Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

O „pustych” przesyłkach do sądu czyli co za „ulga” – nie jestem paranoikiem!

komentarze 23

Od dawna już, gdy sprawę w sądzie przegram z dłużnikiem i wyrok jest w mej ocenie skandaliczny, to wysyłam dwa wnioski o uzasadnienie wyroku, w osobnych kopertach. Gdy w sprawie mam pełnomocnika to też wysyłam wiedząc, że i on wysyła. Aż się ostatnio zdziwił dowiedziawszy się o tym, że ja też wniosek o doręczenie uzasadnienia wyroku wysłałem (zgadało się o tym gdy przez prawie dwa miesiące od wysłania wniosków uzasadnienia nie otrzymaliśmy). Napisałem pełnomocnikowi (dokładnie: radcy prawnemu) bez ogórek, że jak dwa wnioski o uzasadnienie sędzia otrzyma, to z pewnością nie będzie aż tak bezczelna żeby twierdzić, iż obie koperty były puste.

Później jednak zacząłem się zastanawiać, czy nawet największy degenerat / degeneratka ważyłaby się na to, aby odpisać, że koperta była rzekomo pusta. No bo zastanówmy się… Piszę wniosek, drukuję, podpisuję i dopiero wtedy biorę kopertę i adresuję. Wy też, nie? No, OK, załóżmy że jestem danego dnia bardzo roztargniony, że zaklejam kopertę nie wsunąwszy do niej wniosku. No ale wniosek wala się na biurku, tak? No nie sposób go nie zauważyć. Poza tym, koperta pusta jakaś taka wiotka jest, trochę przezroczysta i podając na poczcie przesyłkę zauważyłbym że coś jest nie tak. Pani w okienku chyba też i może, pozytywnie nastawioną będąc, zwróciłaby mi na to uwagę.

Ostatecznie doszedłem więc do nomen omen wniosku takiego, że żaden sędzia nie odważyłby się na taki numer (i że niezauważenie takiej faktycznej pomyłki jest niemożliwe) i że mi zaczyna odpier…alać. Chyba rozumiecie więc jak bardzo mi „ulżyło”, gdy wczoraj wpadłem w internecie na wpis pt. Sędzi Katarzyny Banko sposób na prawomocny wyrok? 😉

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

17/02/2015

kategoria: sędziowie

Komentarze do 'O „pustych” przesyłkach do sądu czyli co za „ulga” – nie jestem paranoikiem!'

Subscribe to comments with RSS

  1. Pomijając już kiepską wiarygodność tej strony, to wylewający żale nie twierdzi, że pełnomocnik mu wysłał prośbę o uzasadnienie, a sędzia mu pismo schowała, tylko że rzeczywiście pełnomocnik dał ciała, a sąd go o tym szybko nie poinformował. Zarzucanie, że sąd się komunikuje pocztą, podczas gdy takie są właśnie przepisy, jak również to, że pisma są przedstawiane sędziemu nie natychmiast jest niedorzeczne w tym przypadku. Tak więc nie jest to „sposób na wyrok” tylko „efekt korzystania z kiepskiego pełnomocnika”, co zresztą nie dziwi, bo nikt normalny jakiegoś pieniacza nie ma ochoty obsługiwać.

    Lech | blog o wekslach

    17 Lut 15 07:59

  2. Tzn. czyja wiarygodność jest kiepska? Autor słusznie daje do zrozumienia, że owa pusta przesyłka była tylko rzekomo pustą.

    Nawet nie wiemy, czy to przypadkiem nie sam pełnomocnik dal cynk do tego portalu…

    OK, sąd komunikuje się pocztą, telefonować nie ma obowiązku, ale ile czasu upłynęło aż raczył wysłać pismo informujące o pustej przesyłce. To o to chodzi formalnie.

    Ja tam uważam, że pełnomocnik wysłał pismo, co uprawdopodobnione jest w moim wpisie 😉 a jak rzekomego pieniacza nie ma ochoty obsługiwać, to normalne że zaciska zęby i działa dalej a w przyszłości zlecenia nie przyjmie a nie że ze złości pustą kopertę wysyła żeby jeszcze bardziej wkurzyć pieniacza… Litości.

    admin

    17 Lut 15 09:01

  3. P.S. Aha, o wiarygodność portalu Ci idzie. Nie wiem jaka jest generalnie wiarygodność ale w tym przypadku mamy zdjęcia z akt które chyba nie zostały sfałszowane.

    admin

    17 Lut 15 09:54

  4. Moja rada jest prosta. Proponuję zakupić koperty różnego rodzaju z tzw „oknem” na adres.Wtedy jest pewność że w środku znajduje się przesyłka.

    J

    17 Lut 15 19:26

  5. Rzeczywiście, to niezawodny sposób. Bez kartki w środku nie będzie adresu i poczta nie przyjmie. A skoro doszła do sądu, to w środku musiała być kartka.

    admin

    17 Lut 15 19:52

  6. To żaden dowód, mogła być tylko kartka z adresem. Tu działa tylko „metoda PJO” – napisanie pisma i sklejenie go „w kopertę”.

    Lech | blog o wekslach

    17 Lut 15 20:39

  7. To, że ktoś włożył do koperty pustą kartkę z adresem sądu, już jest bardzo mało prawdopodobne ale OK., niech dają tą kartę do ekspertyzy i się okaże, czy pisana była na drukarce wnioskodawcy czy w sądzie.

    admin

    17 Lut 15 21:17

  8. Co jak co, ale dość kuriozalnie brzmi teza, że w sądzie preparuje się puste kartki zawierające jedynie adres.
    To już zakrawa o kpinę.

