Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Kulisy (?) uznania przez sąd, że „świadek” faktycznie widział, jak dłużnik zwrócił wierzycielowi 50 tys zł. z ręki do ręki, bez pokwitowania.

komentarzy 10

O tej bulwersującej sprawie nieraz pisałem. Chodziło o zapłatę pożyczki prywatnej w kwocie 50 tys. zł. (przy okazji, pożyczki społecznościowe ponoć tańsze niż w banku: tutaj). Ja na podstawie cesji przejąłem tę wierzytelność do windykacji, wytoczyłem powództwo. Sprawę prowadził sąd w naszym mieście, tj. gdzie ja mieszkam i gdzie ma siedzibę kancelaria adwokacka. Znana kancelaria adwokacka.

Pozwany namówił „świadka” – kolegę, żeby zeznał… No i zeznał, że rzekomo był przy tym, jak pozwany oddaje w samochodzie memu klientowi 50 tys. zł. i nie bierze na to pokwitowania. No i ku…wa, sąd a dokładniej sędzia (bo gmach sądu nie wydaje wyroku tylko ludzie robiący za sędziów)… uwierzyła „świadkowi”, że tak faktycznie było. Sąd oddalił powództwo. Szkoda, że rzekomo wydarzyło się to na długo przed scedowaniem mi wierzytelności, bo gdyby zeznał że po, to ku…wa mógłbym pozwać klienta o zapłatę prowizji za zwindykowaną należność. 🙂

Poszukiwałem po tym oddaleniu powództwa przepisu tudzież jakichś orzeczeń Sądu Najwyższego z których wynikałoby że sąd nie ma prawa tak uznać. No patrz, pożyczasz komuś pieniądze i to powiedzmy przelewem na konto (aha, wielkim wzięciem cieszy się oferta konta osobistego tutaj, serio), pozywasz o zapłatę, a on w sprzeciwie od nakazu zapłaty bierze kolegę z baru który zeznaje, że widział, jak dłużnik zwraca Ci pożyczkę tylko ku…wa nie dałeś mu pokwitowania. No i sąd (a dokładniej sędzia) powództwo oddala wierząc chlejowi.

No, poszukiwałem ale nic nie znalazłem. Miałem w owym czasie wykupiony abonament na zadawanie pytań w jednym z serwisów prawniczych (tak, mimo że miałem prawników) i prawnik odpowiedział mi tylko, że sąd „nie powinien” tak uznać. Ku…wa, „nie powinien”. Ty, Czytelniku, też „nie powinieneś” na przykład nie ustąpić w autobusie miejsca osobie w wieku na przykład z wyglądu 55 lat. Takie jest moje zdanie i nie zgadzam się z Tobą, że według Ciebie dopiero osobie z wyglądu na 60 lat „nie powinno się” nie ustępować miejsca.

Jak widać, świadka według sądu w tej sprawie nazywam „świadkiem”, bo nie wierzę w te bzdury i mam nadzieję, że Ty też nie wierzysz. A w tytule napisałem o kulisach ze znakiem zapytania w nawiasie i poniżej nad tym chciałbym się nieco skupić.

Ja nie oskarżam wprost ale przecie mam prawo do wyjawienia moich podejrzeń, spekulacji, „co obstawiam”. No, jakby mnie ktoś zapytał „Robert, myślisz że sąd naprawdę uwierzył temu świadkowi czy może uważasz, ze sprawa ma drugie dno?”. Tak, Kolego, uważam że sprawa ma drugie dno. Nie mam na to żadnych namacalnych dowodów, nie wiem, może poszlaką można nazwać to, co zauważyłem.

Chodzi o Sąd w Sosnowcu, nazwiska sędzi nie podaję, bo wszak dowodów nie mam. Natomiast tą kancelarią adwokacką „wymieniłem” na jakiś czas kancelarię radców prawnych (z powodu niesnasek) z którą długo współpracowałem i widziałem, że sędziowie, hm, jakby to określić, są życzliwi dla tych prawników. Gdy z nimi współpracowałem to w niejednej sprawie pojawił się „świadek” po stronie pozwanego dłużnika który „był przy tym, widział” jak pozwany „zwraca pożyczkę z ręki do reki nie wziąwszy pokwitowania”. Jednak nigdy wtedy żaden sędzia nie uwierzył takiemu (chlejowi). Aż tu nagle pierwsza sprawa „ze świadkiem zwrotu pożyczki” pilotowana przez adwokatów i od razu sąd daje wiarę „świadkowi”.

Ja przepraszam, jak wyżej już napisałem, nie mam dowodów, nie oskarżam wprost, ale ja nie wierzę, że nie było tak: radcy prawni odpalali dolę sędziom bo mieli z nimi układy a adwokaci nie odpalali, bo nie mieli układów albo nie chcieli odpalać. No, przepraszam, jak sąd ma prawo uwierzyć „świadkowi” że pozwany zwrócił pięćdziesiąt tysięcy złotych na gębę czyli bez pokwitowania mu tego, to ja mam prawo wierzyć, że sąd „uwierzył” bo nie dostał w łapę, do czego był przyzwyczajony. 😉 W sprawach windykatora czyli mnie. W sprawach dla których rzadko kiedy właściwym byłby tenże sąd gdyż w miażdżącej większości spraw ani dla dłużnika ani dla wierzyciela – mego klienta sąd ten właściwym nie był. Niepotrzebne obciążenie dla sądu z powodu jakiegoś „chłopka” (czyli mnie) który skutecznie rozreklamował swą firmę windykacyjną i zawierał z klientami wyłącznie umowy przelewu powierniczego wierzytelności (czyli cesji powierniczej) dzięki czemu w większości spraw mógł, powołując się na art. 34 Kodeksu postępowania cywilnego, wnosić powództwa do sądu właściwego miejscowo dla niego – mnie.

