Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Należności za pisanie „opracowań naukowych” ;-) a odpowiedzialność karna. Mail bez podpisu elektronicznego jako dowód.

skomentuj

I jeszcze jeden mail otrzymany przez firmę windykacyjną:

Piszę do Państwa firmy z zapytaniem czy możliwe jest odzyskanie zobowiązań od dłużników w sytuacji którą poniżej opiszę. Prowadzę zarejestrowaną działalność, polegającą na pisaniu opracowań naukowych na zlecenie. Klientami są więc głównie studenci. Teksty, które tworzę są moją własnością intelektualną. Tworzę je wg wytycznych klienta, nie pobieram zaliczki, lecz wymieniam dane osobowe pomiędzy stronami transakcji. Płatności następują po przesłaniu materiału. Nie wnikam w to ani nie biorę odpowiedzialności jak opracowania są użytkowane. Zdarzają się sytuacje, że po przesłaniu opracowania klient nie daje kontaktu a wobec wezwań pisemnych, odbiera jedynie listy ale nie płaci należności, bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Nie podpisujemy umowy, lecz formą umowy jest historia korespondencji e mail. Nie jest ona jednak opatrzona podpisem elektronicznym Czy może więc ona stanowić jakikolwiek dokument przydatny w dochodzeniu należności? Zdarza się że wobec moich wezwań do zapłaty, klienci straszą mnie sądem i prokuraturą, choć istnieje podejrzenie, że naruszyli moje prawa autorskie, przedstawiając na uczelni moje teksty naukowe jako swoje własne. Takich spraw jest nawet sporo, a odzyskiwanie pieniędzy bardzo powolne. Czy w takiej sytuacji mogli by Państwo mi pomóc ? Czy organy prawne mogą w takiej sytuacji orzec np., że ja sam nakłaniam studentów do łamania praw autorskich i do wyłudzenia poświadczenia nieprawdy wobec władz uczelni? Moje wiadomości kierowane do klientów nie sugerują im takiego działania. zaznaczam że materiały mają charakter informacyjny, edukacyjny Znalazła się osoba, która wynajęła prawnika, aby udowodnić że mój tekst autorski jest jej tekstem własnym. Czy wobec takiej niesprawiedliwości można działać skutecznie i ukarać oszustów? Podejrzewam, że w większości tych przypadków profesjonalne wezwanie, sformułowane przez firmę windykacyjną, przyniosło by rezultat pozytywny. W pojedynczych przypadkach klienci są dłużni m.in takie kwoty jak 300, 400, 500 zł. Czy przy takiej kwocie Państwo także podejmujecie działanie? Jaki jest wówczas koszt Waszej usługi?

Oczywiście Ty nie ponosisz odpowiedzialności za to, do czego oni wykorzystują Twoje teksty. No, chyba że ogłaszasz się jako „pisanie prac magisterskich”, jak obciąża Cię korespondencja mailowa z której wynika iż wiesz, że nabywca przedstawi tę prace jako własną (czyli jako pracę magisterską, dyplomową, doktorat). Wtedy Ty też możesz mieć problem, bo zgodnie z art. 18 Kodeksu karnego:

§ 1. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu.

§ 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.

Aha, no bo nabywca który Twoje dzieło przedstawi jako swoja np. pracę magisterską, może mieć problemy gdyż, po pierwsze, art. 115 prawa autorskiego stanowi, że kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3 a po drugie, zgodnie z art. 272 kodeksu karnego kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu (ocena od komisji egzaminacyjnej, tytuł magistra), podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Jeżeli tekst przesyłasz mailem jako załącznik i zachowujesz w folderze „wysłane”, to nie sądzę, aby ktoś mógł potem skutecznie dowieść że to jego tekst a nie Twój. Co do korespondencji mailowej to pamiętam, że są w niejednej naszej sprawie uznał ją jako dowód, mimo iż maile nie były opatrzone podpisem elektronicznym.

03/05/2016

kategoria: dowody

Skomentuj