Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Chamska obsługa w marketach i sieciowych restauracjach

komentarze 4

Spotkaliście się ze strony obsługi z bezczelnym chamstwem a nawet agresją w marketach albo restauracjach – sieciówkach? Ja się spotkałem. Gdzie? Już piszę. Media Markt Czeladź, Pizza Hut Czeladź (oba przybytki w M1) odpowiednio z 10 a następnie 5 lat temu oraz w Kaufland Sosnowcu z półtora roku temu. Uwaga: nie jestem przewrażliwiony na punkcie mej osoby, wręcz przeciwnie. Niejeden kolega mi to wytknął, że na zbyt wiele czasem pozwalam komuś wobec siebie, że nazbyt jestem wyrozumiały. Mieli rację. Jednak w owych wspomnianych przypadkach nie zachęciłem, nie sprowokowałem mało asertywnym zachowaniem do chamstwa.

Fajnej obsługi doświadczałem (póki co zawsze bez wyjątków) za to w Biedronce, w Lidl w Żabce. W innych niż wymienione na wstępie hipermarketach też było OK. Tylko że w Biedronce i w Lidl bywam kilka razy w tygodniu a w hipermarketach jak Kaufland z pięć razy w roku a w Media Markt albo Pizza Hut jeszcze rzadziej bywałem.

W owych trzech przypadkach tzn. w Media Markt, Pizza Hut i Kaufland obiektywnie usprawiedliwionym byłoby uderzyć chama. No może nie w Pizza Hut bo to była osoba płci żeńskiej więc może tylko np. polanie głowy Pepsi. W żadnym przypadku jednak nie zrobiłem nic, nie zareagowałem. Na zakupy jeżdżę wtedy gdy mam bardzo dobry humor i wtedy właśnie gotów jestem puścić płazem wiele. Tylko w Pizza Hut miałem zły humor i płazem nie puściłem ale nic jej nie zrobiłem bezpośrednio i nie poszedłem ze skargą do kierownika. Dlaczego nic jej nie zrobiłem? Oczywiście dlatego, że mógłbym mieć kłopoty tak samo jakbym uderzył któregoś innego z tych typków. Monitoring, świadkowie – koledzy z pracy albo i gwałtowna reakcja ochrony z którą mogą mieć dobre stosunki. Dlaczego nie poszedłem poskarżyć się kierownikowi? Podejrzewam, że skoro tak się zachowują, to mają kierownika po swojej stronie, są z nim zżyci i może on sam zachęca ich do „odreagowania”.

Napisałem, że jednak zareagowałem w Pizza Hut, bo zareagowałem. Po powrocie do domu napisałem skargę do centrali znaczy się w Polsce, to jest chyba Pepsico Poland Sp. z o.o. jak dobrze pamiętam. Napisałem, że piszę do nich czyli do centrali dlatego, że podejrzewam iż ta kelnerka jest w dobrej zażyłości z kierownictwem, jakby pewna była bezkarności; że tak mi to wyglądało, bo inni pracownicy widzieli jak się zachowuje i uśmiechali się lekko. Efekt? Zaproszenie przez centralę na darmowy posiłek na co oczywiście odpisałem, że dziękuję ale na razie nie skorzystam. Korespondowałem z nimi z mojego firmowego maila i w stopce podane były dane firmy. Po kilku dniach (rzadko bywaliśmy w siedzibie firmy) administrator biura poinformował mnie, że szukały mnie jakie dwie młode kobiety, vanem przyjechały.

Do czego zasadniczo zmierzam w tym wpisie, jakie jest jego „przesłanie”? Ano takie, że jeśli doświadczycie podobnych przypadków, to też od razu do centrali mailem uderzajcie. 😉

Aha, w każdym z tych przypadków ubrany byłem w T-shirt. Gdybym był ubrany w marynarkę i koszulę choćby i bez krawata, to jest dość prawdopodobne, że zachowanie byłoby inne. Jednak niejako z przekory unikam marynarki i koszuli, po dziś dzień. 😉

Ty, no bo chyba brak marynarki i koszuli na grzbiecie lecz T-shirt, nie upoważnia do gorszego traktowania takiej osoby ani tym bardziej do chamstwa wobec niej, nie?

21/08/2016

kategoria: handel

Komentarze do 'Chamska obsługa w marketach i sieciowych restauracjach'

Subscribe to comments with RSS

  1. Napisz co dokładnie się stało, dopiero wówczas będzie można określić ten wpis jako ciekawy. 🙂

    Lech (remitent.pl)

    21 Sie 16 19:26

  2. Trochę przesadziłem może z tym, że w każdym z tych przypadków należałoby uderzyć. W Media Markt owszem – pasowałoby kopa wydzielić, na przykład. Zapytałem o coś grzecznie (rozpoczynając od „Przepraszam, czy …”) „doradcę klienta” który zakończył rozmowę z dwoma innymi doradcami (i byli jeszcze blisko) a śmieć rzucił w moją stronę coś głupio przedrzeźniającego półgłosem i wyzwał ale już nie pamiętam czy bardzo niecenzuralnie czy mniej. Cham straszny; obejrzał się czy nie idę w jego stronę aby, bo nawet nie zwrócił się w moja stronę gdy pytałem. Może był na wylocie z pracy, nie wiem.

    W Kaufland też grzecznie zapytałem pracownika który coś tam rozpakowywał przy stoisku z winem, czy nie wie przypadkiem, czy głębiej na półce (np. w 6-7 rzędzie butelek) są może starsze roczniki niż z brzegu. Aha, to było w zimnej porze roku i miałem na sobie chyba efektowną kurtkę Jack Wolfskin (może to go wkurzyło? 😉 ) Facet (ze 30 lat) wstał i COOO???!!! i autentycznie wyglądał tak, jakby miał się rzuci na mnie za zniewagę, normalnie jakbym powiedział nie to co powiedziałem tylko żeby np. zaniósł moje zakupy do samochodu. Rozglądał się czy nie ma nikogo w pobliżu. Wycofałem się mówiąc coś że już nic że sam sobie sprawdzę. Gdy kiedy indziej tam bylem, to siedział przy kasie i mnie zauważył (na pewno pamiętał) i był jakby trochę zawstydzony z lekkim uśmiechem albo i przestraszony. Możliwe że jakiś inny klient poskarżył się na niego i dostał upomnienie.

    A w Pizza Hut to panienka (wyglądała na taką, co ma rodzinę w półświatku i pracuje tylko z nudów) po prostu ostentacyjnie niegrzeczna była – rzucanie menu itp.

    admin

    21 Sie 16 20:26

  3. Chamstwo kelnerek w Pizza Hut to nihil novum.

    ślunzak

    22 Sie 16 08:47

  4. Jak już to: nihil novi

    admin

    22 Sie 16 08:53

Skomentuj