Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Dlaczego dotąd nie wprowadzono prawa jako przedmiotu w szkołach?

komentarzy 10

Wiele lat temu ukończyłem szkołę podstawową i średnią. Podejrzewam jednak, że do dziś uczniowie zmuszeni są programem przyswajać różne arcy nieważne rzeczy na przykład z biologii, geografii, historii… A prawa jak nie było tak dalej nie ma ani w szkole podstawowej ani w szkole średniej.

Nieznajomość daty ukończenia budowy Wielkiego Muru w Chile – jedynej budowli na Ziemi widocznej z Marsa chyba nikomu nie zaszkodzi w życiu, poza tymi, którzy wybiorą się na studia historyczne (OK, oni niech się dowiedzą i zapamiętają). Jak i data lądowania pierwszego człowieka bez skafandra na Marsie – na ch..j nam to wykuć? Ba, nawet okres trwania ciąży u kury ch…j mnie obchodzi i nieznajomość nie zaszkodzi. A jednak stresują w szkołach uczniów każąc się uczyć takich i innych pierdół.

A tymczasem, nieznajomość prawa szkodzi – któż nie słyszał tej maksymy? Najczęściej przeciętemu człowiekowi nieznajomość prawa szkodzi – grozi podejmowaniem złych decyzji, padaniem ofiarą różnych ignorantów, cwaniaków i przestępców (także albo przede wszystkim tych na urzędzie).

Kosztuje też nieznajomość prawa tym, że po płatną pomoc zwracamy się do prawników pośród których nietrudno trafić na niedouczonych i naciągaczy (nie pomoże Ci albo/i przepłacisz, w tym za nic nie dające czynności) zamiast rzetelnie samodzielnie poprowadzić własną sprawę. Nie bez znaczenia (kolosalnego znaczenia) jest i to, że niedouczeni, złośliwi, skorumpowani degeneraci w sędziowskich togach generalnie przed pełnomocnikami (radcami prawnymi, adwokatami) moresu nie czują. Pan / pani mecenas zaciśnie zęby, schleje się z wściekłości bezsilnej ale właśnie – nie wniesie skargi na sędziego, nie upubliczni przekrętu. gdyby bowiem tak zrobił, to prawdopodobnie byłby nieformalnie skończony w swym zawodzie, w efekcie „solidarności” klanowo – korporacyjnej sędziów i innych prawników. A mnie albo Tobie to zwisa, więc co robimy wówczas? Ano „jatkę”.

Uwierzcie mi też, że prawo, stosowanie prawa uczy logicznego myślenia (uczyłoby uczniów) nie mniej niż matematyka o której tak się mówi. Ba, o wiele bardziej, moim zdaniem.

Komu ku…wa zatem zależy na tym, abyśmy byli ciemni, abyśmy w byle gów…ianej sprawie płacili prawnikom (w tym łapówki dla sędziów) i aby półgłówki / przestępcy w sędziowskich togach mogli dalej czuć się bezkarnie? To pytanie – odpowiedź albo retoryczne, jak kto woli.

23/07/2015

kategoria: prawnicy,sędziowie

Komentarze do 'Dlaczego dotąd nie wprowadzono prawa jako przedmiotu w szkołach?'

Subscribe to comments with RSS

  1. Ludzie mają duży problem z przyswojeniem sobie 10 przykazań (jedyna ustawa, która od zarania dziejów nie była przedmiotem nowelizacji) a zakładaż że dwie godziny pseudoprawniczego WOSU ma coś w społeczeństwie zmienić, i czego się te dzieci mają uczyć zasad prawny czy może procedury nadawania kluzuli wykonalności a na ch… im to

    A takimi wpisami jak powyżej utwierdzasz domorosłych filozofów, co się na wszystkim lepiej znają, że tylko jak se będzie jeden z drugim sam naprawiał samochód, sam sobie sprawy w sądach prowadził, sam się leczył… to będzie lepiej. A skutek takiego podejścia jest taki, że wylewają później swoje żale w necie jakie to sądy niesprawiedliwe, jakie kumoterstwo, jaka kliaka, a jeden z drugim popłynął na tym że odpisu dla drugiej strony nie załączył do pozwu, a wezwanie z sądu zlekceważył bo przecież sąd przekupny a zły.

    Doradco drogi trochę dystansu, rzetelności i pokory…

    Pozdrawiam

    pf

    23 Lip 15 15:47

  2. To chyba masz doświadczenia ze szkoły specjalnej. W mojej podstawowej szkole i w liceum nikt nie miał problemów ze znajomością 10 przykazań.

    Na ch…j wiedza o klauzuli wykonalności? I o sporządzeniu banalnego pozwu w sprawie zapłaty pożyczki i faktury też, jak mniemam, na ch…j? Pewnie, lepiej żeby prawnikowi zapłacił np. 2400 zł. zastępstwa procesowego za podmianę danych w gotowcu.

    Naprawa samochodu i leczenie się to często konieczność posiadania sprzętu a w prawie nie.

    Idąc Twoim tokiem rozumowania można by stwierdzić, że i na prawo jazdy lepiej nie zdawać, tylko autobusami i taksówkami jeździć – z zawodowcami za kierownicą.

