Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Kontrola z Urzędu Skarbowego, brak kasy fiskalnej i bezczelna księgowa

komentarzy 6

Ten niniejszy wpis usunąłem pierwotnie tuż po opublikowaniu, gdyż trwała wówczas kontrola i jakieś tam ryzyko istniało, że księgowa natrafi nań np. poprzez Google Alerts a mogłem od niej coś jeszcze potrzebować…  No, ale już po kontroli, więc wyciągnąłem go z kosza i publikuję ponownie, w wersji nie zmienionej. Zaczyna się poniżej, tak to było wtedy gdy pisałem:

Od 10 dni trwa kontrola skarbowa finansów mej już zlikwidowanej w czerwcu firmy. Wczoraj dzwoni do mnie księgowa – właścicielka biura rachunkowego które moją firmę obsługiwało i pyta, czy mogę prędko przyjechać do nich. Nie chce mówić przez telefon. zaniepokojony i wku…wiony przyjeżdżam. Księgowa mówi, że jest problem i to duży, że dzwoniła do niej z Urzędu Skarbowego urzędniczka przeprowadzająca kontrolę i powiedziała, że powinienem mieć kasę fiskalną do obsługi windykacyjnej klientów będących osobami prywatnymi, nie prowadzącymi działalności gospodarczej.

Nie przerywam księgowej, pozwalam się jej wygadać do końca… Mówi, że chodzi o te faktury z adnotacją „zapłacono gotówką”, że od jakiegoś czasu firmy windykacyjne też muszą mieć kasę fiskalną do ewidencjonowania wpłat od klientów nieprowadzących działalności gospodarczej. I że ten obowiązek powstaje po przekroczeniu w danym roku jakiejś kwoty łącznej transakcji z takimi osobami, i że ja w każdym roku przekroczyłem znacznie tę kwotę i powinienem mieć kasę fiskalną.

I że brak kasy fiskalnej to już nie wykroczenie ale przestępstwo skarbowe i kary są za to bardzo wysokie. Najniższa grzywna, mówi, to ze 14 tys. zł. a najwyższa, to aż boi się powiedzieć (zależy od stawki dziennej grzywny).

I (hahahahah 🙂 ) z pretensją do mnie, dlaczego nie monitorowałem sobie wzrostu tej sprzedaży (usług windykacyjnych) dla osób prywatnych. One, mówi, nie rozbijają bowiem sprzedaży na dla firm i dla osób prywatnych (hahahah 🙂 ). I że będę musiał zapłacić (hahahaha 🙂 ) karę, nic na to się nie poradzi. I że gdybym przed wszczęciem kontroli sam z siebie wyraził ku…wa „czynny żal” w skarbówce, to nie ukaraliby mnie.

To teraz ja do niej, że to „zapłacono gotówką” (na fakturze wszak zawsze) w przypadku tych klientów – osób prywatnych, to w rzeczywistości przelew na moje konto bezpośrednio od dłużnika albo od komornika i wówczas ja, wystawiając fakturę VAT (firmie albo osobie), piszę właśnie „zapłacono gotówką” przesyłając zarazem na konto klienta odzyskane dlań pieniądze, pomniejszone o moją prowizję. Prowizja jest wpisana na fakturze i że „zapłacono gotówką”. I że to prawidłowo, bo już kiedyś miałem kontrolę i urzędniczka powiedziała, że tak jest OK.

Aliści księgowa już z pyskiem 🙂 że to nie ma znaczenia, że przepisy mówią jasno, że do sprzedaży osobom prywatnych ma być ewidencja na kasie fiskalnej (wydruk jak w spożywczaku dopina się do faktury).

Ja rozmawiam z nią bez emocji, bo przecie wiem o tym, że jak już, to nie ja tylko ona beknie za to 😉 . No bo jak, to niby np. należny VAT albo podatek dochodowy też miałem sam se monitorować mając z nią podpisaną umowę na obsługę i płacąc co miesiąc jej? 😉 Znaczy się, dla mnie jest to logiczne, że tak być powinno, ale jak jest to nie wiem. Może mimo tego mnie ukaraliby a ja musiałbym od niej ściągać tę karę w ramach odszkodowania? Chwila, poszperam w internecie. No tak ku…wa, pięknie. Musiałbym ta grzywnę zapłacić i dopiero później od niej ściągać tę kasę, jak widzę po wstępach artykułów znalezionych w tym temacie. Ja pier…olę, ale gó…no. Proces o zadośćuczynienie trwałby zapewne latami a pani księgowa w międzyczasie ukryłaby majątek. To jest chory kraj, ku…wa… Co? Tak, wiem biura rachunkowe mają obowiązek bycia ubezpieczonym od odpowiedzialności cywilnej ale tylko do 10 tys. euro (wymagane minimum) a poza tym wiesz… OC dla kierowców też jest obowiązkowe a ile mętów jeździ bez OC… No ale ku…wa, przecież brak kasy fiskalnej (zakładając hipotetycznie, że jest wymagana) nie spowodował zaniżenia należnego podatku… No i owe rzekome przestępstwo nie zostałoby celowo przeze mnie popełnione tylko przez nieuctwo / lenistwo księgowej, to jakie to moje przestępstwo? Już o tym jednak nie chce mi się szukać w internecie.