    Mike

    18 Lut 15 09:50

  9. Na kpinę to zakrawa to, co sądy a konkretnie sędziwie wyprawiają. Akurat takiej sytuacji jak opisana, to nie miałem ale spotkałem się z takimi numerami ze strony złośliwych / skorumpowanych sędziów, że nie zdziwił mnie ten przypadek z rzekomo pustą kopertą. Zresztą, jak wynika z treści mojego wpisu, brałem to od dawna pod uwagę.

    admin

    18 Lut 15 09:54

  10. Tyle że tu historia się kupy nie trzyma. To nie sędzia otwiera pocztę.

    Lech | blog o wekslach

    18 Lut 15 09:56

  11. hehehehe. 😉 Ależ oczywiście, referentka czy tam protokolantka to zrobiła z własnej inicjatywy. To ona bowiem wyrok wydała, i musiałaby uzasadnienie pisać. 😉 hehehehe

    admin

    18 Lut 15 10:07

  12. Nawet nie referentka, ani protokolantka, tylko pani na biurze podawczym. Generalne pół sądu by trzeba było przekabacić, nie opłaca się dla samego niepisania uzasadnienia.

    Lech | blog o wekslach

    18 Lut 15 10:39

  13. Przesyłka – koperta z oznaczeniem wydziału sądu otwierana jest w biurze podawczym? Wydaje mi się, że w wydziale. A jeśli nawet w biurze podawczym, to zapewne pracują tam zaufani ludzie…

    Ja oczywiście nie wiem, jak było, nie znam sędzi Katarzyny Banko i nie oskarżam jej zdecydowanie. Gdyby jednak ktoś zapytał mnie, co „obstawiam” to właśnie celowe działanie sędzi niż faktyczne wysłanie pustej koperty albo winę tylko referentki, protokolantki czy sekretarki sądu (w biurze podawczym bądź w wydziale).

    admin

    18 Lut 15 10:50

  14. Twoje obstawianie się kupy nie trzyma – już pisałem – sędzia nie otwiera korespondencji.

    Lech | blog o wekslach

    18 Lut 15 10:54

  15. A odpisałem Ci na ten argument ale nie ma problemu, mogę to ująć dosadniej. Otóż protokolantka zrobi to, co każe jej sędzia. Ba, sędzia w razie czego zezna, że protokolantka otworzyła kopertę w jej obecności i rzeczywiście nic tam nie było.

    admin

    18 Lut 15 10:59

  16. Ojej, ile razy mam powtarzać – przecież listów nie otwiera się na rozprawie, więc o jakiej protokolantce mówisz? Wymyślasz spiski jakbyś nigdy w sądzie nie był 🙂

    Lech | blog o wekslach

    18 Lut 15 11:02

  17. Ojej, no to referentka, pomyliło mi się. Jak zwał, tak zwał. – pracownica sądu po prostu.

    admin

    18 Lut 15 11:13

  18. No to pisałem, że pół sądu trzeba w to zaangażować – tę co otwierała na biurze podawczym, jej koleżanki obok, pomijając już łaskawie brak motywu działania tychże. Absurd, nawet nieciekawy do teoretycznego rozważania 🙂

    Lech | blog o wekslach

    18 Lut 15 11:16

  19. Absurdem jest wierzyć w to, że radca nie wsunął wniosku do koperty albo że nie zauważył tego że nie wsunął choćby na przykład po trzech dniach (i nie wysłał jeszcze raz).

    Tam nikogo nie trzeba przekabacać moim zdaniem, są to zaufani, „solidarni” ludzie. Wystarczy kontakt sędzia – osoba z biura podawczego.

    Ja miałem przypadek zmiany – sfałszowania protokołu, mój prawnik w innej sprawie też. O innych przekrętach nawet teraz nie chcę pisać, przyjdzie niebawem na to czas.

    Temat staje się w tym momencie niemerytoryczny – Ty uważasz, że nie ma takiej solidarnej zgnilizny a ja uważam że jest. Możemy teraz tylko przekrzykiwać się a to nie ma sensu.

    admin

    18 Lut 15 11:22

  20. Lechu, a dlaczego według Ciebie tamta strona ma kiepską wiarygodność?

    admin

    19 Lut 15 09:54

  21. Oceniam na podstawie artykułów 🙂 Ot, chociażby z mojego ogródka: http://www.remitent.pl/afery-prawa-afery-weksli/1583

    Lech | blog o wekslach

    19 Lut 15 09:57

  22. Oj nawet nie wiecie do czego zdolni są sędziowie jak nie chce im się pisać uzasadnienia czy innych prac wykonywać. Zwróciłam się pewnego razu do sądu o wydanie odpisu /kserokopii/ dokumentów z akt, 164 strony, za każda zapłaciłam po 1 zł i poprosiłam o odesłanie mi pocztą. Jakże się zdziwiłam gdy otworzyłam kopertę z jedną tylko karteczką na której napisane było : „w załączeniu Sąd przesyła odpis dokumentów” a załącznika ani jednego. Też można się zastanawiać, czy sekretarka w sądzie nie wie co wysyła ani co pisze? Jak zrobiła te 164 ksera to gdzieś one przecież leżą? itd. I długo mogłabym się bezskutecznie skarżyć i upominać gdyby nie mały zonk: Prezes sądu nie potrafił wyjaśnić jakim cudem do małej kopertki A6 zmieściło im się 164 kartki złożone na 4

    Alina

    25 Lut 15 01:27

  23. Niezły numer – przykład bezczelności sądowych darmozjadów – szkodników.

    admin

    25 Lut 15 09:11

Skomentuj