Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Zakapować tego policjanta? Jak uważacie?

skomentuj

Rok 2005. Pier…olnięta oszustka o której pisałem między innymi tutaj: I jeszcze jedno pismo od psychicznej pani prezes i przeciwko której firmie prowadziłem wówczas windykację, napisała do prokuratury fałszywe zawiadomienie przeciwko mnie. Policjant który zajął się sprawą, dowiedziawszy się o tym że jestem windykatorem, zaproponował mi współpracę. Chciał, żebym został informatorem jego. Czyli że jak jakiś klient zleci mi windykację „bez faktury” (czyli że oszukuje Skarb teoretycznego Państwa) itp., to ja go będę informował. A on mi pomoże jak będzie trzeba i będzie w stanie. Aha, i jakieś pieniądze miałbym otrzymywać od niego za donosy. Wyjął 100 zł. i pokazał, że on ma już informatorkę (z biura rachunkowego) i jej płaci za informacje. Aha, no i jak będę miał dłużnika z wieloma długami, to on mi pomoże takiego przycisnąć, zarzut załatwi znaczy się oszustwa.

Policjant ten od początku wydał mi się gówniarzem, mimo iż w wieku 35-40 lat. Powiedział też, że sprawę zawiadomienie tej oszustki przeciwko mnie, umorzy. Mówi to tak, jakby to było ze względu na mnie, ze względu na naszą zapowiadająca się współpracę. Mówi szczególnym tonem, jakby nasza rozmowa była rejestrowana. Obok jakiś chyba wyższy stopniem policjant jakiegoś łebka przesłuchuje i zerka w nasza stronę. Tak swoją drogą, też ciekawe: ten mnie namawia do tajnej współpracy a obok wszystko słyszy ten przesłuchiwany łebek, ku…wa.

Myślę sobie (od razu wiedząc, że żadnym informatorem nie będę), że zobaczymy, co będzie dalej. Udaję, ze jestem prawie na tak. Miałem akurat problem z namierzeniem jednego dłużnika w Sosnowcu i ten policjant sprawdził mi go w ich bazie, ani chybi dla zachęty do współpracy . 😉 Pamiętam dane tego dłużnika, są dowody na to, ze prowadziłem przeciwko niemu windykację… Dług odzyskałem, na marginesie informuję.

Od policjanta – oficera nieposiadającego prawa jazdy (o którym i o czym pisałem tutaj) pracującego w tej samej sekcji dowiaduję się w barze, że tamten chwali się po całej komendzie, że ma informatora i że to ja. 🙂 I mówi ten bez prawa jazdy, że tamten po prostu chce się wykazać i dodaje, że poziom umysłowy tegoż jest, no powiedzmy że niski. I mówi, że to żenada, bo o informatorze nikomu się nie mówi, nawet kolegom z policji.

Na kolejnym spotkaniu policjant wiadomy (nazywajmy go dalej aspirantem) dalej gra jakby było to rejestrowane, pod kątem pozyskania mnie jako informatora. Tym razem „radzi mi” jak poprowadzić windykację przeciwko tej oszustce. Jestem pewien że doradza mu ktoś wyższy stopniem, doświadczeniem, jak ma prowadzić ze mną rozmowy, już nie mam wątpliwości że gówniarz jest protegowany. Zresztą podobno dopiero co trafił do tej sekcji z wydziału … do spraw nieletnich…