Nie powiedziałem jej tego jednak tylko to, żebyśmy może jednak każde z nas sprawdziło, czy aby na pewno jest wymagana kasa fiskalna w takiej sytuacji.

Ledwo zdążyłem do domu dojechać i już znowu dzwoni i z ulgą mówi, że miałem rację, że sprawdziła, w przepisach czy tam ku…wa w jakimś w orzecznictwie, w interpretacji indywidualnej, że kasa fiskalna w takiej sytuacji nie jest wymagana…

P.S. Takie zachowania w Sosnowcu (w regionie) to (niemal) standard, w niektórych innych zawodach (prawnicy, policjanci…). Przynajmniej ja mam takie spostrzeżenia. Spier…alam stąd niedługo, nad jezioro, do lasu mieszkać. Aha, pisząc w nawiasie wyżej o prawnikach, mam też sędziów na myśli.

Zapisz

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 2 Ocena średnia: 5]

30/09/2015

kategoria: podatki

Komentarze do 'Kontrola z Urzędu Skarbowego, brak kasy fiskalnej i bezczelna księgowa'

Subscribe to comments with RSS

  1. cytując klasyka miro: dziki kraj… 🙂

    ryszard ochódzki

    30 Wrz 15 17:23

  2. Dwie uwagi – po pierwsze ty sprawdź co tam w tej umowie z księgową miałeś – bo zapewne nie było to jakieś doradztwo prawne, tylko „my tu panu wpiszemy do KPiR to co pan nam doniesie” i żadnego obowiązku podatkowego consierge tam nie było.
    Po drugie – żeś chłopie i tak dał ciała z tymi sposobami płatności. Raz, że trzeba było nic nie wpisywać (nie potrzeba sposobu płatności na FV), dwa, że teraz klient powie: zapłaciłem za FV gotówką (dowód: faktura), drugi raz żeś potrącił z wierzytelności, oddaj jedną zapłatę niesłusznie pobraną.

    Lech (remitent.pl)

    30 Wrz 15 18:03

  3. Umowa o prowadzenie ksiąg rachunkowych czy tam księgowości, nie chce mi się szukać. A to oznacza, że ma prowadzić, ma obliczać należny podatek i wskazywać mi powstanie obowiązków podatkowych, co to też robiła, podobnie jak informowała np. o zmianach w wysokości stawek ZUS. A zatem skoro w pewnym momencie, od osiągnięcia jakiegoś poziomu obrotu miała być kupiona kasa fiskalna (gdybym żywą gotówkę inkasował, co jednak nie miało miejsca) to powinna to wyłowić i poinformować mnie o konieczności zainstalowania kasy fiskalnej. A nie że ona „tylko trochę” księgowość mi prowadzi.

    Gdzie tam, wpłynęła od dłużnika a nie od klienta należność to sprawa jasna – otrzymałem zapłatę w gotówce i przesłałem pomniejszona należność klientowi. I wystawiłem fakturę z wiadomą adnotacją.

    admin

    30 Wrz 15 18:55

  4. Kiedyś Tobie wskazywałem różnicę pomiędzy zwykła księgową a doradcą podatkowym, poszperaj a odpowiedź znajdziesz

    Anonim

    1 Paź 15 10:03

  5. Odpowiedź na co? Odpowiedzią na to, ze powinna pilnować obowiązku wprowadzenia kasy fiskalnej jest umowa i jej wykonywanie (jeśli zapisy w umowie są nieprecyzyjne) – zgodny zamiar stron. Przysyłała mi maile ile ZUS, jaki VAT, jaki dochodowy do zapłaty, to i powinna mnie poinformować o tym, że obrót osiągnął poziom zobowiązujący do zainstalowania kasy fiskalnej. Na szczęście jak wiemy, mnie to nie dotyczyło z powodu bezgotówkowego obrotu tak naprawdę ale jak widać ona o tym nie wiedziała. I gdyby taki obowiązek faktycznie powstał, to nie uprzedziłaby mnie o tym. Ona powiedziała „bo my nie rozbijamy sprzedaży” – a to trzeba było rozbijać, a nie że ona „tylko niektórymi aspektami prowadzenia ksiąg się zajmuje”.

    admin

    1 Paź 15 10:30

  6. Wychodzi zatem, że do windykacji to najlepiej mieć 3 łysych z pałami, bo takich nikt nie będzie pytał czy mają kasę fiskalną.

    Mike

    13 Paź 15 12:22

Skomentuj