Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Jak nie popaść w chorobę psychiczną będąc skrzywdzonym przez sąd

komentarze 2

Uściślając, to (jak już nieraz pisałem na tym blogu) sąd nie krzywdzi ludzi, no chyba że tynk z budynku odpadnie i uderzy kogoś w głowę itp. Ludzi krzywdzą sędziowie a raczej „sędziowie”. Często czynią to celowo; krzywda jest tak jaskrawa, że widać iż napisał taki celowo głupoty, że celowo przeoczył to i owo jeden z drugim i z trzecim. Tak, w sądzie II instancji trzech bydlaków w sędziowskich togach też na bezczelnego myli się zgodnie niczym jeden debil albo i imbecyl (nie przesadzam) i przeocza materiał dowodowy, fakty. Celowo oczywiście. Skrzywdzony tak przez przestępców w togach człowiek może zwariować, nie żartuję. A jak nie zwariuje, to straci panowanie nad sobą i z wściekłości może zrobić coś, czego będzie żałował, ot chociażby „mięsem” rzuci w bydlaków słownie bądź listownie, publicznie. Prawdopodobnie niejeden krzywdziciel „sędzia” w takiej sytuacji nie zareaguje mimo wszytko bojąc się tego, aby jego bezczelne przekręty nie wyszły za bardzo na jaw wszem i wobec a tak mogłoby się wówczas stać w przypadku dodatkowego zaognienia sytuacji. No chodzi mi o to, że jak zrobi sprawę pokrzywdzonemu o zniesławienie itp., to ten jeszcze bardziej się zacietrzewi. Jednak też niejeden bydlak – „sędzia” przeciwnie, zechce jeszcze bardziej zdeptać pokrzywdzonego przez siebie i będzie dochodził swych „praw” w sądzie.

Oczywiście gangsterów w sędziowskich togach trzeba piętnować, ale w granicach prawa choć oczywiście formalnie to oni i ich koledzy i koleżanki póki co jeszcze określają co jest zgodne z prawem a co jest bezprawne.

Jak nie zwariować, jak nie wyjść z siebie? Ano, bądź przygotowany na najgorsze a nie będzie przykrych niespodzianek. Przykro mi ale po prostu przygotuj się psychicznie na najgorsze wbrew niezbitym dowodom i zdrowemu rozsądkowi. Wnosząc do sądu pozew albo będąc pozwanym i mając obiektywnie niezbite, miażdżące, pewne dowody Twoich racji licz się z tym że przegrasz i to zarówno w pierwszej jak i w drugiej instancji. Bowiem właśnie na bezczelnego, celowo skrzywdzą Cię gdyż prawnik strony przeciwnej przekazał im łapówki (to według mnie najczęstszy powód rażącej krzywdy no bo jakiż inny). Fikcja dwuinstancyjności sądu jest powszechna. No chodzi o to, ze w apelacji sąd nie skoryguje błędów sądu I instancji tylko albo idiotycznie uzna, że sąd miał rację albo (chyba częściej) wymyśli jakiś inny idiotyzm o którym Ci się nie śniło i (przyznawszy Ci rację, że sąd I instancji się pomylił) też Cię „załatwi” tym nowym idiotyzmem, rzekomo uzasadniającym oddalenie powództwa jeśli byłeś powodem lub oddalenie apelacji jeśli byłeś pozwanym. Wiem co piszę, przeszedłem przez to w praktyce jako strona procesów. A trzeciej instancji nie ma… Zresztą, nawet jakby była, to i tak pewnie (przyznawszy Ci rację) wymyśliliby coś jeszcze innego, jeszcze bardziej niedorzecznego – idiotycznego… 😉

I jeszcze jedna może kontrowersyjna rada ale u mnie działa. W takich trudnych okresach lubiłem się napić więcej niż zwykle. Czerwonego wina. Uprawianiem sportu ani niczym innym nie byłem w stanie uspokoić się. Gdyby nie popijanie, prawdopodobnie zrobiłbym coś czego później żałowałbym i szkodnicy w togach też.

Unikaj sądu jak możesz i sądź się tylko wtedy, gdy nie ma innego wyjścia. Jeżeli masz oczywistą sprawę, z góry skazaną na wygraną i dowiadujesz się, że strona przeciwna ma prawnika (podjął się mimo obiektywnie beznadziejności sprawy), to jak wyżej: przygotuj się na najgorsze. Przygotuj się na wszelki wypadek na koszmar.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 1 Ocena średnia: 5]

13/08/2016

kategoria: sędziowie

Komentarze do 'Jak nie popaść w chorobę psychiczną będąc skrzywdzonym przez sąd'

Subscribe to comments with RSS

  1. „wymyśli jakiś inny idiotyzm o którym Ci się nie śniło i (przyznawszy Ci rację, że sąd I instancji się pomylił) też Cię „załatwi” tym nowym idiotyzmem,”

    A taki nowy idiotyzm na dodatek wale nie był podnoszony przez stronę przeciwną, żeby było „ciekawiej”.

    Koszmarna prawda jest w tym wpisie.

    Orest

    16 Sie 16 16:57

  2. Oczywiście; gdyby strona przeciwna podniosła taki czy inny zarzut, to odniósłbym się.

    admin

    17 Sie 16 06:10

Skomentuj