Ani chybi któryś gliniarz doradził mu coś, czego ten nie rozumie albo nawet nie usiłował zrozumieć. Poufnym nienaturalnym głosem mówi mi, co można by zrobić w sprawie. Nie rozumiejąc, o co mu chodzi, bo pier….oli chaotycznie i ogólnikowo (jak np. ktoś kto lekcji na pamięć się nauczył ale jej nie rozumie), pytam co ma na myśli, sam zgaduję. A ten do mnie przecząco i milcząco kręci głową, ku…wa ja pier…olę jakby prosząc, abym nic nie mówił bo mu coś popsuję… ja pier…olę, nie wiem czy rozumiecie sytuację, czy udało mi się oddać specyfikę sytuacji, mam nadzieję że tak. No ku…wa przedmiotowo traktuje mnie, nie ważne że ja go nie zrozumiem bo ogólnikami operuje, nic konkretnego, ważne żeby na nagraniu było że on pozyskuje informatora i doradza mu aby zyskać zaufanie… Coś w rodzaju, „Gdyby Pan Panie Robercie dowiedzial się o tym tutaj, to można by to wykorzystać”. Gdyby ktoś obok patrzył, to od razu stwierdziłby ze facet pier…oli na bezczelnego głupoty nad tymi aktami sprawy. Jeżeli jednak jakiś inny pier…olony policjant z zamiarem zaliczenia mu tego gó…na nie widzi tego, to może zaliczyć mu tę „pracę” i awansować go. I został awansowany do Komendy wojewódzkiej ale coś poszło nie tak (może protektor poszedł na emeryturę albo zdymisjonowany został po wyborach (wtedy zaczęły się ośmioletnie rządy PO) i aspirant powrócił na stare śmiecie.

OK. Ostatnia rozmowa, w zasadzie przeze mnie zainicjowana, gdyż aspirant już poprzednio na koniec wyglądał na takiego, co już nic nie potrzebuje, bo już się wykazał do awansu (pozyskaniem informatora 😉 , już wszytko ma. Przyjmuje mnie w swoim pokoju i jest niemiły, bezczelnie „tłumaczy mi” że sprawy o zapłatę to sprawy cywilne. zachowuje się tak, jakbym to ja przyszedł kiedyś na policję i zawracał głowę, że chcę być informatorem. Mówi głośno, nieprzyjemnie, strofująco, bezczelnie nawet zwracając ryja do ściany, za która pewnie jacyś też policjanci siedzą – chce się popisać. Ja to przewidziałem, byłem ciekaw, czy mi się to sprawdzi. Wyszedłem i na tym koniec.

Poznałem, jaka to naprawdę jest nasza wspaniała policja.

No dobra ale do rzeczy. Tematem korupcji zainteresowałem się dopiero z rok temu. A to sprawdzenie dla mnie owego dłużnika przez niego jest modelowym przestępstwem korupcyjnym i nie przedawniło się, gdyż minęło dopiero 10 lat a w tym przypadku przedawnienie wynosi 15 lat.

Co? tak, to była korupcja, bo choć nie było korzyści majątkowej to była korzyść osobista (zamiar odniesienia takowej przez niego). Niedozwolone sprawdzenie osoby w policyjnej bazie dla mnie miało wszak spowodować u mnie chęć zostania informatorem przez co aspirant mógł wykazać się w pracy, awansować. Modelowa korzyść osobista. Wykorzystał stanowisko służbowe (bezprawnie przekazał mi dane dłużnika) w celu odniesienia korzyści osobistej (wykazania się w pracy, awansu) dzięki pozyskaniu mnie do współpracy.

O ku…wa, chyba się pomyliłem… Nie, wszystko OK. Co prawda, to nie ja mu za to sprawdzenie miałem załatwić awans itp. ale to dzięki mnie, dzięki skaptowaniu mnie do współpracy mógłby się wykazać. A zatem, wykorzystując swą funkcję (możliwości z nią związane), bezprawnie udostępnił mi dane osobowe aby osiągnąć korzyść osobistą, czyż nie? Korupcja…

No, a ten który zgłosi korupcję a uzyskał coś korupcyjnie od funkcjonariusza w zamian umożliwiając korzyść osobistą, nie podlega karze. 😉

Co? No tu masz (art. 229 par. 6 Kodeksu karnego):

Nie podlega karze sprawca przestępstwa określonego w § 1-5, jeżeli korzyść majątkowa lub osobista albo ich obietnica zostały przyjęte przez osobę pełniącą funkcję publiczną, a sprawca zawiadomił o tym fakcie organ powołany do ścigania przestępstw i ujawnił wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, zanim organ ten o nim się dowiedział.

Ten policjant jest teraz zastępcą naczelnika, wiem gdzie. No i co radzicie, wyrwać chwasta? 😉 W systemie – bazie pozostają informacje o tym, kto daną osobę sprawdził…

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

16/12/2015

kategoria: policja

Skomentuj