzdur już słuchać. I tak zeznają po odebraniu przyrzeczenia, że nie będą kłamać.

Zbulwersowany (jakby to o moją sprawę chodziło) poinformowałem o tej sytuacji znajomego prawnika który odpisał mi:

(…) W szczególności jakoś mało wiarygodny wydaje mi się ten fragment o kuzynie – nie chce mi się wierzyć, żeby coś tak absurdalnego było wykorzystywane jako argument w przedmiotowej dyskusji (i to ze świadomością, że można go w łatwy sposób obalić). Myślę, że po prostu nie znamy całości stanu faktycznego.

Hm, a ja powódce wierzę, że tak było; po co miałaby kłamać w mailu do mnie. Sędziowie zapewne nie obawiają się ujawnienia faktu nieistnienia kuzyna gdyż na taką okoliczność będą mogli podnosić, że „okazuje się zatem, że powódka wprowadziła nas w błąd – wyłudziła od nas zawyżone oceny wcale nie mając zamiaru odchodzić z sądu”. Pod warunkiem, że zniknie z akt dowód na to, że starała się o opinię w innym celu tj. chcąc ubiegać się o stanowisko sędziego. Jak czytamy, wniosek o przeprowadzenie dowodu z akt został oddalony…

Nawiązując jednak do tytułu, to uważam, że sędziowie zeznawszy iż rzekomo zawyżyli oceny (w formie opinii), przyznali się do popełnienia przestępstwa poświadczenia nieprawdy określonego w art. 271 § 1 KK:

Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Wydaje mi się (niech mnie ktoś poprawi jeżeli się mylę), że sędziowie zeznawszy iż rzekomo zawyżyli oceny, przyznali się też do popełnienia przestępstwa z art. 231 § 1 KK czyli przekroczenia uprawnień:

Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Zawyżenie ocen jest w mojej ocenie działaniem na szkodę interesu publicznego jeżeli oceniona osoba zostanie dzięki temu sędzią. Zresztą, nawet jeżeli faktycznie oceny miały pomóc uzyskaniu pracy w kancelarii prawnej (w co nie wierzę) to można mówić o działaniu na szkodę interesu – przynajmniej prywatnego.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

22/01/2017

kategoria: sędziowie

Komentarze do 'Sędziowie jako świadkowie w sądzie zeznali, że popełnili przestępstwa?!'

Subscribe to comments with RSS

  1. ‚dlaczego do pewnego momentu miałam opinie bardzo pozytywne, a potem tak nagle negatywne.’ A dlaczego uczeń nagle opuszcza się w nauce, pracownik w pracy, sportowiec w sporcie? Zawsze z winy nauczyciela, szefa, sędziów sportowych?

    Ireq

    23 Sty 17 21:25

  2. W tej sprawie zarzuca nepotyzm sądowy który nastąpił wraz z aktualnym prezesem sądu – rugowanie z pracy w sądzie osób niebędących skoligaconych z sędziami.

    admin

    23 Sty 17 21:56

  3. Cytuję reakcję autorki maila na komentarz @Ireq:

    Wkurzający jest ten komentarz, który sugeruje, że niby ja opuściłam się w pracy – przecież wiem, jak wykonywałam pracę, coraz lepiej a nie gorzej, być może to sędziowie nie podnosili kwalifikacji i ich poziom umysłowy zatrzymał się w pewnym momencie a potem nie potrafili mnie ocenić sprawiedliwie i obiektywnie. Czasem się tak zdarza, że uczeń przerasta mistrza. (…). Nie olewałam nigdy pracy, bo to nie w moim stylu, a uczeń opuszcza się w nauce, gdy się nie uczy – ja stale podnosiłam kwalifikacje i na pewno nie wyszło mi to na minus, zaś co do sportowców – to ich wyniki zależą od szczęścia i wkładu pracy na treningach – co ma wspólnego praca ze sportem.

    admin

    25 Sty 17 11:41

Skomentuj