Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Do policji i prokuratury: jak „zaoszczędzić” na czasie i grafologach

skomentuj

Jeżeli ktoś zarzuca, że podpis na dokumencie nie jest jego podpisem i zawiadamia o podrobieniu dokumentu, to moim skromnym zdaniem wystarczy najpierw przeprowadzić ekspertyzę grafologiczną tylko co do podpisu osoby wnoszącej zawiadomienie. Może bowiem okazać się, że to wystarczy, bo podpis takiej osoby „na oko” będący jej podpisem jest jej w istocie, co potwierdzi ekspertyza grafologiczna. Nie trzeba więc już fatygować osoby którą kłamca pomawia, nie trzeba tracić czasu policjantów, grafologa, nieprawdaż?

Przykład z życia, sprawa o której już pisałem na tym blogu – poradniku we wpisie pt. Policja pobrała próbki pisma mego… Właściciele spółki cywilnej którzy zlecili mi windykację stwierdzili po latach, że oni mi jej nie zlecali, że podpisy na umowie nie są ich podpisami. Policja pobrała zatem próbki ich pisma do ekspertyzy grafologicznej. Nie czekając na wynik tejże, policja również mnie pofatygowała i męczyłem się wielokrotnym podpisywaniem. Tak sobie myślę, że gdybym chciał taki szwindel zrobić, to znaczy windykować w oparciu o dokument z podrobionymi podpisami, to raczej poprosiłbym osobą trzecią, zapłacił jej, żeby podpisała się za tych dwóch tam kretynów a nie sam narażałbym się bezpośrednio, nieprawdaż?

A dlaczego „kretynów”? Otóż obaj panowie, gdy grafolog stwierdził że są to jednak ich podpisy, przyznali się, że są to ich podpisy… No i po co było moje podpisy badać? Nawet nie chciało mi się dociekać, w jakim celu kretyni tak postąpili, żadnych racjonalnych przesłanego, żadnego ewentualnego zysku dla nich.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

12/02/2015

kategoria: grafolog

Skomentuj