Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Stanowisko Poczty Polskiej w sprawie nagrywania rozmów przez klienta w placówce

komentarze 3

W 2013 roku chyba wspomniałem gdzieś na tym blogu, że stwierdziwszy iż listonosz nie wszystkie przesyłki do mojej firmy awizuje, postanowiłem pytać w placówce pocztowej, czy nie ma dla mnie awizowanych przesyłek i nagrywać te moje pytania i odpowiedzi pracownic poczty. Rozumiecie, ignorowałem otrzymane awiza i pytałem, czy są dla mnie przesyłki, informując pracownicę dlaczego tak postępuję czyli czytaj wyżej.

Zdarzyło się między innymi tak, że nie otrzymałem awizów na przesyłkę z sądu i to kosztowało mnie około bodaj 1.000 zł. choć sprawa była do wygrania. Powiedziałem wówczas na poczcie, co się stało i że ja rozmowy nagrywam. To przyznanie się do nagrywania spowodowało bunt pań – pracownic poczty które a zwłaszcza jedna zaczęła mnie pouczać iż nie mam do tego prawa (nieprawda) i mówiły że jeśli nagrywam, to mnie nie obsłużą. Powiedziałem zatem, że nie nagrywam ale oczywiście dalej nagrywałem. Po co? Ano po to, aby móc udowodnić, że dołożyłem wszelkich starań aby wyłowić wszystkie przesyłki które do mojej firmy – do mnie zostały nadane. No bo wiecie, w owej sprawie sądowej wyżej wzmiankowanej nawet nie próbowałem podnosić przed sądem, że nie otrzymałem awizów, bo na nic nie zdałoby się to. A propos, radzę przeczytać to: Listonosz ważniejszy od sędziego.

Wobec irytującego, bezzasadnego sprzeciwu pracownic poczty (którym bezskutecznie tłumaczyłem, ze racji jak też powodów do fochów nie mają), napisałem skargę do nadrzędnej jednostki Poczty Polskiej opisując sytuację. jak napisałem wcześniej, mimo protestu pań nagrywałem skrycie ale mnie ich nieempatyczne zachowania poirytowały. Nadmieniam przy tym, że nagrywałem tylko dźwięk a nie video, o czym panie wiedziały ale mimo tego nie pozbyły się bezczelnych much w nosie. napisałem też o tym, że zasłyszałem co nieco (w rzeczywistości poinformował mnie policjant z właściwego komisariatu), co to za ziółko był ten listonosz który obsługiwał mój rejon i że został wyrzucony z pracy – z powodu sprzeniewierzenia emerytur i rent na uciechy alkoholowe i może też inne (sic!). Nie pamiętam, czy zaniedbania doręczycielskie powstały jeszcze za czasów „pracy” doręczyciela – alkoholika czy może na zastępstwie…

W odpowiedzi otrzymałem obszerne i owszem, grzeczne pismo w którym między innymi zostałem poinformowany o tym, że z tym alkoholikiem i przestępcą listonoszem to nieprawda. Policjant który mnie o tym bezprawnie poinformował już nie żyje (nawet klepsydrę o jego śmierci przyklejono na moją furtkę), więc nie chciałem go wtedy wsypać i nie „stawiałem się”, zresztą, w ogóle na to pismo nie odpowiedziałem, zniesmaczonym będąc. Zniesmaczenie spowodowało jednak w szczególności to, że pani która odpowiedziała na moje pismo, napisała że pracownik ma prawo do prywatności i tylko pracodawca może nagrywać pracownika a nie osoba nieupoważniona czyli rzekomo to ja jestem osobą nieupoważnioną. Takich głupot dawno nie czytałem, owa pani (udaje, że) nie dostrzega iż ja występuję w charakterze klienta który tylko chce zabezpieczyć swe usprawiedliwione interesy dokumentując rzetelność / nierzetelność obsługi. Przecie nie wrzuciłem nagrywarki do torebki pracownicy i nie rejestrowała ta nagrywarka odgłosów w trakcie jej lunchu, toalety czy rozmów w domu, do diabła! Byłem uczestnikiem ich służbowych rozmów! Nie będę w tym momencie szukał orzeczeń ale nie mam wątpliwości (już czyniłem nieraz ustalenia w tym przedmiocie), że w takiej sytuacji mam prawo do nagrania rozmowy. Aha, nadmieniam przy tym, że w odpowiedzi dano mi do zrozumienia, że nagrywając naruszam dobra osobiste „księżniczek”!

Po otrzymaniu wiadomej odpowiedzi wzburzyłem się na tyle, że miałem zamiar odpisać na odpowiedź. Jednak w międzyczasie byłem znów na poczcie tej i panie były jakoś dziwnie potulne…

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 1 Ocena średnia: 5]

10/01/2017

kategoria poczta

Komentarze do 'Stanowisko Poczty Polskiej w sprawie nagrywania rozmów przez klienta w placówce'

Subscribe to comments with RSS

  1. Poczta Polska toi firma „rodzinna” jak i wiele innych państwowych albo pod kontrolą państwa. Pracownicy czują się pewnie i są bezczelni.

    Okoń

    14 Sty 17 20:54

  2. Piszecie na tym blogu sporo o korupcji. Zatrudnianie ludzi po znajomościach też jest korupcją, można by temat rozbuchać – co firma państwowa to taka korupcja się szerzy.

    Okoń

    14 Sty 17 20:58

  3. Zatrudnienie kogoś z rodziny albo po znajomościach nie jest przestępstwem. Niektórzy chcą penalizowania nepotyzmu natomiast uważam, że nie powinno się nikomu uniemożliwiać zatrudnienia się w danej instytucji tylko dlatego, że jego krewny tam pracuje (na stanowisku wysokim). Co innego jak ten przyjęty do pracy nie posiada kwalifikacji ale z tym czy je ma czy ich nie ma, często można polemizować, nie wszystkie kwalifikacje są ściśle mierzalne.

    admin

    14 Sty 17 21:42

Skomentuj