Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Gdy dawno temu „walczyłem z korporacjami”, czyli nic nie pracuj nawet w domu będąc, na zwolnieniu lekarskim.

komentarzy 12

Tak sobie winko popijam i rozmyślam nad czasami przełomu XX i XXI wieku kiedy to „walczyłem z korporacjami”. W sumie chyba w 10 pracowałem. Wszędzie krótko. 😉 Służbowy samochód zachodni (w wielu wypadkach brand new), benzyny też się sporo wygospodarowało dla taty i brata, a z funduszy reprezentacyjnych najedliśmy się nieraz tak w dobrych restauracjach, że chodzić nie mogliśmy. 😉 A gdy raz dostaliśmy jako przedstawiciele medyczni różne gadżety do rozdawania w służbie zdrowia, to ja swoje sprzedałem na targu (giełdzie samochodowej) w Mysłowicach, zostawiwszy co nieco dla rodziny i znajomych którym to rozdawałem. No co, ku…wa? Miałem lekarzy korumpować tak jak sobie życzyła korporacja? A i na ryby nieraz się pojechało służbowym wózkiem, po bezdrożach, szybko, kiedy to w tym czasie powinienem śmigać po szpitalach, przychodniach. A dopołudniowe „służbowe” wizyty na pływalni oraz na salce treningowej to był niemal codzienny standard.

Do rzeczy jednak. Zawsze wyczułem pismo nosem i rozchorowałem się akurat i „poszedłem na L4”. Pamiętam jak w jednej z korporacji szef przez telefon powiedział mi, że mnie zwalnia a ja mu na to, że dopiero jak wyzdrowieję. 😉 Po jakimś czasie usilnie prosili mnie, abym jakąś bzdurną rzecz z domu zrobił, wysłał bodaj faks czy mail z jakimś bzdurnym zestawieniem któremu oni nadali oficjalnie wobec mnie rangę arcyważnej rzeczy. Nie jestem prawnikiem z wykształcenia ale już wtedy (zanim zacząłem zajmować się windykacją) skapnąłem się iż jest to prowokacja; wyślę im to zestawienie a oni zwolnią mnie stwierdziwszy, że wznowiłem pracę mimo iż zwolnienie lekarskie jeszcze nie skończyło się. Nigdy nie pytałem o to prawnika, czy ta sztuczka byłaby skuteczna ale jestem pewien, że tak.

Konkludując zatem: jeżeli wyczuwszy / dowiedziawszy się, że chcą Cię zwolnić rozchorowałeś się (ze stresu oczywiście – ponoć odporność organizmu spada wówczas 😉 ) i lekarz dał Ci L4, to nie pracuj nawet w domu, nie wykonuj żadnych czynności żeby pretekstu im nie dać.

07/05/2015

kategoria: społeczeństwo

Komentarze do 'Gdy dawno temu „walczyłem z korporacjami”, czyli nic nie pracuj nawet w domu będąc, na zwolnieniu lekarskim.'

Subscribe to comments with RSS

  1. I tak otwarcie się do tego powyżej przyznajesz, nie bacząc, że znaleźć Twoje dane na podstawie chociażby tego bloga to 2 min googlania?

    Mike

    7 maja 15 18:45

  2. Przedawnienie karalności… A może tylko się zgrywam, prowokuję? 😉

    admin

    7 maja 15 19:14

  3. Mogło być to oszustwo. 15 letnie przedawnienie.

    Dawid

    7 maja 15 21:12

  4. No to w zarówno jednym jak i drugim przypadku wychodzisz na niewiarygodnego jako prowadzący tego bloga, o tej tematyce.
    Czasem właśnie widzę, że dasz temat totalnie z dupy, że próbuję go do czegoś przypiąć i nie jestem w stanie. Tak też jest w tym przypadku.

    Mike

    8 maja 15 09:06

  5. Dlaczego wychodzę na niewiarygodnego? Szczerze wyznałem, ze ponad 15 lat temu „dymałem” korporacje. A na blogu argumentuję i dowodzę różne rzeczy, trafnie (w większości przypadków) radzę czego nikt nie może zakwestionować, pieniędzy za to nie biorę.

    Karalność przedawniona a jakby nie była przedawniona, to mógłbym właśnie wybronić się, że prowokowałem, żartowałem. Śladów nie ma.

