Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Zlecenie windykacji od fałszerza – byłego policjanta na wysokim stanowisku

komentarzy 11

Zlecił mi (emerytowany od niedawna naczelnik jednego z wydziałów komendy policji w średniej wielkości mieście, kiedyś wojewódzkim) do windykacji kilka pożyczek, na podstawie nie umów ale oświadczeń – uznań długów (i napisano, że z tytułu pożyczki). Łączna kwota bodaj około 200 tysięcy złotych. Dłużnik na wezwania do zapłaty nie odpowiedział, nie udało się nawiązać kontaktu. No dobra, osoba dość znana w miasteczku, znany biznesmen, no to do sądu. Kilka spraw, bodajże cztery, bo tyle było oświadczeń – uznań długu. No, można było je zawrzeć w jednym pozwie ale wiecie, widziałem po minie adwokata, że bardzo chciałby osobne pozwy wnosić, bo w sumie wyższe koszty zastępstwa procesowego. Widząc taką minę, sam to zaproponowałem na co oczywiście przystał.

Sprawy trafiły do dwóch sędziów. We wszystkich pozwany wniósł sprzeciw podnosząc, że podpisy są owszem jego, ale zostały dokonane in blanco czyli na pustych kartkach. Nie pamiętam niektórych szczegółów, bo jak zlecałem sprawę prawnikowi, to się dalej nią nie interesowałem; coś tam mi od czasu do czasu na bieżąco relacjonował.

W dwóch sprawach (u sędziego – mężczyzny) pozwany wniósł sprzeciw twierdząc, że to zbywca wierzytelności (czyli mój klient) wypełnił kartkę z podpisem tekstem – zobowiązaniem niezgodnie z prawdą czy jakoś tak (nie jestem prawnikiem, pewnie jest na to prawnicze sformułowanie). Nie pamiętam, co dokładnie stwierdził tzn. że w jakim celu składał podpisy in blanco ale w każdym bądź razie stwierdził, że nie chodziło o takie duże pieniądze jako rzekomo pożyczkę. Zażądał powołania biegłego grafologa który miałby stwierdzić, że tekst został naniesiony po dokonaniu podpisu. Sędzia musiał sobie pomyśleć to co my z adwokatem, czyli że baju, baju… i oddalił wniosek o powołanie grafologa i zasądził zgodnie z naszym żądaniem. Nie pamiętam czy pozwany wniósł apelację ale w każdym bądź razie wyroki uprawomocniły się i były gotowe do egzekucji komorniczej która została wszczęta.

Aliści trzecią sprawę dostała w swe ręce sędzia – kobieta. Pozwany ten sam wniosek o ekspertyzę i … sędzia wniosek uwzględniła. Co stwierdził grafolog? Tak jest, że istotnie, tekst został naniesiony drukarką po… Adwokat nie dał wiary w rzetelność tej ekspertyzy która notabene dokonana została bez ujmując kolokwialnie, zachowania prawideł niektórych. Były gliniarz – klient ponoć był strasznie oburzony na tak skandalicznie błędną opinię grafologiczną. Została na wniosek adwokata przeprowadzona kolejna ekspertyza, tym razem przez jakieś maksymalnie honorowane coś tam. I co? Ano potwierdzili, że tekst został naniesiony po. 🙂 Jak tą opinię sędzia dostała w swoje łapy, to od razu z urzędu do prokuratury zawiadomienie przeciwko klientowi – byłemu wysoko postawionemu policjantowi o podrobieniu dokumentu wysmarowała.

Jak chodzi o te dwie sprawy co już są w egzekucji komorniczej, to też zapewne będzie „cofka”. Koszty moje ostatecznie i łącznie szacuję w tych wszystkich tych czterech sprawach po oddaleniu powództw na jakieś circa 25 tys. zł. (zastępstwo procesowe dla mojego adwokata, koszty adwokata strony przeciwnej, wpisy sądowe, opinie grafologiczne). Szykuje się więc powództwo odszkodowawcze przeciwko fałszerzowi – byłemu wysoko postawionemu policjantowi. Emeryturę ma chyba wysoką, więc mam nadzieje odzyskać te moje koszty.

12/01/2015

kategoria: fałszerstwo

Komentarze do 'Zlecenie windykacji od fałszerza – byłego policjanta na wysokim stanowisku'

Subscribe to comments with RSS

  1. Chciałbym widzieć tylko minę tych sędziów, którzy oddalili wniosek o powołanie grafologa.
    A jaka jest puenta? Ano taka, że tzw. Wysoki Sąd to po prostu człowiek taki jak my wszyscy. I jeżeli trafi się na mniej dociekliwego, obiektywnego to można mieć zrójnowane życie. Bo Twój przypadek pięknie obrazuje przysłowie nie sądź książki po okładce.

    Mike

    12 Sty 15 10:34

  2. Mina jak mina, trzeba było nie podpisywać kartek in blanco, a potem płakać w sądzie. W końcu jakieś konsekwencje swoich czynów muszą być, inaczej by każdy takie kartki podpisywał 🙂

    Lech | blog o wekslach

    12 Sty 15 12:41

  3. mówię o minie sędziego, bo jak by na to nie patrzeć popełnił błąd w sztuce.

    Mike

    12 Sty 15 12:42

  4. No ja też o minie piszę – w końcu to nie wina sędziego, że ktoś podpisał czystą kartkę – podpisał, widać godził się podjąć dowolne zobowiązanie.

    Lech | blog o wekslach

    12 Sty 15 12:44

  5. Mylisz dwie rzeczy. Podpisanie kartki in blanco i takie (zgodne z prawdą) tłumaczenie w sądzie oraz podpisanie kartki in blanco i godzenie się z ryzykiem samym w sobie.

    Facet przed sądem nie kłamał, mówił prawdę. Tylko dzięki dociekliwości sędziny prawda wyszła na jaw. Dwaj poprzedni sędziowie by go puścili z torbami.

    Mike

    12 Sty 15 13:13

  6. Facet powinien złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, najlepiej po przedstawieniu prywatnie wykonanej ekspertyzy potwierdzającej coś takiego. Ba, taką prywatną ekspertyzę powinien czym prędzej przedstawić sądowi, to może sędzia zmieniłby zdanie i powołałby grafologa.

    admin

    12 Sty 15 13:18

  7. ehhh gliniarz a taki falszerz-popierdolka… gdyby drukarka nie najechala na podpis, to grafolog nie bylby w stanie okreslic co bylo pierwsze, nawet badajac kwit w promieniach. no chyba ze roznica miedzy podpisem a drukiem wynosilaby minimum 6-10 lat

    ryszard ochódzki

    13 Sty 15 18:07

  8. Ryszard, nie znasz się 😉 Każda drukarka zostawia mikroskopijne ślady, które nawet pozwalają określić na jakiej drukarce zostało coś wydrukowane. To dlatego po wielokrotnym drukowaniu „czystej kartki” strona trochę szarzeje.

    Lech | blog o wekslach

    13 Sty 15 18:11

  9. No, dobrze, Lechu, ale co to oznacza praktycznie?

    admin

    13 Sty 15 18:29

  10. Że będzie widać, czy te mikroślady są pod, czy nad podpisem.

    Lech | blog o wekslach

    13 Sty 15 18:30

  11. mówię to z doświadczenia w niemal identycznej sprawie – wydrukowana kartka z podpisem. jeden twierdzi że drugi podpisał wydruk, drugi twierdzi że pierwszy dodrukował treść. trzech biegłych orzekło to, co powiedziałem (wydruk i podpis nie nakładały się na siebie)

    ryszard ochódzki

    14 Sty 15 01:02

Skomentuj