Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Mój pierwszy szok po konfrontacji z „etosem” sędziego

komentarze 2

Jakoś tak rok 2005 może. Sprawa o zapłatę pożyczki, „Sąd” czyli osoba – sędzia a nie budynek widzi (przed rozprawą), że na podstawie umowy przelewu powierniczego wierzytelności występuję jako powód. Sam, bez pełnomocnika (jest takowym radca lub adwokat). Na rozprawę woła mnie protokolant w wypuszczonej koszuli w kratę i patrzy na mnie lekceważąco albo inaczej, daje mi do zrozumienia mimiką i intonacją słów, że to będzie farsa i jestem tu nikim. Ja i Ty w innych warunkach zapytalibyśmy się go, czy w ryja chce… Przeciętny gościu; nic mu nie brak ale też raczej nie powala wyglądem.

Na rozprawie pokraczna blondynka (nie uchybiam atrakcyjnym blondynkom – prawdziwym kobietom i najlepiej nie sędziom) wydaje się popisywać przed protokolantem, jest ironiczna. Ja doznaję szoku; kobieta jakby w jakiś trans wpadła (nie stawiam się) i widzę, że chce mnie po prostu zniszczyć. Przyczepiła się też tego, że lekkiej kurtki w szatni nie zostawiłem. A chłodno było. Mówi „Proszę Pana, to jest sąd!” Zerka na protokolanta. A ten na mnie (w mej ocenie) wzrokiem „tak to wygląda, wystarczy?”. Może zauważył, że zaczynam kumać, o co chodzi, że jestem zażenowany a on zachował w sobie resztkę człowieczeństwa i bystrej obserwacji … Jakbym go później spotkał, to nic nie zrobiłbym mu, dziś też nie. Sędzi jak widać nie przeszkadza, że on jest w wytartych jeansach i w wypuszczonej na wierzch koszuli w kratę oraz w sportowych butach. Przeszkadzała jej moja lekka kurtka, niesportowa.

Aha, na uwagę o kurtce odpowiadam, że „Przepraszam Wysoki Sądzie, to już się nie powtórzy”. Nie mówię tego z ironią, chcę po prostu nie drażnić psychola w sędziowskiej todze, to może mnie wyrokiem nie skrzywdzi. Niestety, potwór w todze zaczyna sapać ze złości. Myśli chyba, że jaja sobie z niej robię tak odpowiadając. Protokolant na moje „chwytające” spojrzenie odpowiada, że tak jest…

Sprawę przegrałem. Między innymi sfałszowała moje zeznania.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

22/10/2015

kategoria: sędziowie

Komentarze do 'Mój pierwszy szok po konfrontacji z „etosem” sędziego'

Subscribe to comments with RSS

  1. Tak czytam sobie te wpisy o sędziach i zachodzę w głowę; jak to jest, że szanowny autor ciągle trafia na psycholi i przestępców za stołem sędziowskim… Zdarza się trafić kretyna, ale te wpisy są mocno przekolorowane jak dla mnie

    wed

    26 Paź 15 09:47

  2. O sprawiedliwych sędziach nie piszę, bo sędzia powinien być sprawiedliwy. A jeżeli zastanawia Cię to, że aż na kilku trafiłem takich, to może w skali Polski jest ich bardzo wielu, i jest to patologia ogólnopolska, nie wziąłeś tego pod uwagę?

    Co, wystawiałbym się na karę podając nazwiska i zmyślając? No chyba nie… A jednak proszę, oto przykłady:

    http://pamietnikwindykatora.pl/2015/10/11/sedzia-lidia-swierdza-nierob-debilka-czy-przestepczyni-przyklad-leasing/

    http://pamietnikwindykatora.pl/2015/09/07/czy-prezes-so-w-katowicach-sedzia-jacek-gesiak-ma-spojrzenie-gada/

    http://pamietnikwindykatora.pl/2015/05/15/ostrzegam-przed-sedzia-magdalena-berczynska-brus-sad-rejonowy-w-kaliszu-v-wydzial-gospodarczy/

    http://pamietnikwindykatora.pl/2015/10/03/sedzia-barbara-musial-prezes-slup/

    Wystarczy chyba…

    A inni (niektórzy)? Może nie zrobili świństwa dlatego, że nie miał kto dać w łapę?

    admin

    26 Paź 15 10:51

Skomentuj