12/03/2016

kategoria: świadek

Komentarze do 'Kulisy (?) uznania przez sąd, że „świadek” faktycznie widział, jak dłużnik zwrócił wierzycielowi 50 tys zł. z ręki do ręki, bez pokwitowania.'

Subscribe to comments with RSS

  1. sędzia albo wzięła korzyśc, albo to jakaś rodzina była, albo naćpana, albo po prostu debilka

    a z tą właściwością na podst. art. 34 kpc w stosunku do roszczenia to ci się coś zdrowo popieprzyło. właściwosć wg tego art. wchodzi w grę gdybyś się z cedentem pojedynkował

    ryszard ochódzki

    22 Mar 16 02:36

  2. Raczej była zła że korzyści nie dostanie od tych prawników a od poprzednich brała.

    Chyba masz jakiś kodeks z XVIII wieku.

    Art. 34 Kpc Powództwo o ustalenie istnienia umowy, o jej wykonanie, rozwiązanie lub unieważnienie, jako też o odszkodowanie z powodu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy wytoczyć można przed sąd miejsca jej wykonania.

    Wykonanie umowy czyli zapłata miała zostać dokonana mnie a ja mieszkam w Sosnowcu stąd i sąd sosnowiecki właściwy.

    admin

    22 Mar 16 10:04

  3. kodeks mamy ten sam, tylko tobie się popieprzyły sprawy. art. 34 kpc możesz zastosować tylko w sprawie o realizację umowy cesji – czyli w stosunku do tego, od kogo kupowałeś wierzytelność.

    pogłówkuj chwilę: kto realizuje umowę cesji, kto jest jej stronami?

    tak samo jak ty myśli (albo chce sąd i pozwanego zrobić w ch*ja) taka śmieszna kancelaria medius, pisząc takie bzdury w pozwach (pomijam już ośmieszanie się wnioskami dowodowymi na istnienie rzekomych pożyczek)

    ryszard ochódzki

    22 Mar 16 12:07

  4. Nic mi się nie popieprzyło. Wykonanie umowy to na przykład zapłata za dostarczony towar albo wykonaną usługę. Gdzie ma nastąpić, komu? No wierzycielowi, powodowi, prawda?

    admin

    22 Mar 16 13:31

  5. ale nie rozumiesz: ty zawarłeś umowę cesji z cedentem, więc odnośnie jej wykonania możesz pozywać cedenta przed sąd właściwy miejscowo sobie. jeśli np. nie dał ci wszystkich papierów, a wg umowy cesji powinien był ci dać.

    z roszczeniem nie ma to nic wspólnego, pozwany nie ma nic wspólnego z umową jaką zawarłeś z cedentem.

    ryszard ochódzki

    22 Mar 16 16:29

  6. Nieprawda. Kilkaset razy pozywałem dłużników z całego kraju w sądzie w Sosnowcu. Niektórzy próbowali to kwestionować w sprzeciwie i nic z tego. Wczytaj się w ten przepis, nie ma tam nic o cedentach i cesjonariuszach.

    admin

    22 Mar 16 17:43

  7. przepis mówi o wykonaniu umowy. jakiej umowy? umowy cesji, kto ją wykonuje? ty i cedent. pozwany nie ma z cesją nic wspólnego, ani nie ma wpływu na jej zaistnienie.

    a roszczenie to inna sprawa. generalnie pozywasz wg własciwości miejscowej pozwanego. ew. możesz próbować tej opcji, że świadczenie należało spełnić w siedzibie wierzyciela, ale to już inny paragraf.

    nie wiem jak pozwani ci kwestionowali, więc się nie wypowiadam.

    podam ci ciekawy przykład. jest taki oszust, firma BEST. z elgląga. firma i fundusz sekurytyzacyjny. a raczej ze trzy fundusze. kombinują jak się da, kręca kantują ile wlezie. w kwestii właściwości sądów:
    – ludzi z krakowa czy wrocławia pozywają do elbląga
    – ludzi z elbląga pozywają do… jeleniej góry albo przemyśla

    tak po przekątnej, by pozwany miał daleko i stwierdził że nie będzie się babrał w sprawy i dla „świętego spokoju” zapłacił nienależne pieniądze.

    a ja mam jedno postanowienie sądu z elbląga właśnie (do elbląga pozwany człowiek spod czeskiej granicy…) i jego uzasadnienie, w którym sąd w elblągu dosłownie ich opierdolił z góry na dół, że to ich celowe działania, nadużycie prawa. chcesz poczytać? 🙂

    ryszard ochódzki

    23 Mar 16 04:57

  8. Gdzie tam masz w tym przepisie o umowie cesji? Dłużnik ma wykonać umowę którą jest zapłata a nie umowa cesji. Zostaje jego wierzycielem i umowę ma wykonać na moją rzecz – zapłacić.

    Nie żaden inny paragraf tylko właśnie ten art. 34 kpc, jeszcze raz cytuję fragment tym razem „z powodu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy wytoczyć można przed sąd miejsca jej wykonania.”

    admin

    23 Mar 16 09:33

  9. a co pisałeś – że wykonanie umowy i dokonanie zapłaty czy wykonanie umowy cesji?

    ja wiem co widziałem w pozwach z tej śmiesznej kancelarii medius – właściwość sądu w krakowie bo umowę cesji zawarto w krakowie 😀

    ryszard ochódzki

    23 Mar 16 14:25

  10. WYKONANIE UMOWY I DOKONANIE ZAPŁATY. Wykonanie umowy cesji przecież dotyczy cedenta i mnie a nie dłużnika. Nie pozywałem cedenta tylko dłużnika.

    admin

    23 Mar 16 14:47

Skomentuj