Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Podżeganie do naruszenia nietykalności cielesnej

skomentuj

Pytanie: Sąsiad wynajmuje w swoim domu pokoje robotnikom przyjezdnym. Wczoraj po pracy dwóch tych robotników wypiło jakiś alkohol i zaczęli się bić między sobą na jego podwórku. Od przepychanek do pięści. Krzyczałyśmy z mamą na nich z okna żeby przestali, niczym to nie skutkowało. A ten sąsiad wychylał co chwila głowę zza drzwi do ganku i podjudzał ich do bójki. Widać było że nie chce aby ktoś go widział i słyszał. Teksty „Prosty i odskok, skontruj go, nie daj się, kopa mu teraz, lewy, prawy!” – zachęcał, podjudzał raz jednego raz drugiego i oni bili się coraz mocniej, krwawili obaj. Wzięłam telefon i nagrałam bójkę i co ważniejsze, sąsiada też jak podjudza ich uchwyciłam. W końcu inna sąsiadka podeszła do płotu i krzyczała, że już zadzwoniła po Policję i zaraz przyjadą. Wtedy tamci przestali. Policja nie przyjechała jednak. Proszę o poradę, czy ten sąsiad popełnił przestępstwo podżegania do bójki, czy mogę to zgłosić Policji i przekazać nagranie? Mamy go już z mamą serdecznie dość za inne sprawy.

Odpowiedź: Walka dwóch osób nie jest bójką. Możemy mówić w opisanym przez Panią przypadku ewentualnie o przestępstwie naruszenia nietykalności cielesnej. Art. 217. § 1 Kodeksu karnego stanowi, że kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Zgodnie natomiast z § 2 tegoż artykułu, jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności, sąd może odstąpić od wymierzenia kary. I wreszcie, § 3 tegoż artykułu stanowi, że ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego. Zgodnie zaś z art. 19 § 1 Kodeksu karnego sąd wymierza karę za podżeganie tak jak za sprawstwo, w takich granicach.

A zatem, aby można było pociągnąć tego Pani sąsiada do odpowiedzialności za podżeganie do naruszenia nietykalności cielesnej, to któryś z tych robotników którzy bili się (a nie Pani), musiałby wnieść prywatne oskarżenie. Wydaje mi się to mało prawdopodobne a jeśli nawet któryś z nich zdecydowałby się je wnieść, to drugi z nich może twierdzić, że to była uzgodniona walka – konfrontacja sił będąca ich wspólną decyzją. Albo że to ten rzekomo pokrzywdzony „zaczął”. A ten sąsiad Pani zapewne wystąpiłby w charakterze świadka i zeznał coś, jak wyżej.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

10/03/2016

Skomentuj