Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Nie zlecaj windykacji, sam możesz nie mniej niż firma windykacyjna

komentarze 3

No, może nie skombinujesz ekipy do odwiedzenia dłużnika 😉 ale jestem pewien, że może tylko z 10% firm windykacyjnych deklarujących że „wysyła do dłużnika ludzi” czyni to naprawdę. A często jest tak, że ten co najwięcej „gada” na stronie www to w rzeczywistości najmniej robi.

Już w jednym wpisie wczoraj pt. Jak napisać pozew o zapłatę czyli zrób prawnikom wspak zachęciłem do samodzielnego pisania pozwów o zapłatę (a następnie do samodzielnego kierowania sprawy do komornika).

Windykacja pełną gębą to jednak przede wszystkim działania zmierzające do ściągnięcia należności bez wnoszenia pozwu, bez egzekucji komorniczej. Co robią firmy windykacyjne na tym etapie? Ano np. telefonują do dłużnika. jednak dla windykatora telefonicznego twoja sprawa jest jedną z dziesiątek, z setek w tym miesiącu. I twój wkurzony głos pokrzywdzonego wierzyciela może być bardziej skuteczny niż głos windykatora, który już „spalił się” dzisiaj wcześniej wykonując 20 telefonów do innych dłużników. Tylko uświadom sobie, że dłużnik nie chce Ci zapłacić Twoich pieniędzy, zdenerwuj się. Nie bądź frajerem który nie ma ikry, wstydzi się i musi dać zarobić windykatorom.

Wezwanie do zapłaty, telefon, wpis do rejestru długów… sam to wszystko możesz wykonać. Tylko co do rejestru długów, to nie trać pieniędzy na KRD i inne, bo są żałośnie nieskuteczne. Opublikuj dłużnika w internecie, niech wyszukiwarka Google go łyknie; publikujesz pod hasłem „dług na sprzedaż”, tak najbezpieczniej. Możesz zakładkę zrobić o tym na własnej stronie firmowej, możesz bloga na darmowej platformie w tym celu założyć, możesz opublikować to w serwisie ogłoszeniowym.

A jazdy po bandzie, jak np. coś z pogranicza groźby bezprawnej albo plakatowanie jego danymi jako dłużnika ulicy na której dłużnik mieszka / firmę prowadzi? Nieformalnie powiem Ci, że jako faktycznie pokrzywdzony a nie jako windykator działający na zlecenie nieformalnie możesz nieco więcej (w oczach niektórych prokuratorów, sędziów) niż taki windykator właśnie. Masz prawo wkurzyć się i może Cię nieco ponieść. Tylko nie mów o tym głośno, to tak między nami. 😉 No i oczywiście nie daję gwarancji na to, co sugeruję.

Wbij sobie do głowy to, że w firmach windykacyjnych nie pracują żadni magicy.

10/02/2015

kategoria: windykacja

Komentarze do 'Nie zlecaj windykacji, sam możesz nie mniej niż firma windykacyjna'

Subscribe to comments with RSS

  1. Śmiem twierdzić, że plakatowanie niewiele da. Raz, że w gruncie rzeczy co ludzi, nawet sąsiadów interesuje, że ich sąsiad ma długi? Oni z nim interesów nie robią, a jak robią to już pewnie sami do tego doszli, że jest niezły wajchowy z niego.
    Społeczeństwo jest tak skonstruowane, że co najwyżej pogadają sobie między sobą, poplotkuję i tyle. Jemu będą się kłaniać i uśmiechać jak gdyby nigdy nic. Dłużnik tego nie odczuje. Bo tak na logikę – niby w jakim celu sąsiad miałby mówić sąsiadowi, że wie o jego długach? A nawet jak mu powie, że wie to co? Ten mu powie, że to jego sprawa.
    Jedni mają kochanki na boku, drudzy dzieci nieślubne, a jeszcze inni długi. Każdy na swój sposób jest umoczony i nie uważam, by upublicznianie tego cokolwiek dało. Popatrz na informacje niby dyskredytujące o celebrytach – taka Magada Gessler na przykład. W zeszłym roku była afera medialna, bo pani Gessler ma komornika na głowie i masą długów? I co? Pogadali, popisali z tydzień i po sprawie. A gdzie Gessler jako osoba publiczna, a gdzie Jan Kowalski jako jeden z milionów Janów.

    Mike

    11 Lut 15 12:57

  2. To nie jest tak – chodzi tu o to, że działa to bardziej na zasadzie psychologicznej w głowie dłużnika. Może w dużym anonimowym mieście nie robi to dużego znaczenia, ale już w mniejszej miejscowości, gdzie ludzie znają się wiele wiele lat, można osiągnąć odpowiedni efekt.

    Karo

    24 Mar 15 10:49

  3. Zgadza się.

    admin

    24 Mar 15 13:01

Skomentuj