Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Czytajcie umowy czyli myślał że kredyt tyko żyruje

skomentuj

Znalazłem w archiwum poniższego, dziwnego maila.

Moja sprawa jest nietypowa i dość skomplikowana. W październiku 2010 roku na prośbę kolegi podpisałem dokumenty w Oddz. Euro Banku w Giżycku nie przeczytawszy ich będąc przekonany, że dotyczą żyrowania na kredyt w wys. ok 31 tys. zł. Zostałem oszukany gdyż jak się okazało w październiku 2011 roku kiedy to kolega przestał płacić, że podpisałem dokumenty na kredyt na siebie. Chciałem zobaczyć jak to się stało i mieć wgląd w treść umowy jak też i dokumenty, bo z nich wynika, że z tej kwoty kredytu zostały pokryte zadłużenia kolegi w innych bankach, a kwotę 8 tys. zł bank mu wypłacił w gotówce, ale Bank mi odmówił mi wglądu jak też i odmówił mi wydania kopii umowy i dokumentów. Zaznaczam, że w elektronicznym podglądzie rachunku widnieją wpłaty kolegi do miesiąca września 2011 roku, potem już tylko moje wpłaty. W rozmowie z moją żoną kolega powiedział, że będzie spłacał, a na pytanie jak to się stało, że kredyt jest na mnie odpowiedział, że ponieważ u niego nie było zdolności kredytowej to zrobili kredyt na mnie, a on jest pełnomocnikiem na rachunku, który został utworzony. Rodzi się jeszcze jedno pytanie jak Bank mógł udzielić kredytu w takiej wysokości bez poręczenia mojej żony gdzie mamy wspólność małżeńską? Nie mam już siły płacić, bo mimo podeszłego wieku muszę nadal dorabiać, żeby spłacać kredyt a brakuje mi na leki i na życie!

W zasadzie to jednak praktycznie chyba żadnej różnicy temu nieborakowi nie robi tzn. czy byłby żyrantem czy jest jak jest bowiem i w aktualnym stanie rzeczy może domagać się od tego „pełnomocnika” aby mu zwrócił to co spłacił bankowi.

Aha, oczywiście że bank mógł udzielić kredytu bez poręczenia żony, skoro on miał dochody odpowiednio wysokie (zapewne emeryturę).

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

03/08/2016

kategoria: kredyty

Skomentuj