Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Zeznań wiarygodność po pouczeniu o karze za fałszywe ich składanie

skomentuj

Do podjęcia tego tematu pobudził mnie komentarz jednego z Użytkowników w poprzednim wątku. Czy jest wysokie ryzyko tego, że sąd da wiarę zeznaniom przykładowo pracownikom powoda? Moim zdaniem, (absolutnie) nie powinien, bo przecież pozostają w wiadomej zależności od powoda – pracodawcy. A rynek pracy w Polsce jest jaki jest, wiadomo. Próbuję właśnie wczuć się w rolę pracownika którego pracodawca powołuje w charakterze świadka, żebym skłamał jak widziałem, że np. towar jest wydawany. Nie musiałem widzieć szczegółów, ot niby słyszałem jak szef mówi, że X po towar przyjechał i „Panie Robercie, proszę przenieść skrzynkę, ja z Panem X osobiście załatwię formalności, bo jeszcze chciałem z nim pogadać.”. Do tego mnie szef namawia. Nie mówi, że mnie zwolni albo zablokuje „ścieżkę awansu” jak nie zeznam tak, jak mnie „poucza” ale przecież to na swój sposób logiczne, że zaszkodzę sobie. Teraz może ktoś sobie pomyśli „nagraj go”. No, jak skoro znienacka mnie o tym zagadał, co, mam manipulować w jego obecności przy telefonie? Przecież facet który firmę prowadzi i dochrapał się pracownika nie jest debilem. A po za tym, co mi to dałoby, jak to wykorzystam.

Jak więc postąpię? Ano poproszę szefa o chwilę do namysłu, bo (powiem mu to), muszę przeanalizować, czy czymś ryzykuję, czy sąd albo strona przeciwna (pełnomocnik) tudzież prokurator może mnie czymś zdemaskować. A szef patrzy jak ja myślę i się uśmiecha, bo cieszy się, ze ma myślącego pracownika który właśnie analizuje, który jest mu oddany. „OK szefie, działajmy” i uścisk ręki szefa, podwyżka, awans w perspektywie a przynajmniej większe zaufanie i niemal gwarancja zachowania posady.

Kiedyś jeden prokurator do mnie (nota bene bardzo ludzki, przystępny facet). „No Panie Robercie, jak mi dłużniczka po pouczeniu o odpowiedzialności karnej zeznała tak,to ja nie mam podstaw jej nie wierzyć”. Młody facet, chyba świeżo upieczony prokurator zdarzało mu się powiedzieć zamiast „tylko że” to „ino, że”. Chyba Rybnik albo Żory albo Pszczyna albo inny Śląsk już, nie pamiętam.

Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na ten temat.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

28/02/2015

kategoria: świadek

Skomentuj