Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Komornik i dłużnik z pożyczonym laptopem

komentarzy 12

Pytanie: Mam jedno pytanie. Mam komornika za długi, i w każdej chwili może do mnie przyjść, i mam pytanie, mam pożyczonego laptopa, co zrobić by go nie zabrał, musi właściciel laptopa napisać jakieś pismo, czy szukać na niego paragonu.

Odpowiedź: Samo pismo może nie wystarczyć, komornik może podejrzewać, że laptop jest Pana/Pani i wprowadzacie komornika w błąd. Najlepiej byłoby właśnie, gdyby właściciel laptopa miał jakiś dowód jak właśnie rachunek ze sklepu potwierdzający że to jego laptop. Samo zajęcie laptopu przez komornika nie oznacza jeszcze, że będzie mógł ten laptop zlicytować. Decyzja należy do wierzyciela którego właściciel laptopa musiałby wezwać pisemnie, aby złożył do komornika wniosek o zwolnienie laptopa z egzekucji i do wezwania załączyć dowód potwierdzający iż jest to własność jego a nie dłużnika. I uprzedzić w wezwaniu, że w przypadku niezwolnienia w ciągu np. 7 dni, właściciel laptopa skieruje do sądu powództwo przeciwegzekucyjne aby sąd nakazał komornikowi zwolnić laptop. Można dodać, że wierzyciel poniesie wówczas koszty procesowe. Właściciel laptopa niech wie, że takie powództwo wnosi się w ciągu 30 dni od daty powzięcia przez niego informacji o zajęciu laptopa. Jeżeli spóźni się z wniesieniem powództwa, to przepadnie możliwość zablokowania egzekucji i laptop można będzie zlicytować jako rzecz Pana/Pani.

15/01/2015

Komentarze do 'Komornik i dłużnik z pożyczonym laptopem'

Subscribe to comments with RSS

  1. Prawo w tym zakresie jest chore, a co najmniej nieprecyzyjne. Wydaje się być rzeczą oczywistą, że na sprzęty tzw. codziennego użytku takie jak sprzęt RTV, AGD, meble nikt nie bierze faktury imiennej – jeśli nie prowadzi DG i nie jest to koszt/środek trwały.

    Idąc w zgodzie z wykładnią prawa w tym zakresie, sam paragon w moim przekonaniu również nie stanowi dowodu na to, iż sprzęt nie jest własnością dłużnika, a osoby trzeciej.

    W moim przekonaniu, żeby uniknąć zajęcia przedmiotu wiedząc, że ma się komornika na plecach należy zrobić (zamiennie, do wyboru) jedną z dwóch czynności:

    – dogadać się z jakimś komisem/lombardem sprzętu RTV i „przepuścić” dany sprzęt przez tenże lombard. Nie jest to jednak darmowe rozwiązanie, bo trzeba dać komisantowi na podatek i jeszcze za „fatygę”. Mechanizm jest prosty. Idziemy z kolegą do komisu, kolega sprzedaje ten sprzęt za kwotę X komisowi, a za chwilę my kupujemy za kwotę X+10% razem z imiennym dowodem zakupu.

    – wyjście nr 2: spisujemy z kolegą/koleżanką fikcyjną umowę kupna sprzedaży sprzętu. My, jako kupujący odprowadzamy od tej transakcji (jeżeli jest powyżej 1,000zł) podatek PCC do US i kopię takiego przelewu podatkowego podpinamy pod umowę kupna-sprzedaży. Wówczas taka umowa jest praktycznie nie do obalenia przez kogokolwiek.

    Mike

    15 Sty 15 09:31

  2. To są owszem wyjścia. Generalnie zaś: nieznajomość prawa szkodzi. Ja gdybym miał coś komuś pożyczyć, to tylko wówczas, gdy miałbym dowody na to, że to jest moje. W przypadku laptopa, to nie wiem, czy mam coś z moim podpisem, moimi danymi. Może karta gwarancyjna, może Windows, nie wiem.

    admin

    15 Sty 15 11:18

  3. co tam laptop, asesor michał kubik pokazał że nawet jak twój traktor stoi na twoim ogrodzonym podwórku, to on i tak ten traktor ci zapierdoli bo sąsiad ma dług i przecież kiedyś mógłby przeskoczyć przez płot i traktorem pojeździć a zatem „miałby we władaniu”. da się, można? da się można 😀
    mam nadzieję że sąd zamknie go w kryminale i dożywotnio wydali z zawodu, bowiem następnym jego numerem może być np. wjazd do salonu BMW po bryczki gdyż „dłużnik przecież mógłby tu kiedyś orzyjść na jazdę próbną a zatem miałby we władaniu”…

    ryszard ochódzki

    15 Sty 15 18:23

  4. Na miejscu właściciela tego traktora będąc, od razu udałbym się na policję i oskarżył asesora o zabór mienia.

    admin

    15 Sty 15 18:33

  5. policja była na miejscu. do asysty hehe. dodam że traktor sprzedany z wolnej ręki za pół albo i 1/3 ceny, dzień przed orzeczeniemvw sprawie powództwa o zwolnienie spod egzekucji…
    była równocześnue dkarga na czynności komornika, odrzucona ponoć dlatego że… przedmiot skargi został zlicytowany…
    to nie pierwszy wybryk tego asesora, są podobne sprawy, ze wspólnym mianownikiem osobowym… wzięli mu się w końcu za dupsko, w sumie świeżutki temat, poszukac w necie na wyborczej czy tvp

    ryszard ochódzki

    15 Sty 15 21:24

  6. OK, była policja ale trzeba było złożyć zawiadomienie po fakcie a nie tylko wrzeszczeć, że „to jest moje a ja nie jestem dłużnikiem”, nie należy spodziewać się, że któryś „krawężnik” zapyta, czy chce pan złożyć zawiadomienie (które zresztą i tak prokurator rozpatrzy formalnie). Temat świeży, wiem (coś tam piąte przez dziesiąte).

    Asesor już zapewne rozgląda się za pracą w innej branży.

    Zastanawia mnie, czy tam nie ma jakich s nieujawnionych kulisów sprawy, bo aż się wierzyć nie chce.

    admin

    15 Sty 15 22:12

  7. są na pewno pewne rzeczy niewyjaśnione np. pani ania z mercedesa itp. czytałeś o aurisie z wolnej ręki za 7 tysi, a na drugi dzień okazja dnia w komisie za 29 tys?… 🙂

    ryszard ochódzki

    15 Sty 15 23:21

  8. Tego nie znam.

    admin

    16 Sty 15 03:06

  9. ten sam asesor 🙂 powinno być w tych artykułach medialnych. trzeci numer opisywany to m.in. bodajże roczne iveco za 40% pchnięte, z wolnej ręki a jakże.
    wspólny mianownik jest taki, że w każdej sprawie „dziwnym trafem” te same osoby kupują…

    ryszard ochódzki

    16 Sty 15 07:31

  10. Długo trwał ten proceder?

    admin

    16 Sty 15 08:03

  11. ryszard ochódzki

    16 Sty 15 14:53

  12. Coraz ciekawiej.

    admin

    16 Sty 15 15:02

Skomentuj