    Ileż można cały czas pisać o windykacji albo o kredytach? Ten wpis też jest o finansach – porada dla zagrożonych zwolnieniem z pracy, aby będąc na L4 nie dali pretekstu do zwolnienia ich a tym samym do utraty źródła dochodów.

    admin

    8 maja 15 09:43

  6. P.S. Nie twierdzę, że robiłem dobrze „dymając” korporacje. Musiałem to z siebie wyrzucić. 😉

    admin

    8 maja 15 09:52

  7. Ja rozumiem, że sprawa jest już stara. Nie jestem też donosicielem, żebym w ogóle się tym interesował od tej strony. Słowem – mam to gdzieś. Ale po prostu wydaje mi się, że z moralnego punktu widzenia jest pewien kurs kolizyjny pomiędzy pomiędzy Doradcą w zakresie prawa, finansów (co sam często czytam, bo mi się przydaje), byłym windykatorem, a pospolitym cwaniaczkiem, który dyma ile wlezie pracodawcę na paliwie, obiadach i jeszcze dyma w tym momencie na L4. Tak trochę Twój przekaz słabnie po tym wyznaniu i nie wiem czy pozostali wierni czytelnicy (a za takiego się uważam, blisko od 3 lat) również podobnie nie stwierdzą.

    Mike

    8 maja 15 12:12

  8. Zdając sobie z tego sprawę, że niektórym osobom nie spodoba się to, mimo tego zdecydowałem się na przekazanie tej informacji. Dzisiaj tak nie postępowałbym ale szczerze mówiąc, to nie bardzo się tego wstydzę (co zresztą widać skoro o tym napisałem). Szczerze, to myślę, że bardzo mało jest osób które nie są takimi podobnymi cwaniaczkami. Ludzie z natury są kombinatorami.

    admin

    8 maja 15 15:22

  9. Oj tam, oj tam, każdy coś tam na sumieniu ma, nie znam osoby, która gdziekolwiek by pracowała a miałby możliwości sobie pracę umilić lub „zrobić lżejszą” nie skorzystałaby z tego. Co to za wielkie oszustwa iść na obiad w godzinach pracy albo rano na basem, przecież w tym basenie 5 godzin nie pływał. Sam pracowałem jako PH i w tej pracy każdy ma z regóły nienormowany czas pracy, ile razy do klienta musiałem jeździć np. o 20:00 bo inaczej mu nie pasowało a to już było poza godzinami pracy jeśli zaczynałem od 9:00 pracować. W ciągu dnia zawsze na coś godzinę się ujmie a w innym dniu dołoży. A ile razy korporacje dymają pracowników o tym się już nie mówi a to jest temat rzeka… Miał mozliwość to skorzystał z L4 i tyle, nie popełnił przestępstwa, akurat zachorował, więc należało mu się. Jestem pewien, że gdyby korporacja mogła na pracowniku zarobić wykorzystując jakieś obejścia prawne to natychmiast by to zrobiła nie patrząc na to cyz to moralne czy nie.

    wierzyciel

    8 maja 15 15:22

  10. Tylko jednej pani 😉 ordynator dałem kilka kremów. I co powiedziała? Ano, że przedstawiciel który był przede mną nigdy jej nic nie dał. A ten przedstawiciel to był podobno super przedstawiciel który kilka lat tam pracował. też dostawał gadżety dla lekarzy. No i co? Wskazuje wszystko na to, że brał dla siebie.

    admin

    8 maja 15 15:52

  11. Każdy gadżety bierze dla siebie jak dostaje, taka jest prawda, tym bardziej, że jeśli nie dostaje mega dużo to rozda po rodzinie, znajomych, sobie zostawi i nie ma. Każdy tak robi a ten, kto tak nie robi to po prostu nie ma okazji i nikt mi nie wmówi, że jest tak zajebiście moralny, że sam by nie wziął fajnych gadżetów tylko dał klientom.

    wierzyciel

    8 maja 15 18:58

  12. Zgadza się. Nie ma okazji albo boi się zatrzymać dla siebie. Albo liczy na to, że jak da to więcej sprzeda i mu się to opłaci (prowizja od sprzedaży).

    admin

    8 maja 15 19:02

Skomentuj