    Nie rób z Polaków cymbałów bo zapewne większość z nich mierzy zamiary na możliwości i znając prawo ze szkoły, wiedząc, że jest dla każdego lepiej poprowadziłaby swoją sprawę (bardziej zaangażowałaby się w nią) niż wynajęty prawnik – hurtownik.

    admin

    23 Lip 15 17:36

  3. Adminie nawet nie wiesz, ale sam masz problem z 10 przykazaniami, bo te z katechizmu to kłamstwo i na tym kłamstwie zbudowane jest prawo, które nie jest prawem Bożym. Problem pojawił się już w zarodku i uczenie przykazań niezgodnych z Biblią, to tak samo uczenie prawa karnego z podręcznika przyrody. (humaniści z 3 zdań napiszą doktorat na 200 stron).
    Co do oceny Polaków nie mam zamiaru nikogo obrażać, ale to czego się uczą np. na religii bardzo daleko odbiega od tego co uczy Biblia, a przecież nasz kraj jest w większości katolicki, tylko pytanie czy ktoś to sprawdził czy ta nauka od odpowiedniego nauczyciela. U nas przyjmuje się, że jak ktoś z autorytetem coś mówi, to jest to prawda i nikt tego nie bada.
    Sam osobiście ponieważ interesuję się teologią wysłałem do kilkunastu parafii pytania na dane tematy i nikt mi nie odpisał, to tylko świadczy o tym, że ci ludzie nie wiedzą czego uczą! Z reszta warto posłuchać:

    http://www.youtube.com/watch?v=0Q9UubdgZCs

    Dzieci w szkole powinny być uczone samodzielnego myślenia, a nie wkuwania pamięciówki, która prowadzi do zapominania zdobytej wiedzy.
    Cały system edukacyjny to jakaś masakra dzieci powinny uczyć się ekonomi, prawa, pierwszej pomocy, taktyki wojennej i wiele innych rzeczy – PRAKTYCZNYCH!.
    Niestety program nauczania i samo nauczanie jest tak skonstruowane, że ucząc się 10 lat angielskiego większość tylko potrafi się przedstawić i nic więcej, to pokazuje poziom edukacji w Polsce.

    Pozdrawiam,
    Krav

    Krav

    24 Lip 15 08:23

  4. Co do 10 przykazań to chodzi o przyswojenie a nie o stosowanie się. Nie ja pierwszy wspomniałem o tych w tym wątku tylko odniosłem się.

    admin

    24 Lip 15 08:59

  5. stary, prawnicy miewają problemy ze znajomością tematu a ty chcesz by dzieci uczono prawa.
    co najwyżej jakieś drobne podstawy z ogólnych dziedzin aby człowiek nie dał się w ch…ja zrobić i wiedział do kogo pójść.

    idąc tym tropem wątku – dlaczego nie nauczać wszystkich np. wycinania wyrostka czy przeszczepu nerki…

    ryszard ochódzki

    24 Lip 15 14:20

  6. W prawie są mniej (zupełnie nie) skomplikowane tematy i bardziej (bardzo). Nie postuluję tego, aby uczyć wszystkiego. A jak prawnik ma problem ze znajomością tematu, to znaczy, że jest nieukiem albo / i alkoholikiem tudzież załatwia w sądach sprawy znając sędziów, czyli wręczaniem korzyści majątkowych.

    Podałem przykład we wcześniejszym komentarzu: prostego pozwu, który każdy sam powinien napisać po czym wiedzieć, iż potrzebna jeszcze klauzula wykonalności a następnie kieruje się sprawę do komornika. Niestety, mnóstwo osób nawet tego nie wie, co dalej „się robi” z wyrokiem prawomocnym.

    Oczywiście pozwany może wnieść od nakazu zapłaty sprzeciw i teraz niech sobie oceni powód, czy sam podoła w procesie, czy może sprzeciw jest na tyle trudnym, że jednak lepiej udać się do zawodowego prawnika. Najczęściej jednak sprzeciwy (i to prze prawników pisane), to bzdety z którymi człowiek który miał w szkołach prawa tyle co jest historii albo biologi, bez problemu sobie poradzi.

    Oczywiście nie chodzi tylko o pozwy, dziedzin, sytuacji w życiu w których znajomość podstaw prawa jest konieczna, jest mnóstwo. Ja znam branże wierzytelności więc jednak znowu przykład z tej branży. Weksel – ludzi nie zdają sobie z tego sprawy, że taki dokument nie zabezpieczy im pożyczki, myślą że nie wiadomo co to jest ale że coś, co na pieniądze jakoś wymienić można… Tak trudno byłoby przekazać w szkole, że tak nie jest i że zabezpiecza tak naprawdę tylko zastaw albo hipoteka albo poręczenie? Tak trudno byłoby nauczyć się, że zabezpieczenia hipotecznego dokonuje się u notariusza a nie na kartce papieru w której pożyczkobiorca podpisze się pod tekstem „daję zabezpieczenie w postaci mojego mieszkania”? To są PODSTAWY które pozwalają uniknąć strat, takich podstaw w innych dziedzinach prawa jest mnóstwo też.

    Do operacji wyrostka robaczkowego potrzebny jest sprzęt i warunki sterylne, znieczulenie które też trzeba wiedzieć jak zastosować. I wiedza praktyczna (trening na zwłokach, obserwacja prawdziwej operacji itp.), brak odruchu wymiotnego i niesłabnięcie na widok wnętrzności… Do zastosowania prawa nie jest to potrzebne.

    admin

    24 Lip 15 14:39

  7. A ja tam pamiętam, że Wielki Mur to w Chinach a nie w Chile 😉
    Wystarczy, żeby szkoła uczyła myśleć, analizować i wyciągać wnioski a nie rozwiązywać zadania z odpowiedziami z klucza!

    anna

    24 Lip 15 14:55

  8. Aniu, przecież Chiny to prowincja Chile…

    admin

    24 Lip 15 21:51

  9. za dużo tego wina z chile 😀

    ryszard ochódzki

    25 Lip 15 19:02

  10. A to musiałam przysnąć na lekcji jak mówili o 23 czy tam 24 prowincji 😉

    Anna

    25 Lip 15 20:35

Skomentuj