Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

„jak długo komornik dzwoni do drzwi”

skomentuj

Ktoś tytułowe wyrażenie wpisał w internetowej wyszukiwarce i trafił na tego bloga. Nie wierzycie, że ktoś mógłby o coś takiego zapytać? No to sobie zobaczcie poniżej… A jeszcze niżej wyjaśniam, dlaczego zainteresowałem się tym wyrażeniem.

zapytanie

Najpierw jednak odpowiedź na to ciekawe pytanie. No, komornik zawsze dzwoni dwa razy… Żartowałem. Z tego co mi wiadomo, w Kodeksie postępowania cywilnego ani w UoKSiE (Ustawa o Komornikach Sądowych i Egzekucji) nie określono jak długo komornik ma dzwonić do drzwi dłużnika jak i tego, czy ma się później zaczaić (udając, ze już poszedł sobie). OK, a teraz do sedna.

Myślę, że osoba która wpisała takie pytanie może być niemal całkowicie bezbronna i łatwowierna i komornik może z nią zrobić przysłowiowe wszystko, dopuszczając się przekroczenia uprawnień. I takich osób jest sporo; osób które podobnie mądre pytania wpisały w wyszukiwarkę co obserwowałem na przestrzeni lat. Komornik to może wyczuć i będzie delikatny i uprzejmy… 😉 . Raczej nie będzie surowy ani „chamski”; będzie owszem stanowczy ale nie będzie sam z siebie szczędził takiemu dłużnikowi „prawnych wyjaśnień” 😉 Może też na przykład najpierw „poufnie zwierzyć się” takiemu dłużnikowi, że jest tak zawalony pracą nad poważniejszymi sprawami, że tylko pro forma odbębnia wizytę żeby wierzyciel skargi na niego nie złożył… Po czym na przykład doda dłużnikowi a konkretniej powiedzmy że dłużniczce, że zgodnie z „nowelizacją” Kpc 😉 ma prawo zająć ten nowy laptop dziecka (na komunię od babci i dziadka dostało) w sąsiednim pokoju i że zasadniczo to szkoda, że cenniejszych rzeczy nie powynosili z domu, bo on nie miałby teraz roboty niepotrzebnej… A nie wpisać do protokołu widzianego przedmiotu boi się, bo różnie może być… Ale niech się (dalej mówi) dłużniczka nie martwi (tu np. spojrzy niby z pożądaniem na jej piersi jakie by nie były albo na jej tyłek ale nic nie zasugeruje, po prostu milisekundowe spojrzenie ale żeby to zauważyła…), bo on to załatwi tak, że ogłosi licytację ale licytacja nie odbędzie się a wierzycielowi powie, że nie było chętnych i sprawę się umorzy… 😉 Doda, że po prostu wie z doświadczenia, że 90% takich licytacji jest bezskutecznych i on po prostu nie chce tracić czasu… Po czym opchnie laptop w try miga… Zanim to jednak nastąpi, to biedna kobieta rozpowie w bloku, że trafiła na ludzkiego komornika albo że go zbajerowała… Zacznie biedna generalnie bardziej kołysać biodrami i w ogóle, wiecie… Ja pier…olę, aż mi się serce ścisnęło gdy tę fikcję snuję.

Oczywiście nie twierdzę, że dużo takich komorników jest, ale pewnie tu i ówdzie znajdzie się taki, w ten deseń. 😉 Na wszelki więc wypadek, nagrywaj dłużniku komornika, co mówi…

16/10/2015

Skomentuj