Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Oficer Policji bez prawa jazdy. Nie zabrali mu, tylko nigdy nie zrobił.

skomentuj

No, jest takowy, znam a raczej znałem. Na pewno oficer czyli minimum chyba podkomisarz, tak? (dokładnie nie wiem). Już jest na emeryturze.

Jeszcze gdy był policjantem, to nieraz się z nim piwa w osiedlowym barze napisałem. Po prostu zdarzyło się tak, że akurat obaj byliśmy tam. Później już przestałem tam chodzić. To znaczy, jeszcze przez jakiś czas chodziłem gdy on już był na emeryturze, o tym w dalszej części tego wpisu.

No, nie zrobił prawa jazdy i już a policjantem był przez nie wiem, może 15 może 20 lat. Nie no, chyba w porządku i inteligenty facet, w szczególności jak na policjanta. 😉 Ja się tylko zastanawiam, jak to jest do przyjęcia (no widzę, że formalnie do przyjęcia skoro pracował w Policji) że policjant nie ma prawa jazdy. Nie tylko nie ma przy sobie bo zapomniał ale wcale nie ma, bo nigdy prawa jazdy nie zrobił. Czy próbował zrobić, tego nie wiem.

Kiedyś powiedziałem o tym jednemu emerytowanemu policjantowi – antyterroryście, to się szczerze zdziwił, aż się zatrzymał, bo akurat szliśmy. Powiedział „Nie, to niedopuszczalne”. Próbował jednak znaleźć dopuszczalność, bo wciąż stojąc w miejscu powiedział w zamyśleniu „Chociaż…” Po kilku sekundach jednak już zdecydowanie „Nie, to nienormalne, niedopuszczalne”. I ruszył dalej.

Ten policjant bez prawa jazdy chodził do baru o którym a raczej o którego właścicielu piałem tutaj. jak Ci się nie chce kliknąć to informuję, że były esbek, podobno (raczej na pewno). Kiedyś, zamawiając kolejne piwo, powiedziałem, „A wie Pan Panie Andrzeju, bo Rysiek (oba imiona zmienione, no bo tak) nie ma prawa jazdy to jak to?” Wiesz, z miną zdziwionego, zaciekawionego żadnej dezaprobaty. A ten odpowiedział z miną świadczącą o tym, że jednak to bolączka (i docinki były…), z ożywieniem, nerwowo: „A po co mu, kierowcę ma jakby co.”.

Do tamtego baru po dziś dzień codziennie (i to może wciąż nie raz dziennie) chodzi Rafał (imię zmieniono 😉 ). Z twarzy trochę podobny do owego oficera bez prawa jazdy. Tzn. jakby był jego kuzynem (brata nie ma). Rafał był bardzo hołubiony jako klient przez właściciela – byłego esbeka, był że tak powiem, wyróżniany. Mógł się bardziej spić niż inni i nie został wyproszony. 🙂 Mógł być zaczepny (słownie) bardziej niż inni i to było tolerowane. Manipulator – były esbek (tak, manipulował ludźmi, no chyba nie mną, jak widać 😉 choć na początku też mnie ujął) wyróżniał go rozmowami długimi przy barze, itd.

Aliści gdy oficer Policji bez prawa jazdy poszedł na emeryturę, to zauważyłem, że Rafał stracił przywileje… 😉 Zapewne pan Andrzej ma jeszcze sporo innych znajomości policyjnych. Jest też możliwe, że Andrzej Ryśkowi pracę w Policji załatwił albo pomógł załatwić. Do tego tematu jeszcze wrócę, tzn, do „rodzinnej” firmy – Policji.

04/12/2015

kategoria: policja

Skomentuj